piątek, 21 września 2012

Uffffff... skończyłam!

Dwa tygodnie zajęło mi przenoszenie postów z bloxa. Całkiem nieźle zważywszy na fakt, że gdy zaczynałam, zdawało mi się, że czas ten liczyć będę w miesiącach:).

A skoro przeprowadzka ukończona, to wzorem Sowy zapraszam na słodkości:)

Dziś na blogu serwujemy świeżutkie, jeszcze cieplutkie babeczko-muffinki:)


Skorzystałam z pomocy Magoty i wybrałam opcję z jabłkami i przyprawą do piernika. Przepis oczywiście nieco zmodyfikowałam, bo wiadomo - kopii nie robi się dosłownie:)

składniki mokre:
- 2 jajka (ubite z niepełną szklanką cukru),
- 10 łyżek oleju,
- 1,5 szklanki mleka.

składniki suche:
- 2 szklanki mąki pszennej,
- 1 szklanka mąki pełnoziarnistej,
- 1,5 łyżeczki proszku do pieczenia,
- 1,5 łyżeczki sody,
- przyprawa do piernika.
Wymieszać.

Wsypać do składników mokrych.
Wymieszać.

Do gotowego ciasta dołożyłam:

- trochę posiekanych orzechów włoskich,
- 2 pokrojone w kostkę jabłka.

Ilość ciasta wystarczyła mi do napełnienia 20 foremek babeczkowych i 8 muffinkowych. Musiałam je dość ściśle na blasze ułożyć, przez co gotowe ciastka wyszły mi trochę nieforemne, ale nie chciało mi się piec na dwie tury. Piekłam 25 min. w temperaturze 200 stopni w piekarniku ustawionym na grzanie góra-dół.

Ale myślę sobie - co tam, że nieforemne! Ważne, że smaczne i do kawy doskonałe:).

A silikonowe foremeczki są genialne po prostu!


I tylko jedno maleńkie mam "ale"... jeśli korzystałabym jeszcze raz z tego przepisu, to przyprawę do pierników zmniejszyłabym o połowę. Ja dałam całe opakowanie i smak jest mocno wyrazisty, prawie w ogóle nie czuć orzechów i jabłek...

20 komentarzy:

  1. Poszło Ci świetnie!
    Jako, że przybyłam pierwsza, to zajmuję najbliższe miejsce przy talerzu z muffinkami:)
    Wszystkiego najlepszego jeszcze raz!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, częstuj się do woli:) Ta mąka pełnoziarnista, to specjalnie dla Ciebie:)
      (ale sama też się powoli do niej przyzwyczajam)

      Usuń
  2. No widzę, że masz za sobą kawał dobrej roboty. Podziwiam Cię za tę pracęz przenoszeniem postów. Pozdrawiam. Antonina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na początku rzeczywiście było ciężko, ale potem, im bliżej końca, tym szło szybciej. Ale i tak najbardziej się cieszę, że przeprowadzkę mam już za sobą - w żadnych warunkach nie jest to miłe doświadczenie. Miło jest za to rozgaszczać się na nowym miejscu i właśnie w ten etap, ku swojej wielkiej radości, teraz wchodzę:)

      Usuń
  3. Gratulacje!
    A babeczko-muffinki będę musiała wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A u mnie w kolejce czekają jeszcze pankejki z Twojego przepisu:)

      Usuń
  4. Przepięknie tu!
    Te wrzosy i zazdrostki (juź wiem, źe to nie żadne złe myśli tylko jeden z Twoich 'trademarks' :)) - bardzo w Twoim stylu (hmmm, na tyle na ile zdążyłam go trochę poznać online :))
    I czuję, że przez linki do pozostałych wpisów wsiąknę - najczęściej czytam tylko bieżące wpisy, ale kusisz tytułami i zdjęciami :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Myślę, że rzeczywiście w moim stylu, bo wreszcie zaczynam się czuć na tej stronie, jak u siebie... Rozgryzłaś mnie:)
      I wsiąkaj do woli:D Po to jest LinkWithin. Po to jest on! Ja z jego powodu też w różnych miejscach już korzenie zapuściłam;)

      Usuń
  5. Co tam, nieforemne. Ważne, że wyrośnięte i pyszne! Muszę w końcu kupić takie foremeczki silikonowe, chyba są wygodniejsze niż tradycyjne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A pewnie że wygodniejsze i smarować ich niczym nie trzeba, i po upieczeniu łatwo odchodzą, i łatwo się myją... no same zalety po prostu:)
      A z sprawdzonych źródeł wiem, że doskonale nadają się też do innych, w tym zimnych, deserów - będę jeszcze próbować.

      Usuń
  6. jesteß mojá inspiracjá! jak moze zauwazylas - kryzys blogowania mam. jednym z powodow jest blox... a Ty mi pokazalas, ze sie da - da sie przeniesc archiwum! przymierzalam sie do roznych platform blogowych, ale blogspot ma wyrazna przewage...
    poza tym - mufinkowo-we´niany sezon sié zaczyna...
    pozdrawiam z Irlandii :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, że się da:) Może co bieglejszym informatycznie nawet dałoby się łatwiej, może nawet automatycznie... nie wiem, nie znam się. Ja jestem kiepsko zinformatyzowana i zrobiłam wszystko "na piechotę" metodą "zaznacz-kopiuj-wklej". Trochę więcej pracy było z wpisami z linkami, bo wszystkie (prócz tych w komentarzach) zmieniałam na nowe. No i zdjęcia też wklejałam już przez blogspota, a nie ze starego wpisu, wiec na tym też trochę mi zeszło. Na szczęście mam porządek w albumach i łatwo każde zdjęcie udało mi się odnaleźć:)
      No to powodzenia!
      Na pewno wpadnę na muffinkową parapetówkę;)
      Na bezmuffinkową zresztą również z przyjemnością:)

      Usuń
  7. Ojej, ale teraz ładnie u Ciebie i tak swojsko:)
    Nagłówek zdjęciowy super i układ też pasuje do Twojego bloga - bardzo udane zmiany:)
    Ja u siebie jeszcze popracuję nad wyglądem, na razie wszystkich wpisów jeszcze nie wygładziłam;)
    A porządek w albumach to dopiero przy przenoszeniu zrobiłam;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:) Ja też nareszcie czuję, że to jest moje miejsce. Więcej niespodzianek na wejściu już nie przewiduję:)

      Usuń
  8. oj, podła! :-) będzą mi się te słodkości śniły po nocach! :-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nawet wygodne, przez sen można się najeść do woli i bez żadnych niepożądanych konsekwencji;D

      Usuń
    2. nie lubię przez sen ;-) wolę "na żywca" :-D

      Usuń
    3. Ja w sumie też....
      :)

      Usuń
  9. Mniam wyglądają smakowicie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:) Smakowały też bardzo sympatycznie:)

      Usuń