piątek, 17 października 2014

Na szybkości

Nie mam czasu. Ale banał! Ale taka prawda...

Dlatego dziś na szybko, o wszystkim. Co było, jest i będzie (mam nadzieję:))

OSTATNIO


Byłam:

Sky Tower - najwyższy budynek w Polsce

Widok na Wrocław z 49 piętra Sky Tower

Panorama z deszczem

Widok na wieżę z galerii handlowej

We Wrocławiu. Trzy dni w ubiegłym tygodniu. W celu spotkania się z Bratem. Razem z Tatą, spędziliśmy w trójkę bardzo ważny i miły, rodzinny czas. Nie mogłam tego odpuścić. Zwłaszcza, że Polskim Busem przejechałam w obie strony za 27 (!!!) złotych. Ale na zdjęcia brakło już czasu. Te powyżej pochodzą z naszego pobytu w sierpniu.

Kupiłam:


Kiedyś przeczytam:) Tymczasem "Zamień chemię na jedzenie" czyta Mąż. Do poduszki. Teraz do poduszki czytamy sobie oboje. Bardzo romantycznie:) Mężczyźni, którzy narzekają na swoje, czytające w łóżku, żony nie są prawdziwymi mężczyznami. Prawdziwy mężczyzna czyta razem z żoną!

Przeczytałam:

W noc św. Jana troje nastolatków przebranych w osiemnastowieczne stroje spotyka się w lesie, żeby odegrać maskaradę. Nie wiedzą, że są śledzeni. Wkrótce cała trójka zostaje zabita. Niedługo potem komisarz Wallander dowiaduje się, że jego kolega, który miał mu pomóc w poprowadzeniu sprawy, też nie żyje. Czy coś łączy te morderstwa? Jedynym śladem jest fotografia nikomu nieznanej młodej kobiety.
Wallander, borykający się z poważnymi problemami zdrowotnymi, po raz pierwszy staje przed tak trudnym zadaniem. Co przyniesie śledztwo dotyczące prywatnego życia kolegi? Komisarz zmierzy się z tajemnicą, której być może wcale nie chce poznać…


Przyznaję, niezła pozycja, ale jednak Wallandera bardziej chyba wolę oglądać, niż czytać. W lekturze wydaje się on być straszliwie nieporadny, a już to, jak daje się w tej historii wpuszczać w maliny, po prostu nie przystoi inteligentnemu i doświadczonemu śledczemu. Ale dobra, żeby się nie zrażać - niech stan zdrowia komisarza będzie dla niego okolicznością łagodzą;).

Zrobiłam:


Zazdrostkę dla pani Kingi. MPF* po raz czwarty. Wstyd się przyznać, ale przeciągnęłam obiecany termin. To z powodu nieplanowanych rozjazdów. Ale już wysłana i obie zadowolone jesteśmy ze współpracy:)

OBECNIE


Czytam:

Kristina Ohlsson okrzyknięta została następczynią Henninga Mankella, a powieścią "Niechciane" rozpoczyna się cykl o Frederice Bergman. Ten tytuł również znalazłam we wspomnianym rankingu. Przeczytałam na razie jakieś 50 stron. Zapowiada się baaaardzo ciekawie:)

Największym koszmarem rodziców jest myśl, że ich dziecko mogłoby zniknąć. Właśnie to przytrafia się pewnej matce w zatłoczonym pociągu relacji Göteborg – Sztokholm. Żaden z pasażerów nie przypomina sobie kilkuletniej dziewczynki, która przepadła bez śladu…
Śledztwo w tej tajemniczej sprawie prowadzą detektyw Alex Recht i cywilny analityk policyjny, Frederika Bergman. Podczas przesłuchania matki zaginionej dziewczynki Frederika odkrywa niepokojące szczegóły z jej życia rodzinnego. Kto i dlaczego porywa dzieci? Czy policji uda się rozwiązać tę zagadkę? Z pozoru rutynowe dochodzenie przybiera nieoczekiwany obrót i przeradza się w dramatyczną walkę o życie.

Robię:


Szydełkową obiecankę na wymiankę. Zobowiązanie przeterminowane, ale już kończę. Naprawdę!

WKRÓTCE


Przeczytam:


Bo ksiażki z biblioteki mają pierwszeństwo.

Zrobię:


- etui na telefon dla Mamy. Prosiła już dawno i karnie czeka w kolejce.
- nowe obróżki dla Milki. Córka też już czeka w kolejce.
- MPF* po raz kolejny. Zamówienie złożone, zaliczka zapłacona, kolejka zaklepana:)


Spotkam się:


Z Martą K. w Tarnobrzegu. Już w niedzielę. Będzie fajnie:) Oby tylko pogoda dopisała...



* MPF - Moja Pierwsza Firanka:)

31 komentarzy:

  1. Dzieje się... Jak ja dawno byłam we Wrocławiu! Kończyli właśnie budowanie tej najwyższej konstrukcji ze stali i szkła ;)
    Gratuluję dzieł udzierganych. Moje mają nieokreślony status ontologiczny. Twoje po terminie, ale dokonane. To jest ważne. I jakie piękne kolory czekają w kolejce do zamotania estetycznego...!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój Tato - budowlaniec pasjonat - zawsze pokazuje nam Wrocław pod tym kątem i oprowadza po ciekawych projektach, racząc przy tym anegdotami. Odnośnie Sky Tower opowiedział nam, na przykład, że w zamyśle architekta było jeszcze więcej pięter, ale w trakcie budowy skończyły się inwestorom pieniądze i trzeba było zadowolić się mniejszymi rozmiarami... Nigdy nie wiem, czy zmyśla, czy mówi serio, ale przynajmniej zawsze jest ciekawie:)
      W robótkach staram się trzymać dyscyplinę i mimo wszystko kończyć. Choć teraz, gdy głównie robię na zlecenia, łatwo mi ją utrzymać:)

      Usuń
  2. Mnóstwo pięknych projektów! Śliczne moteczki! Zazdrostki przepiękne w każdej fazie - poskładane do wysyłki, wiszące w oknie, rozpoczęte dopiero... :))

    OdpowiedzUsuń
  3. Ależ ciekawy post! Ile tematów poruszyłaś! Rodzinne spotkanie na pierwszym miejscu, bo rzeczywiście to jest najważniejsze, a na dodatek we Wrocławiu, przypomina mi trochę moje miasto:) A Twoje zazdrostki warte są każdej chwili oczekiwania na nie....:))
    "Filary ziemi" czytałam i gorąco polecam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Filary ziemi odkładam już od kilku lat, ale teraz pożyczyłam, mam i przeczytam! Słyszałam na temat tej książki bardzo dużo dobrego, czytałam zresztą inną książkę Folleta i byłam pod dużym wrażeniem:)
      A spotkanie rodzinne złożyło się całkiem przypadkowo, ale takie nieplanowane przypadki często bywają nawet lepsze niż te planowane i oczekiwane:)
      Dziękuję!

      Usuń
  4. Ale się u Ciebie dzieje. Czytasz i dziergasz i zahaczasz o prawie moje strony. Niesamowita jest Twoja energia. Nic dziwnego, po zdrowym jedzonku wszystko jest możliwe,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:) Faktycznie myślę, że zdrowa dieta mocno mi pomaga, żeby się w tym wszystkim ogarnąć i nie zwariować tylko się tą pełnością i mnogością cieszyć:)

      Usuń
  5. Firaneczka piękna!

    Za kryminałami jakoś nie przepadam... choć może trzeba trafić po prostu na te dobrze i ciekawie napisane? Zaciekawiłaś mnie za to książkami Julity Bator :)
    Pozdrawiam cieplutko i życzę więcej czasu! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za to ja kryminały lubię bardzo, choć nie czytam ich regularnie, raczej tak napadami, gdy mam ochotę odpocząć od jakiegoś gatunku.
      Książki pani Bator bardzo fajne, choć nie zawierają niczego, czego już wcześniej nie przeczytałabym gdzieś w sieci. Ale dobrze wydane i przyjemnie napisane stanowią wartościowe kompendium zdrowego odżywiania:) Choć osobiście jestem w diecie bardziej radykalna niż autorka...
      Bardzo dziękuję!

      Usuń
  6. Budynek robi wrażenie :) Wrocław w deszczu również. Ale nic nie pobije Renyu Twoich MPF :))))))))))
    Są idealne pod każdym względem :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, MPF jest bezkonkurencyjna, widzę to po statystykach na blogu:)
      Dzięki!

      Usuń
  7. im bliżej świąt, tym dłuższa kolejka ;-)
    Kochana! jesteś mistrzynią szydełka! dla mnie Twoje produkcje są absolutnie nie do ogarnięcia, piękne, fantastyczne, cudowne!
    Co do Mankella: mam mieszane uczucia w związku z Wallanderem. Wolę jakoś Harrego Hole z książek Nesbo.
    Mąż idealny :-D pozdrów serdecznie!
    uściski!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nesbo też był w tym rankingu i o nim też będę pamiętać na przyszłość.
      Mąż pozdrowiony:D
      Bardzo dziękuję!

      Usuń
  8. Gratuluję zamówień na firanki - oby było ich coraz więcej:) Co do kuchni to ja nie używam w niej żadnej chemii, produkty mam z ogródka lub podwórka bez żadnych antybiotyków czy innych śmieci. Wszystko robię i gotuję sama:) Zajmuje mi to trochę czasu ale czuję się świetnie i nigdy nie miałam żadnych problemów ze zdrowiem wynikających pośrednio lub bezpośrednio z diety:) Zresztą u mnie tak było zawsze i zamierzam tę tradycję ciągnąć dalej:) Ciekawi mnie ten kolorowy szydełkowy udzierg i kolorowe włóczki po lewej stronie:) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdroszczę Ci tego ogródka, też bym chciała, tylko ja do ziemi ręki nie mam... Ale mamę zaraziłam pomysłem i całą jesień szykują się u koleżanki na działce do przyszłorocznego sezonu, przygotowały nawet taki namiot z folią:) Zobaczymy co z tego wyjdzie.
      My też zawsze sami gotowaliśmy, ale teraz po prostu bardziej się przykładamy i komponujemy jadłospis bardziej świadomie i przede wszystkim opieramy go na warzywach, reszta to dodatki:)
      Szydełkowy udzierg zbliża się do finału, choć strasznie powoli, przez weekend ani go nie tknęłam, tyle miałam innych zajęć...

      Usuń
  9. Nie masz czasu? Ciekawe co z nim robisz?;)
    Bogato i rozwojowo u Ciebie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mi mało i mało, tak to jest, jak się chce dziesięć srok za ogon złapać;)

      Usuń
  10. O, dziękuję Ci bardzo Renyu za te zdjęcia, bo ja jako rodowita wrocławianka Sky Tower widuję jedynie z zewnątrz i to z dość daleka, ale że duży jest, więc widać go niemalże zewsząd. :)
    A jaka Ty dzisiaj czytelna i usystematyzowana jesteś! ;))
    Wszystko podziwiam, stosu włóczek zazdroszczę a "Zamień chemię na jedzenie" już sobie googluje, bo w tym kierunku coś mi po drodze ostatnio.
    serdecznosci ślę! :)
    dominika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Zamień chemię na jedzenie", to fajne kompendium zdrowego żywienia. Choć nie ze wszystkim się z autorką zgadzam, to jest to dobry punkt wyjścia do zmiany niewłaściwych kulinarnych przyzwyczajeń.
      Do Sky Tower zabrał nas Tata - on jest budowlańcem pasjonatem i zawsze nam pokazuje Wrocław od strony nowych, ciekawych budowli:)
      Gdy człowiek się ogarnąć nie może, to czasem potrzeba takiego usystematyzowania:)

      Usuń
  11. Ależ planów!!!! i jakie tempo robótkowe. te zazdrostki podobaja mi się niezmiennie, ale po zrobieniu jednych, nie miałabym siły robic kolejnych:) to mój nieustanny problem z powtórkami, których nie cierpię.
    Anka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Generalnie też nie lubię powtórek, ale ten wzór jest wyjątkiem, pewnie dlatego, że jest zupełnie nieabsorbujący - idealnie nadaje się na wszelkie międzyczasy, podróże, itp:)
      A planów nigdy mi nie brakuje:)

      Usuń
  12. Sporo tego jak na tzw "szybkości".
    W czerwcu też byłam we Wrocławiu, Sky Tower to tylko z daleka widzieliśmy;- brakło czasu, może innym razem się uda.
    Stosik ciekawych książek. "Zamień chemię na jedzenie" przyznam, brzmi intrygująco.
    Drugi stosik z fajniutkimi włóczkami w bardzo przyjemnych kolorach.
    Firaneczki w Twoim wykonaniu są śliczne wręcz doskonałe, nie dziwi że mają takie wzięcie. A ja, jak pamiętasz wzór dostałam, ale jeszcze nie próbowałam ich dziergać.
    W ogóle ostatnio jestem zakręcona wokół innych spraw i blogowanie mi kiepsko idzie.
    Przegapiłam Twojego posta z pięknymi zdjęciami ogrodu - za to dziś się na nie napatrzyłam.
    Serdecznie pozdrawiam Dorota

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że te "inne sprawy", co Cię od blogowania odciągają, nie dotyczą kłopotów zdrowotnych... A jeśli dotyczą, to tym bardziej polecam "Zamień chemię na jedzenie" - autorka na przykładzie własnej rodziny pokazuje jaki wpływ ma dieta na zdrowie.
      Tak czy inaczej - na wszytko musi być właściwy czas więc się nie przejmuj, widać teraz nie jest ani czas blogowania, ani szydełkowania firanek. Cieszę się, że mimo wszystko mnie odwiedzasz:) Buziaki i dziekuję:)

      Usuń
  13. Ależ tempa nabrałaś chyba wszystko przez to rozjazdy. I ta chemia w jedzeniu brzmi tak niepokojąco. Fajnie, że wzięliście się za temat oboje, bo to zawsze łatwiej idzie i z pewnością bardziej konsekwentnie. Może po zdrowszym jedzeniu dostałaś takiego powera. Generalnie bije tu pozytywem!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dziękuję bardzo, jestem pewna, że zdrowe jedzenie się do powera przyczynia, choć nad brakiem czasu boleję bo mimo wszystkiego co robię, to jeszcze tak wiele NIE robię, a chciałabym...

      Usuń
  14. Oj kochana, jesteś bardzo zapracowana a co ważne masz wszystko zaplanowane. Zastanawiam się tylko, kiedy masz czas na to wszystko. Zawsze myślałam, że u mnie z organizacją jest dobrze, ale widzę, że nie koniecznie :). Wielkie gratulacje za Twoje piękne robótki. Powodzenia. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To, co udaje mi się zrobić, to czubek góry lodowej z tego, co jeszcze chciałabym robić, a kompletnie nie mam już kiedy... Dlatego od czasu do czasu muszę zrobić sobie jakiś plan i ustalić priorytety;)
      Bardzo dziękuję!

      Usuń
    2. Ja także żyję z planem na co dzień. Bez planu wprowadza się w życie chaos. Pozdrawiam

      Usuń
  15. Dzieje się u Ciebie, oj sporo dzieje. Niesamowity widok z tego budynku, zazdroszczę :) Książeczki ciekawe. Kena Folletta lubię i przeczytałam trochę jego książek, a tego akurat nie. jak mi tylko wpadnie w ręce to przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, że się dzieje, choć ciągle mam niedosyt, że mało i wolno przede wszystkim:) O Filarach ziemi osłuchałam się tyle dobrego, że jestem pewna, że się nie zawiodę, dam znać:)

      Usuń