wtorek, 11 października 2016

Mgliście kropliście

... czyli moje ulubione tematy fotograficzne:








Mało robię zdjęć ostatnio, ale wobec takich widoków rzadko kiedy udaje mi się przejść (przejechać, bo najczęściej jednak zdjęcia robię telefonem, podczas rowerowych przejażdżek) obojętnie.

Trochę depresyjna się ta jesień zrobiła...


sobota, 8 października 2016

Szydełkowanie dla domu

... a ściślej mówiąc dla sypialni.


Kiedyś (będzie już chyba ze dwa lata temu) z tych włóczek miał powstać zagłówek. Nawet powstał. Ale nigdy nie zawisł. Bo najpierw okazało się, że to co powstało, to jednak zupełnie nie to, a potem koncepcja sypialni zmieniła się tak diametralnie, że zagłówek w takim kształcie zupełnie stracił rację bytu. Sprułam i przerobiłam na:

* 2 wiszące worki na moje szale i chusty, którymi latem z upodobaniem opasuję sobie głowę:


* kubraczek na wiaderko po farbie, które może być osłonką na doniczkę lub pojemnikiem na podręczne różne różności (u mnie na razie pojemnik na motkowe resztki):


* 2 nakrycia na nakastliki:


Nakastliki to ostatnie elementy z mojej pierwszej sypialni. Mają już ponad 20 lat i były już kilkukrotnie przerabiane. Fabrycznie były białe, później przemalowałam na niebiesko, a na na blacie i czole szuflady nakleiłam korek... Podczas ostatniej metamorfozy miały zniknąć z mieszkania, ale zrobiło mi się ich szkoda, przecież to jeszcze całkiem zdrowe meble! Przemalowałam ponownie, wymieniłam uchwyty i nadal są z nami:-).


Włóczka: Spring (Inter-Fox): 55% akryl, 45% bawełna, dł. 175m/50g.
Szydełko:...hmmm, chyba 4 mm...

poniedziałek, 3 października 2016

Czarny poniedziałek

Biorę udział w ogólnopolskim strajku kobiet, bo:

* Jestem kobietą i sytuacja kobiet żywo mnie interesuje.

* Nie zgadzam się na odbieranie nam prawa do decydowania o swoim zdrowiu, życiu i ciele.

* Nie zgadzam się na piekło, które chcą nam zgotować religijni fanatycy w imię swoich prywatnych przekonań.

* Nie zgadzam się na to, by ktokolwiek zmuszał drugiego człowieka do poświęcenia i heroizmu ponad jego siły i chęci.

* Napawa mnie lękiem życie w kraju, w którym rządzący arbitralnie narzucają swój system moralny innym ludziom, ograniczając, a nawet łamiąc przy tym ich prawa i wolności oraz penalizują zachowania niezgodne z ich własnym systemem. 

* Chcę pokazać, że jestem częścią tego społeczeństwa, a Polska jest dla wszystkich Polek i Polaków, nie tylko dla tych, którzy wpisują się w miły władzom, model.


Jako naród, społeczeństwo, nie jesteśmy jednorodni i wcale nie musimy być, nie musimy się nawzajem rozumieć i akceptować, wystarczy jedynie byśmy szanowali wzajemną odmienność, nie oceniali się i nie stawiali własnych przekonań ponad innymi, byśmy nie odmawiali ludziom prawa do bycia takimi, jakimi są i chcą być.

Na styku uprawnień różnych grup zawsze pojawia się konflikt interesów, który powinien być rozwiązany jedynie w drodze kompromisu. Bo wszyscy jesteśmy równie ważni. Głęboką niesprawiedliwością jest uznanie pełni praw jednej grupy przy jednoczesnym, całkowitym pozbawieniu praw drugiej strony, a to właśnie przewiduje projekt dotyczący bezwzględnego zakazu przerywania ciąży. 

Biorę udział w proteście, bo chcę, żeby mnie zobaczyli i usłyszeli:

JESTEM  KOBIETĄ  I  MOJE  ŻYCIE  TEŻ  SIĘ  LICZY !

Mój pierwszy protest: Rzeszów, 1 października 2016

czwartek, 29 września 2016

Kuchnio-jadalnię też dopadły zmiany

Muszę powiedzieć, że nasze mieszkanie jest małe. Ale też na co dzień mało nas w nim więc wszystko pasuje. Ciasno robi się dopiero wówczas, gdy odwiedzają nas goście. Szczególnie w kuchnio-jadalni, która pełnia również funkcję pokoju dziennego. Urządzaliśmy to pomieszczenie na raty, w miarę potrzeb upychając w nim kolejne elementy wyposażenia i funkcje. Lubię to wnętrze, dobrze się w nim czuję, choć jest mocno.... eklektyczne;-). Ale sami je zaprojektowaliśmy i sami zrobiliśmy do niego większość mebli. To nasze wnętrze. Ze stołem jednak zawaliłam. Bałam się, żeby blat nie zajmował zbyt dużo miejsca i z ostrożności skroiliśmy mniejszy rozmiar. Niestety, na wiele okazji stół okazał się za mały, ale trudno, tak już zostało. Całe lata.

Przed Dominiki weselem, gdy miało u nas gościć więcej niż zwykle osób, postanowiłam jednak sytuację naprawić i poprosiłam Zięciunia (wtedy jeszcze narzeczonego Dominiki), by zrobił mi większy blat. Oraz dla fantazji dodatkowo półkę nad blatem. Oczywiście płyta, z której kiedyś robiliśmy swoje meble dziś jest już nieosiągalna. Trzeba było dobrać coś innego. Dobrałam. Wydawało mi się, że trafnie, że wybrany dekor spasuje do wszystkiego. Pełna optymizmu przywiozłam i rozstawiłam nowe meble...

I zdrętwiałam! Do przyjazdu gości został miesiąc, a nasze reprezentacyjne pomieszczenie wygląda, jak składzik z przypadkowymi gratami. Nic do siebie nie pasuje!


Ale co robić??? Co robić? Pytam Rafała, czy by nie zrobił reszty mebli z tej płyty? Niestety. Ma w pracy tyle zleceń, że nie da rady tak na szybko. Kupić coś gotowego? Moje mieszkanie jest tak nietypowe, że nic typowego nie ma tu zastosowania... To może przemalować? Ale jaką farbą? Na jaki kolor????

Po kilku dniach wyczerpujących rozterek, pełna wątpliwości wybrałam 2 kolory emalii akrylowej Duluxa. Świetnie kryje drewno, ale z malowaniem płyty nie mam dobrych doświadczeń - zbyt łatwo się zdrapuje. Trudno. Ryzykujemy. Co będzie, to będzie. W końcu to tylko rozwiązanie tymczasowe...


Po tygodniu pracy efekt wygląda tak:



Podoba mi się. Kolorki są super. Żeby ujednolicić wystrój całego pomieszczenia mam ochotę na nowo przemalować kuchenne fronty oraz lamperie. Ale przed weselem daję już sobie z tym spokój. Nie zdążę. A po weselu... Nie chce mi się. Jestem wypalona. Nie mam już pary do zmian. Zostaje tak, jak jest. Tymczasowo. Zobaczymy jak długo to "tymczasowo" potrwa tym razem:-).


























Mimo zmiany, stół nadal okazał się za mały. Co prawda w porównaniu z tym co było, zmiana jest wyraźna, ale przyznaję, że znów byłam zbyt ostrożna, można go było zrobić szerzej. Wysunąwszy blat do przodu zyskujemy jakieś pół metra na długości, co oczywiście i tak nie wystarczyło, byśmy się mogli przy nim zmieścić wszyscy na raz, w 9 osób. Ale za to było niezobowiązująco i swobodnie, a z całej metamorfozy i tak jestem zadowolona:-).

PS. Właśnie zauważyłam, że zniknęła mi cała lewa szpalta, z linkami do wszystkich moich ulubionych blogów i stron. Wie ktoś z jakiego powodu tak się mogło stać? Bloger znów coś namieszał? Da się to jakoś odzyskać, czy muszę odtwarzać wszystko "na piechotę"?