Kiedyś, w komentarzu u
Graszynki,
wspomniałam, że jakiś czas temu trochę eksperymentowałam z pastami
strukturalnymi. Obiecałam wstawić zdjęcia tychże eksperymentów. Czas się
wywiązać z obietnicy:).
Pasty strukturalne odkryłam w 2006 r. za sprawą tego magazynu:
(To pierwszy numer tego czasopisma i w sumie jedyny, który kupiłam,
bo pozostałe poświęcone były już tylko dekoracjom z użyciem farb window
color i wycinankom, a te niespecjalnie mnie kręcą).
I było to dla mnie odkrycie niesamowite. Okazało się bowiem, że
podobrazia mogą służyć nie tylko artystom-malarzom. Za pomocą past
strukturalnych można stworzyć na nich proste obrazy, które dzięki swojej
trójwymiarowości mogą być bardzo efektowne.
Pierwszy wykonałam zgodnie z opisem z numeru, z wykorzystaniem pasty
gruboziarnistej zakupionej w internetowym sklepie dla plastyków:
A potem była już tylko moja radosna twórczość wg własnych pomysłów:).
W markecie budowlanym kupiłam gładką pastę strukturalną (bo wydała mi
się bardziej przyjazna w pracy) i z przyjemnością oddałam się papraniu w
niej, tworząc obrazki z przeznaczeniem głównie na prezenty dla
bliskich. A ponieważ nie fotografowałam wtedy jeszcze swoich prac, więc
nie zostało mi po nich nic, prócz mglistego wspomnienia. W domu
zachowały się te mniej udane. Ot, na przykład ta rybka, która
nieustannie przypomina mi o tym, że do malowania to ja się jednak nie
nadaję;):
Rybka wisi w łazience. Natomiast do tej pory nie znalazłam żadnej
ściany, do której pasowałby ten obrazek (motyw kwiatków naniesiony
został pastą strukturalną za pomocą szablonu):
Kwiatki leżą sobie pod łóżkiem z innymi rupieciami i czekają na swoje miejsce. Może kiedyś znajdzie się właściwa ściana;).
Pastę strukturalną wykorzystałam również do zaklejenia znaczków
firmowych na zakrętkach od słoików po kawie, które następnie
zdekupażowałam (jak teraz oglądam te zdjęcia, to myślę sobie, że szkoda,
że nie zamalowałam farbą całych zakrętek - to taki luźny wniosek na
przyszłość).
Całe słoiczki prezentowałam
tutaj.
I to tyle moich przygód z pastami strukturalnymi. Niewykluczone, że
jeszcze kiedyś do nich wrócę, bo to naprawdę bardzo wdzięczny i dający
fajne efekty środek plastyczny.
Komentarze