niedziela, 11 kwietnia 2021

Bez rękawów

Tylko na takie wdzianko starczyło mi tej włóczki. Dobrze, bo i tak robi się ciepło. Nie tylko na zewnątrz. Wewnątrz mnie również. Może to taki wiek?... Nie będę z tego powodu narzekać. Zimno mnie bolało, gorąc nigdy nie dokuczał, więc zadowolona jestem z tej odmiany. Z fasonu tego bezrękawnika też jestem zadowolona. Co do reszty mam mieszane uczucia. Dziwnie się ten melanż ułożył, zaś po praniu całość straciła swoją sprężystość. Nie potrafię ogarnąć wełny - albo filcuję, albo robię lejącego flaka. Ale trzeba jej przyznać, że jest w stu procentach milutka. Można zakładać na gołe ciało - sama miękkość, pierwszy raz mam takie doświadczenie z wełną:-)









Trochę jestem zmięta na zdjęciach - bufiaste rękawy koszuli kiepsko się mieściły pod kurtką. A tak się napracowałam żelazkiem! To było moje pierwsze prasowanie od.... nie wiem... 5, albo więcej lat;-). Kolejny dowód na to, że prasowanie nie ma sensu;-)

Czapka archiwalna.

wtorek, 23 marca 2021

Idzie wiosna

 ... ale strasznie n i e s p i e s z n i e... Wczoraj znów na chwilę zrobiło się biało. Trochę nawet liczyłam, że zimowy look utrzyma się nieco dłużej i będę mogła go wykorzystać w sesji kolejnego zimowego swetra, ale niestety, dziś po śniegu ani śladu... To nic, ponuro-wiosenna aura chyba nawet lepiej pasuje. Łyso się czuję bez czapki, ale czy uwierzycie, że w mojej kolekcji (chyba ponad 30 sztuk) nie znalazłam żadnej, która by mi tu pasowała??? Dlatego w przyszłości musi jeszcze powstać czapka do kompletu.









Zdjęcia podwórkowe, gdyż zostaliśmy uziemieni. Mąż ma covida, a ja kwarantannę. U mnie na razie w porządku, więc albo przechodzę bezobjawowo, albo jestem naturalnie odporna. Albo jeszcze wszystko przede mną... Mąż przechodzi łagodnie. Reszta rodziny też się trzyma. Izolujemy się. Tylko psów szkoda - tyle mają ruchu, co na podwórku.

Włóczka: kolory z Klasik (Elian) - 100% akryl - 50g/125m + granatowa Nako (Estiva) - 50% bawełna, 50% bambus - 100g/375m, druty 5,5 mm;

Sweter robiony od dołu, w dwóch częściach, od ramion razem, na okrągło; rękawy z oczek nabranych wokół pozostawionych otworów, wzór - ściągacz: 1o. prawy dżersej, 1o. ścieg francuski.

poniedziałek, 15 marca 2021

Patchworkowy szarak

W mieście nie ma już ani grama śniegu, ale w lesie wciąż jest go całkiem sporo. I dobrze, bo właśnie w śniegowych okolicznościach wyobrażałam sobie zdjęcia tego swetra - szaraka-zwyklaka. W ryżowe kwadraty robiłam kocyki i zawsze wiedziałam, że kiedyś ten sposób wykorzystam w swetrze. Właściwie to chciałam wykorzystać w sukience... Trzy kwadraty na szerokość i cztery na długość, ale włóczki starczyło tylko na tyle. Dobrze się nosi, więc nich już zostanie jak jest:-)






 

 

Przód taki sam jak tył, przerabiany w pasach od dołu do góry, rękawy od ramion w dół. Włóczka: Cotton Merino (Drops) - 50% bawełna, 50% wełna - 50g/110m + Gucio (Opus) - 100% akryl - 100g/560m, druty 6 mm.

niedziela, 21 lutego 2021

Był taki śnieg

 ... jeszcze na początku tygodnia. A od wczoraj galopująca odwilż. Ale rzutem na taśmę zdążyłam - zimowe zdjęcia wśród wirujących płatków śniegu - są:










Na zdjęciach w roli głównej spódnica. Zrobiłam ją z dwóch motków szaro-czarnego melanżu od Lenarda (75% wełna, 25% nylon, 210m/50g) oraz czarnej włóczki odzyskanej ze sprutego swetra, który kiedyś zrobiłam dla męża. Był to jedyny sweter, który dla niego zrobiłam. Jeden z dwóch męskich, jakie w ogóle kiedykolwiek. zrobiłam. Ten drugi był dla brata i z tego co wiem, nadal od czasu do czasu się przydaje:-). Ten dla męża był mniej udany. Głównie za sprawą podnoszonych oczek - zaciągały się cholery jak diabli, co sprawiało, że sweter dość szybko zaczął wyglądać niechlujnie. Nie nadążałam z naprawianiem. W końcu trafił w odstawkę, a w ostatnim czasie do sprucia. Włóczka to Zorza z Aniluxu (75% akryl, 25% wełna, 250m/100g). Kto jeszcze ją pamięta? Jak dla mnie była okropna, choć wcale niezłej jakości, to ostra niemiłosiernie. Zrobiłam nią parę rzeczy dla siebie i córki - żadna z nas nie dała rady ich nosić, pożegnałyśmy się nimi już dawno temu, jeszcze w czasach, gdy wyrzucałam, zamiast pruć... 

Spódnica na gumce, dziergana od góry, na okrągło, 2 o. ścieg gładki prawy, 1 o. ścieg francuski. Ze sprutego swetra oczywiście zostało jeszcze sporo kłębków. Jeszcze nie wymyśliłam, co z nich zrobię. Może też spódnicę... Ale to już na przyszłą zimę:-)