... sztuki rękodzieła. Od tych prac nie trafiły mi się już żadne nowe zlecenia. Jak na razie jest to najdłuższy taki bez-zleceniowy okres w mojej rękodzielniczej karierze, ale jakoś nie chce mi się płakać z tego powodu; odpoczywam tworząc tylko dla siebie. Na drutach. Przerobiłam już całe mnóstwo oczek. Dwie rzeczy nadal są w trakcie dziania, a dwie niby skończone. Niby, bo ciągle coś mi nie gra w efekcie końcowym. Pruję, poprawiam, a i tak nie jestem zadowolona. Pokażę następnym razem. A tymczasem zaległe grudniowe:
1. Tablica manipulacyjna. Tym razem dla dziewczynki:-) Ale jak widać po zainteresowaniu Florka, podziały płciowe są dla dzieci całkowicie obce, istnieją tylko w głowach dorosłych;-)
2. Rustykalne pudełko na obrączki, wymiar 10x8x5 cm:
3. Wisząca półka z drążkiem, którą odnowiłam na prośbę Przyjaciółki. Kiedyś takie półki wisiały każdym domu, w strefie toaletowej, przy stoliku z miednicą do mycia. Jestem stara, bo doskonale to pamiętam;-). A teraz jest vintage i retro;-). Niestety, nie zrobiłam zdjęcia przed metamorfozą. Metamorfozy mebli, to nie jest moja działka i na pewno żadna to fachowa robota - stara półka została jedynie oczyszczona i przeszlifowana. Nie zalepiałam żadnych dziur, nie wypełniałam ubytków, nie wymieniałam starych okuć. To nie renowacja, to delikatny lifting:-)
Ale najważniejsze, że Przyjaciółce się podoba:-)
Pięknego, spokojnego weekendu życzę. Ja planuję nadal pruć i poprawiać oraz kontynuować;-)


















