sobota, 29 lutego 2020

Sweterki Florka

... zrobione jeszcze jesienią ubiegłego roku, sfotografowane w grudniu przy okazji sesji mikołajkowej, wreszcie się doczekały publikacji:-). Tak długa zwłoka spowodowana była tym, że jakąś urazę miałam do tej sesji. Bo w zwykły szary dzień po pracy, bo z konieczności w sztucznym świetle, bo w ogóle w grudniu miałam jakąś awersję do zdjęć - nie byłam zadowolona z niczego, co fotografowałam. Nawet nie chciało mi się oglądać tych zdjęć, o obrabianiu nie wspominając. Dopiero dziś się zmobilizowałam i są:

1. Sweter z traktorem, wg opisu z Dropsa (Tiny Trucker by DROPS Design)






Włóczka "Jeans" YarnArt (55% Bawełna, 45% akryl, dł. 160m/50g), druty 3,5 albo 4 mm - dziś już nie jestem pewna...
 
2. Francuski Baby Merino, w którym wykorzystałam szare pozostałości z mojego Kusego oraz 2 motki w kolorze żółtym:






Przerabiałam identycznie jak swój: podwójną nitką "Baby Merino" Drops (100% wełna merynosów, dł. 175m/50g.), druty 6 mm.

Ostatnie resztki z motków Merino przerobiłam w golfik i czapkę, ale najpierw komplet leżał bezużyteczny, bo miałam fobię, że golf będzie Florka gryzł i na samą myśl, że będzie otulał jego gołą szyję dostawałam takich dreszczy, że nawet nie byłam w stanie mu przymierzyć tego, co zrobiłam, a gdy wreszcie komplet zagospodarowała Dominika, to jest użytkowany tak intensywnie, że już nie bardzo się do sesji nadaje:-). Na co dzień wygląda to tak:


Oba sweterki również są z przyjemnością noszone, Florek bardzo je lubi (zwłaszcza ten z traktorem), a ja bardzo lubię w nich Florka:-). Szczególnie teraz, gdy dorósł do ich rozmiaru;-)

niedziela, 16 lutego 2020

Nówka sztuka

Cztery motki Alize Burcum Cizgi (100% akryl; 100g/210m) kupiłam już dawno temu, tylko dlatego, że mi się spodobała. Ten melanż, choć wcale nie w moich ulubionych barwach, prezentował się jednak w motku wyjątkowo oryginalnie i atrakcyjnie. Nie miałam na nią żadnego planu i pewnie skończyłaby kiedyś tradycyjnie jako sweter, gdyby nie fakt, że w ostatnim czasie nakręciłam się na dziergane spódnice:-). I tak powstała kolejna, tym razem dopasowana, formowana w biodrach i delikatnie rozszerzana od kolan, żeby była wygodna do chodzenia. Trochę mi dała w kość w robocie, kilka razy prułam i na nowo dopasowywałam (bo robię bez próbek, na oko, na żywioł), ale gdy ją wreszcie skończyłam, to uważam, że jest idealna:-). Sprawdziła się na długim leśnym spacerze, zaliczyła mikroskopijną ślizgawkę... Jest wygodna i ciepła.









Do Alize Burcum Cizgi dodałam nitkę czarnego kordonka bawełnianego Muza 10 (100g/525m), dla wzmocnienia struktury - bawełna powinna sprawić, że dzianina lepiej będzie trzymać formę.
Druty: 5,5 mm w pasie,  6,0 mm w biodrach i 6,5 mm reszta.

niedziela, 2 lutego 2020

Spódnica z recyklingu

W zamyśle ten projekt wyglądał inaczej. Miała to być raczej koco-spódnica, kopertowa, taka do owinięcia się. Bo nie mam długiego płaszcza, a w zimie zawsze marzną mi nogi, nawet w spodniach. Albo nawet szczególnie w spodniach. Długa koco-spódnica miała mi chronić nogi przed mrozem, łatwo się zakładać i zdejmować. Ale w trakcie wykańczania okazało się, że nijak nie potrafię okiełznać wywijających się brzegów, więc po prostu je zszyłam. Dorobiłam tunel, wszyłam szeroką gumę i oto jest:







Spódnica powstała z włóczki akrylowej, przerabianej na drutach nr 6,5 mm, podwójną nitką odzyskaną z dwóch dawno temu zrobionych i już nie używanych rzeczy (KLIK i KLIK):


Jestem bardzo zadowolona z tej przeróbki, choć na zdjęciach nie wyglądam... To przez wiatr. To mógł być naprawdę przyjemny spacer - termometr wskazywał 10 stopni ciepła, a las pachniał niesamowicie... Ale wiatr był koszmarny. Mam wrażenie, że nawet psy miały dość spaceru w takich warunkach i wyjątkowo szybko chciały wracać do samochodu.