Pokazywanie postów oznaczonych etykietą na zlecenie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą na zlecenie. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 31 grudnia 2020

Przed końcem roku

 ... dla kronikarskiego porządku - dekupażowe pudełka:

1.Prezent z okazji ślubu - Niezbędnik dla Zakochanych - pudełko z 4 przegródkami, 16x16x8 cm





 

2.Prezent urodzinowy dla Maluszka - Skarby Adasia - pudełko zamykane na kluczyk, 29x25x15 cm






 

3.Prezent urodzinowy - Organizer na Przyjemności - pudełko z 9 przegródkami, 22,4x22,4x8 cm






 

Niewiele dekupażowałam w tym roku. Były inne rzeczy do zrobienia. Ten rok toczył się głównie wokół prac domowych związanych z przebudową i organizowaniem nowej działki. Dużo zrobiliśmy. To był pod wieloma względami trudny i zły rok, a jednak dla mnie osobiście, dla naszej Rodziny - zaskakująco bardzo dobry. Chciałabym móc się z tego cieszyć... Nie mogę, bo trudno się cieszyć, gdy jednocześnie słyszy się o dramatach, z którymi codziennie muszą mierzyć się inni ludzie. Trudno się cieszyć wiedząc o nieustannej krzywdzie i cierpieniu zwierząt. Trudno się cieszyć, gdy żyje się w kraju rządzonym przez ****** ***.

Nie jestem zachłanna, nie mam wielu życzeń na ten Nowy Rok - dla siebie: pokonania cukrowego nałogu, dla bezdomniaków: kochającego domu, dla świata: pokoju, a dla wszystkich: zdrowia.

Niech się spełni.

sobota, 29 sierpnia 2020

Życie na speedzie

To oczywiście przenośnia, nie wiem, jak to jest na speedzie, ale tak to sobie wyobrażam - że jest szybko. Bez wytchnienia. Od rana, do wieczora. I znów. To samo.

Od połowy kwietnia żyjemy na budowie. Nasze mieszkanie lata temu postawiliśmy na budynku gospodarczym. Teraz budynek gospodarczy przebudowaliśmy na pomieszczenia mieszkalne dla Dominiki i Jej Rodziny. Znaczy nie my sami osobiście, tylko ekipa. Po trzech miesiącach prace remontowo-budowlane były skończone, a my zostaliśmy z górą pobudowlano-remontowego śmiecia od frontu, rozgardiaszem od tyłu, nowym mieszkaniem do ogarnięcia i pustym portfelem. A roboty naprawdę w... huk. Co tylko się da - robimy sami, w pracy własnej kosztuje nas tylko czas (i siły, ale tych na razie nawet nie liczę - jestem na speedzie;-)). Doskwiera mi presja kurczącego się dnia, chciałabym przed zimą ostatecznie zakończyć wszystkie prace, nie mieć już tych spraw na głowie. Czuję, jakbym ścigała się z czasem żonglując finansami. Ale to tylko moja obsesja - dla reszty rodziny nie ma problemu, jeśli coś zostanie do zrobienia na przyszły rok... Dla mnie to będzie porażka. Oni mnie uspokajają, ja ich dopinguję i motywuję. Potem wszyscy się kłócimy. I znów zabieramy do roboty;-). Już widać światełko w tunelu... Chciałbym jakoś tę naszą pracę pokazać - na zdjęciach przed i po... Ale w ferworze walki nawet zdjęć (zwłaszcza przed!) mi się nie chciało robić. A teraz w wielu miejscach jest już po...

Ale gdy po całej tej walce, jesienią, w zasłużonym odpoczynku rozsiądziemy się wreszcie - obie rodziny we własnych mieszkaniach - na kanapach (albo tarasach:-)) pod ciepłym kocykiem i z herbatką w dłoniach, to spróbuję ogarnąć zdjęcia (może Dominika i Rafał mają coś więcej) i unaocznić (nawet samej sobie, bo wciąż mi się wydaje, że robimy za mało i za wolno) ileśmy pracy wykonali. 

W międzyczasie, głównie w deszczową pogodę i wieczorem, udaje mi się wygospodarować trochę czasu na rękodzieło:-). Szczególnie na zlecenie - to dobry pretekst, by trochę odetchnąć od robót podwórkowych;-).

1. Makramowe bransoletki - to ubiegłoroczne zlecenie, ale dopiero teraz ogarnęłam zdjęcia;-)







2. Pudełeczko z przegródkami - Niezbędnik dla Zakochanych (wym. 16x16x8) - prezent z okazji ślubu:






3. Flopy dwa. Pierwszy prototypowy, dla Florka, zrobiłam na zbyt grubych drutach, nie mam doświadczenia w dzierganych maskotkach. Szydełkowa dzianina jest w tym celu lepsza - bardziej zwarta. Drugi Flop - już na zamówienie - powstał na całkiem cienkich drutach. Jest mniejszy i mniej prześwitujący, ale mimo, że robiłam naprawdę ciasno, to miejsca zamykania oczek wciąż są zbyt dziurawe. Paradoksalnie dużo mniej widoczne są miejsca dodawania oczek. Dziergałam wg oryginalnego opisu ze strony Binga.



Mam zrobionych jeszcze kilka pudełek, spódnicę, którą dziergałam przez rekordowe 8 tygodni (!), a na urlopie przeczytałam nawet 3 książki:-). W miarę coraz dłuższych wieczorów ogarnę i mam nadzieję, że powoli będę już wracać do blogowego światka:-)

Dobrego weekendu dla wszystkich! 

(W realiach społeczno-politycznych jest totalny kanał, ale są też i dobre wieści - Margot zwolniona z aresztu, a zielonogórska drukarnia odmówiła zlecenia ONR-owi tłumacząc, ze nie drukuje materiałów zawierających treści dyskryminujące lub nawołujące do przemocy i niezgodnych z prawem. Brawo!) 

sobota, 18 stycznia 2020

Zaległe grudniowe

... sztuki rękodzieła. Od tych prac nie trafiły mi się już żadne nowe zlecenia. Jak na razie jest to najdłuższy taki bez-zleceniowy okres w mojej rękodzielniczej karierze, ale jakoś nie chce mi się płakać z tego powodu; odpoczywam tworząc tylko dla siebie. Na drutach. Przerobiłam już całe mnóstwo oczek. Dwie rzeczy nadal są w trakcie dziania, a dwie niby skończone. Niby, bo ciągle coś mi nie gra w efekcie końcowym. Pruję, poprawiam, a i tak nie jestem zadowolona. Pokażę następnym razem.  A tymczasem zaległe grudniowe:

1. Tablica manipulacyjna. Tym razem dla dziewczynki:-) Ale jak widać po zainteresowaniu Florka, podziały płciowe są dla dzieci całkowicie obce, istnieją tylko w głowach dorosłych;-)






2. Rustykalne pudełko na obrączki, wymiar 10x8x5 cm:




3. Wisząca półka z drążkiem, którą odnowiłam na prośbę Przyjaciółki. Kiedyś takie półki wisiały każdym domu, w strefie toaletowej, przy stoliku z miednicą do mycia. Jestem stara, bo doskonale to pamiętam;-). A teraz jest vintage i retro;-). Niestety, nie zrobiłam zdjęcia przed metamorfozą. Metamorfozy mebli, to nie jest moja działka i na pewno żadna to fachowa robota - stara półka została jedynie oczyszczona i przeszlifowana. Nie zalepiałam żadnych dziur, nie wypełniałam ubytków, nie wymieniałam starych okuć. To nie renowacja, to delikatny lifting:-)






Ale najważniejsze, że Przyjaciółce się podoba:-)

Pięknego, spokojnego weekendu życzę. Ja planuję nadal pruć i poprawiać oraz kontynuować;-)

wtorek, 26 listopada 2019

Na roczek i na osiemnastkę

Kiedyś, dawno temu, dumając nad nazwą swojej wymarzonej firmy, wymyśliłam sobie Radosne Podarunki... Trochę szkoda, że nie przetrwała ani nazwa, ani firma... Znaczy się firma (w sensie zarejestrowanej działalności gospodarczej) mogłaby przetrwać, choć nazwę dla niej wymyśliłam w końcu całkiem inną (o TU o tym pisałam), ale obowiązki i koszty administracyjne tak mnie żyłowały pod każdym względem, że postanowiłam dać sobie z tym spokój. Nadal tworzę na zamówienia, ale teraz pod mniejszą presją i mniejszym kosztem osobistym. Za to z większą frajdą. Radosne podarunki na każdą okazję:-).

1. Album na zdjęcia Pierwszy roczek Olcia:





Album ma wymiar 16x20 cm i 22 karty (łącznie z okładkami)

2. Pudełko Dorosłego Człowieka - prezent z okazji osiemnastych urodzin:






Pudełko ma wymiar 30x30x13,5 cm.

niedziela, 27 października 2019

Zrobiłam na bis

I wcale mi nie przeszkadza, że robię kolejny raz to samo, wprost przeciwnie, jest mi bardzo miło, gdy komuś na tyle spodoba się to, co robię, że też chce takie:-). Zresztą, tak naprawdę, to nigdy nie jest dokładnie to samo;-)

1. Niezbędnik dla Dwojga - prezent ślubny dla Nowożeńców:




Pudełko z przegródkami, rozmiar 16x16x8 cm

2. Patchworkowy kocyk jesienny z personalizacją:




Wymiar 87x100 cm

3. Skrzynia Skarbów z motywami indiańskimi oraz zawieszka do smoczka:









Skrzynia ma wymiar 40x30x21,5 cm