Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bransoletki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bransoletki. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 26 sierpnia 2018

Bransoletki

Dobrze, że akurat byłam na urlopie, więc pilne zamówienie na bransoletki udało mi się zrealizować błyskawicznie - tak, jak sytuacja tego wymagała:-). Gorzej z udokumentowaniem tej pracy - u nas dziś dżdży, mży i leje dla odmiany, od samego rana, a więc ciemno, a więc ze zdjęciami problem, a nie miałam czasu na kombinowanie, dlatego ostrość pozostawia do życzenia.










Bransoletek jest 11, zamówienie było na 9 szt. ale się rozpędziłam, jak zwykle, bo w trakcie wyplatania pojawiają się pomysły na kolejne kompozycje. Z tego co wiem, są przeznaczone każda dla jednej osoby, jako wakacyjne suweniry, ale moim zdaniem takie bransoletki najlepiej prezentują się w parze, np. jedna z koralikami, druga czysta plecionka, sama zazwyczaj noszę po dwie, albo jedną nawiniętą dwukrotnie (takie dobrze wyglądają tylko robione na miarę, muszą pasować na rękę idealnie), ale pojedyncze też się pięknie na ręce prezentują, do letnich stylizacji pasują szczególnie:-).

poniedziałek, 14 grudnia 2015

Na zlecenie

Nie wyrabiam się z blogowymi tematami. Dlatego dziś dwa w jednym. Wspólnym mianownikiem jest to, że oba powstały na zlecenie.

Na zamówienie Dominiki zrobiłam nową kolekcję obróżek dla Milki, bo stare już się całkowicie zużyły.



A na zamówienie przyjaciółki uplotłam makramowe bransoletki ze sznurka woskowanego i koralików, z przeznaczeniem na gwiazdkowe prezenty:




Poza tym mam do pokazania dwa gotowe udziergi (jeszcze nie sfotografowane, bo pogoda!), pierwsze  próby z transferem (strasznie fajna sprawa!), jeden temat fotograficzny oraz jeden kulinarny... Ja się chyba nie wyrobię w tym roku...

sobota, 15 sierpnia 2015

Słoneczna sukienka

... to druga i ostatnia rzecz, którą wyszydełkowałam na urlopie. Też z Kordka, tak jak beżowo-kobaltową tunikę. Zainspirował mnie model z Małej Diany. Lubię szydełkować Nr 7/2013.


W oryginale była tunika z przedłużonym stanem. Ja zmieniłam trochę wzór fal (na mniej włóczkożerny), skróciłam górę, wydłużyłam część spódniczkową oraz dorobiłam sznurek, żeby ładniej podkreślał talię.


Potem doszłam do wniosku, że na prostym przodzie fajnie byłoby coś zawiesić więc zrobiłam naszyjnik. Najprostszy - szydełkowe kulki zawiesiłam na rzemyku, akurat miałam jeden w odpowiednim kolorze. A ponieważ wciąż zostało mi trochę włóczki postanowiłam zrobić drugi - tu już bardziej pokombinowałam.


A jak tak kombinowałam, to wykombinowałam sobie jeszcze bransoletki. Zwykłe metalowe obręcze okręciłam włóczką i zrobiłam zawieszki z koralików.


Z tego wszystkiego najwięcej jednak czasu zabrało mi znalezienie pasującego do całego zestawu obuwia, bo okazało się, że w domu nie mam nic, co by mi pasowało... W poszukiwaniu odpowiednich butów zajrzałam chyba do wszystkich sklepów w bliższej i dalszej okolicy i dopiero wczoraj udało mi się trafić. Co prawda dalej to nie jest to, co sobie wyobrażałam, ale i tak najlepsze, jakie udało mi się znaleźć.... Ale najważniejsze, że dzięki temu zakupowi mogłam wreszcie zrobić sukience sesję zdjęciową:-)


Dane techniczne:
Włóczka: "Kordek" Xima (80% bawełna, 20% akryl, dł. 400m/100g)
Zużycie: 200 g żołte, 100 g beżowej, resztki kobaltowej
Szydełko nr 3 (góra) i 3,5 (część spódniczkowa).

A dodatki na zbliżeniach wyglądają tak:


W bransoletkach muszę jeszcze wymyślić coś takiego, żeby mi wszystkie zawieszki nie zjeżdżały w jedno miejsce...

niedziela, 19 kwietnia 2015

Uplotłam koraliki

Niewiele ostatnio działam hobbystycznie. Nie chcę zaczynać niczego nowego, bo cały czas planuję przeróbkę sypialni. Oraz marzę o tym, by zostać bohaterką balkonu (strasznie mnie zainspirowała ta reklama Leroy Merlin!). Ale oba projekty wymagają sporego rozmachu, którego chwilowo mi brakuje. W konsekwencji nie robię nic. No, prawie. Koraliki wyplotłam:


Z okazji imienin przyjaciółki, powstała bransoletka:


oraz naszyjnik:


A bez okazji, dla mnie - naszyjnik:


Przy innej okazji sfotografuję na szyi.


Bo takie koraliki to jednak na szyi lepiej się prezentują.

niedziela, 1 marca 2015

Wymianki i spotkania

... czyli blogerskie przyjemności:-)

W mijającym  tygodniu sfinalizowałam wymiankę, na którą umówiłam się z Wikerą, autorką Potyczek (nie tylko manualnych). Zauroczyły mnie jej recyklingowe torby i zapragnęłam takiej dla siebie. Niedużej, zgrabnej torby śniadaniowej. Zaproponowałam wymiankę, a Wikera się zgodziła. Mnie poprosiła o makramowe bransoletki. Zrobiłam cztery i we wtorek wysłałam taki zestawik:


Dwie bransoletki typu shamballa:


Oraz dwie, które, mam nadzieję, dadzą się owinąć zarówno wokół szyi, jak i nadgarstka (dwa razy):


W ramach rekompensaty za przeciągniecie terminu dołożyłam jeszcze szydełkowy naszyjnik do wiosennych i letnich kreacji:


A w piątek otrzymałam przesyłkę od Wikery:


Nie jedną, ale dwie prześliczne torebki śniadaniowe. Byłam totalnie zaskoczona i równie zachwycona:-). Właśnie coś takiego mi się marzyło, szczególnie coś takiego dżinsowego:-)


Już przymierzyłam do swojego śniadaniowego zestawu i pasuje idealnie!
Zresztą myślę sobie, że obie torebki nie tylko na śniadanie do pracy się przydadzą, niedługo zacznie się sezon rowerowy - będą doskonałe do zawieszenia na kierownicy z podręcznymi drobiazgami.


Bardzo, bardzo DZIĘKUJĘ:-)

Natomiast w sobotę miało miejsce Drugie Spotkanie Robótkowiczek w Rzeszowie:


Tym razem było nas trochę mniej, ale było równie miło. I mogłyśmy zająć przytulniejszą i jaśniejszą salkę. Tym razem i mnie udało się trafić do wspólnego zdjęcia;-)


Następne spotkanie już za miesiąc.


DO ZOBACZENIA:-)

wtorek, 12 sierpnia 2014

Z koralików i sznurka

...makramowymi węzełkami, wyplotłam etno biżuterię:


Na zamówienie kolegi. Bo panowie też czasem lubią coś na sobie zawiesić:)


Żeby kolega miał wybór, zrobiłam trzy komplety - naszyjniki:


...oraz pasujące do nich bransoletki, do dwukrotnego owinięcia wokół nadgarstka:




Niestety, jeden zestaw zdekompletowałam. Bransoletka powyżej tak mi spasowała, że zostawiłam ją sobie jako naszyjnik. Kolega na szczęście nie miał mi tego za złe:).

A jak już tak sobie siedziałam i plotłam, to wyplotłam jeszcze dwie dodatkowe bransoletki dla siebie:


Ta ostatnia szczególnie mi się podoba, bo wykorzystałam w niej koraliki własnoręcznie ulepione z modeliny, które już od dobrych paru lat leżały sobie w pudełku i czekały na swój moment.


Tymczasowo jest to moja ulubiona bransoletka:)

wtorek, 11 września 2012

Bez reszty pogrążona...

... w pracach blogowych, prawie zupełnie zarzuciłam zwykłe swoje zajęcia. Nie czytam, nie robótkuję, nie jem... Prawie nie sypiam. W pracy na pracy się skupić nie mogę. Rower i rolki porzucone zupełnie. Basen... no tu przynajmniej nie moja wina - z powodu prac konserwacyjnych zamknięty na dwa tygodnie;)... *

Mąż patrzy na mnie kosym okiem, bo zachowuję się zupełnie jak Michael Newman (Klik i robisz co chcesz) na autopilocie. Patrzę i nie widzę, półsłówkami odpowiadam i choć jestem, to jakoby mnie wcale nie było... WWW mi tylko w głowie. Widżety, gadżety, szablony, favikony (ki znowu czort?), instalki, układy... się nie połapuję... Normalnie jak jakaś ostatnia... Wiem, że Google ma wszystkie odpowiedzi na wszystkie możliwe pytania, ale mi to niewiele pomaga, gdy nie rozumiem słów, którymi się toto posługuje.

Ale to nic, może później... Tymczasem przekopiowałam kilka najnowszych wpisów, żeby na pierwszej stronie nie pokazywały się już te stare, z zamierzchłej mej przeszłości i ludzi nie myliły...

No i sfotografowałam coś, co między jednym, a drugim kopiowanym wpisem i między jednym, a drugim testowanym szablonem, udało mi się wypleść i wydziergać przez weekend - pilne zamówienie od Dominiki na urodzinowy prezent dla jej przyjaciółki:

zestaw upominkowy: szydełkowy naszyjnik z bransoletkami plecionymi z rzemyka

Bransoletki plecione z rzemyków (pomysł stąd) i do kompletu naszyjnik.

Solenizantka została już obdarowana i z tego, co udało mi się ustalić - szczerze się z prezentu ucieszyła:)
No to i ja zadowolona:)

* - dla potrzeb nadania dramaturgii nieco podkoloryzowałam;). Rolki i rower były dziś w użyciu (na rolki pojechaliśmy rowerami:D) - lato wróciło, szkoda nie korzystać. Ale jeśli o spanie idzie, to niewiele przesadzam - gdy tylko oczy zamykam widzę panel nawigacyjny bloggera...

czwartek, 30 sierpnia 2012

Kobaltowo i zielono

Jutro wyjeżdżam, a dziś już późno, więc będzie szybciutko i króciutko.

Kobaltowe korale powstały nie tylko w celach edukacyjnych. Od początku planowałam taki właśnie naszyjnik i bransoletkę:


W wyobraźni widziałam je, jako idealny dodatek do wydzierganej dawno temu (z włóczki frędzelkowej) szalo-narzutki. Jej kolor, prawdę mówiąc, trochę mnie przerażał. Ale potem przywłaszczyłam sobie córczyne legginsy (uwielbiam takie wzorzyste porcięta;)) i wszystko zaczęło układać mi się w logiczną całość...


Pisałam też kiedyś, że mam skłonność do przesady, więc tutaj mam tylko nadzieję, że nie przesadziłam z tym całym "kompletem"...


Ale bawiłam się świetnie, zwłaszcza, gdy postanowiłam sobie jeszcze umieszać lakier do paznokci, by, dla jednorodnej stylistycznie całości, uzyskać odpowiedni kolor:)


Do zestawu powstała jeszcze opaska na włosy, bardziej z chęci wykorzystania resztki włóczki, niż z rzeczywistej potrzeby, ale w sumie to lubię opaski, więc i w tej się dobrze czuję.

A z bliska łączka na moich legginsach wygląda tak:


 Słabość mam do takich motywów:)


Komentarze
2012/08/31 10:30:10
no ja nie wiem, co złego jest w tym kolorze ;-) dla mnie bomba, taki ciasteczkowy potwór wyszedł :-) słodki i miły :-D
2.bp.blogspot.com/_KW3S0od5s5U/TP8Z8ypIolI/AAAAAAAAGDo/snXgxKw3EQ0/s1600/cookie%2Bsitting.jpg
uściski!
2012/08/31 20:18:42
Według mnie jest ok; ale to co Ty czujesz chyba najbardziej się liczy.
Włóczki tego typu kocham, są takie cieplutkie! a wszelkie tonacje niebieskie... to są moje ulubione.

Anka
2012/09/02 19:23:03
Futrzak pierwsza klasa! I ogólnie, całościowo, jest pięknie :)
2012/09/03 07:09:57
Futerkowy sweterek rządzi. Fajna, letnia całość, ale ja już go widzę w jesieni :) Biżuteria piękna jak zwykle, oj chyba się zmuszę w jesienne wieczory do dziegania :)
2012/09/03 12:53:26
Tfu.tfu, no cudne skojarzenie! Od teraz z dumą ubierać będę swój kobaltowy futrzak a la Ciasteczkowy Potwór:D Dzięki!

Aniu, ta niebieska włóczka (napisałam frędzelkowa, bo wypadło mi z głowy jakżeż ona się nazywała, ale teraz sobie przypomniałam, że to jest tzw. trawka), zakupiona została do wykończenia pewnego szala, dlatego niespecjalnie przejmowałam się jej ostrym kolorem. Szal był niebieski, więc do wykończenia chciałam podobny kolor. Tymczasem w trakcie pracy okazało się, że nie każdy niebieski jest równie niebieski (byłam wtedy na etapie poznawania kolorów) oraz, że nie każdy niebieski wygląda dobrze przy innym niebieskim;) Szal powstał bez wykończenia, a kobaltowa "trawka" przeleżała w pudle dobrych parę lat, nim ją przerobiłam w to coś właśnie. "To coś" przeleżało kolejnych parę, je zaczęłam ubierać... W moim przypadku test dwóch lat (jeśli czegoś nie używasz przez dwa lata, to się tego pozbądź), zupełnie się nie sprawdza:)
2012/09/03 13:17:27
Rebecca.fierce, dziękuję, szczególnie za to "całościowo", bo nad całością właśnie się napracowałam:D Żadna tam filozofia wydziergać sobie futrzaka - ot, zwykły prostokąt zszyty po obu stronach po parę centymetrów wzdłuż dłuższych boków - czy naszyjniczek - ostatnio robię je już prawie taśmowo; córka już zamówiła kolejny, dla kolejnej przyjaciółki na urodziny;)

Agnieszko, serio w jesieni? Ja go widziałam w pełni lata, wśród wysokich łąk okraszonych chaberkami... Ale zanim się zebrałam do zdjęcia, to chabry przekwitły, a i łąki już dawno skoszone...
2012/09/04 11:19:48
O, zdecydowanie w jesieni taki włochaczek się sprawdzi. Kolor jest moim zdaniem całoroczny, jeżeli mogę się tak wyrazić :)

piątek, 19 listopada 2010

Małe, a cieszą

Szydełkowe bransoletki. Wydziergałam je, bo ubierając się ostatnio do pracy uznałam, że brakuje mi jakiegoś dodatku do mojego stroju. Czegoś, co będzie stanowiło harmonijne uzupełnienie szalika i opaski/chustki na włosach. Pomysł przyszedł mi akurat w samym środku pełnego pracy dnia. Ledwie mogłam się skupić na swoich obowiązkach. Moje myśli co rusz, zamiast pracą, zajęte były rozważaniem możliwych technik realizacji mojego pomysłu. Nareszcie wybiła szesnasta i mogłam pognać do domu, gdzie z zapałem przystąpiłam do pracy.

Dwa wieczory później, bardzo kontenta, stałam się radosną użytkowniczką takich oto bransoletek:



Przerabiałam z włóczek Anilux: grafitową, turkusową i jasnozieloną Dalią (zdjęcia nie oddają za dobrze rzeczywistych kolorów) szydełkiem nr 4. Zrobiłam na okrągło tunel, który niezbyt mocno wypchałam resztkami włóczek, zszyłam końce. Następnie, wzdłuż tunelu przeszyłam ściegiem maszynowym (to się chyba nazywa pikowanie) w dwóch miejscach, dzięki czemu bransoletka jest dość sztywna i nie traci formy.


Komentarze
2010/11/19 19:11:40
Śliczne :) Jaki zbieg okoliczności - też właśnie robię szydełkowe. Jako bazę przyjęłam takie wąskie metalowe obręcze, niby-bransoletki, które dopadłam w sh. Sądzę, że te też są zrobione "na czymś" ?
2010/11/19 20:51:39
Tak czułam, że coś nas łączy:)))))
Moje bransoletki nie mają bazy. To po prostu wypchane i przepikowane tunele. Zaskakujące dla mnie było, że okazały się dość sztywne, choć oczywiście można je złożyć na pół:). Zaletą takiego rozwiązania jest, że można je spokojnie prać.
Niecierpliwie czekam na Twoje bransoletki:)