W ciągu ostatniego tygodnia niczego nowego nie zrobiłam, zaś impet
mojej pracy nad frontami znacznie wyhamował odkąd już wiem, jak będą
wyglądały. Zresztą samo malowanie, szlifowanie i lakierowanie jest dość
nudne, więc niespecjalnie się do tego palę. Dziergana sukienka znów
została odłożona "na później", bo koleżanka pochwaliła się w pracy
zrobioną przeze mnie golfopelerynką, co poskutkowało nowym zamówieniem.
No i teraz właśnie głowię się nad tym nowym egzemplarzem, o którym wiem
tyle tylko, że nie może być taki sam, jak ten poprzedni.
I tak mi przyszło do głowy, że kiedyś moje rękodzieło, to nie było
tylko dzierganie. Swego czasu na przykład wkręciłam się w wyplatanie
koszyczków z papierowej wikliny. Pomalowane lakierobejcą, wyłożone
własnoręcznie wyhaftowaną tkaniną, z powodzeniem służą mi do dziś:
A tutaj koszyczki łazienkowe z wypoczywającą Tygryską (nie wiedzieć czemu upodobała sobie to miejsce do spania):
A instrukcję, jak zrobić koszyk z papierowej wikliny można znaleźć na przykład w Cafeart.pl.
Komentarze
2011/02/25 21:08:17
Bardzo praktyczne i na dokładkę
śliczne. Nie wiele wiem o takich robótkach, więc na pewno tam zajrzę. A
jak długo taki koszyk powstaje?
Grażyna
Grażyna
2011/02/25 21:09:55
I zapomniałam dodać, że Ciciek bardzo, bardzo słodki. Chyba dojrzały gość.
G.
G.
2011/02/26 10:09:04
O tak, Tygryska ma już "swoje"
lata:). Jest bardzo dostojna i z całego jej jestestwa emanuje wewnętrzna
równowaga. Ale czasami jeszcze wyłazi z niej małe kocię i robi w
mieszkaniu wielkie polowanie na własny ogon:).
Samo plecenie to niedługo. Nieco dłużej schodzi ze skręcaniem rurek, trzeba do tego nabrać trochę wprawy. Ja lubiłam sobie skręcać podczas oglądania filmu (generalnie to wszystkie robótki lubię wykonywać z filmami w tle, najlepiej tymi starymi, które oglądałam już po kilka razy:D). No, a potem dwukrotne malowanie lakierobejcą, która wymaga odpowiedniego czasu do wyschnięcia.
Samo plecenie to niedługo. Nieco dłużej schodzi ze skręcaniem rurek, trzeba do tego nabrać trochę wprawy. Ja lubiłam sobie skręcać podczas oglądania filmu (generalnie to wszystkie robótki lubię wykonywać z filmami w tle, najlepiej tymi starymi, które oglądałam już po kilka razy:D). No, a potem dwukrotne malowanie lakierobejcą, która wymaga odpowiedniego czasu do wyschnięcia.
2011/02/26 11:39:29
Jak w następnym poście pokażesz własnoręcznie ulepione garnki, to ja wpadnę w gigantyczne kompleksy;)
Właśnie ostatnio kupowałam koszyczki do łazienki, ale na tak ładne i oryginalne nie trafiłam, nie mówiąc już o precyzji wykonania:)
Właśnie ostatnio kupowałam koszyczki do łazienki, ale na tak ładne i oryginalne nie trafiłam, nie mówiąc już o precyzji wykonania:)
2011/02/26 18:46:22
Właściwie to ulepiłam jeden garnek;). A właściwie garnuszek. A bardziej właściwie to taki wazonik.
Dawno temu, w czasach przedblogowych, spędziłam tydzień na "Wakacjach ze sztuką" w Akademii Łucznica w Pilawie ( www.lucznica.org.pl/ ), gdzie miałam okazję poznać podstawy ceramiki. I nie tylko ceramiki zresztą. Bardzo to było ciekawe doświadczenie. Chyba warto przywołać to wspomnienie specjalną notką na blogu. Dzięki Sowo, że mi o tym przypomniałaś:)
Dawno temu, w czasach przedblogowych, spędziłam tydzień na "Wakacjach ze sztuką" w Akademii Łucznica w Pilawie ( www.lucznica.org.pl/ ), gdzie miałam okazję poznać podstawy ceramiki. I nie tylko ceramiki zresztą. Bardzo to było ciekawe doświadczenie. Chyba warto przywołać to wspomnienie specjalną notką na blogu. Dzięki Sowo, że mi o tym przypomniałaś:)
2011/02/27 20:03:21
Jestem pod wrażeniem ilości talentów i
zainteresowań, jakie prezentujesz :) Co do koszyczka, to jest tak
ładny, że żal by mi go było używać ze strachu, że mi go ktoś uszkodzi.
Jak się nie mylę, to wnętrze wyszyłaś krzyżykami? To podobno
najłatwiejszy ścieg, a ja się go nigdy nie nauczyłam ;D
2011/02/28 09:37:58
Zainteresowań, to owszem, mam mnóstwo
i ciągle jeszcze trafiam w sieci na fajne techniki i rzeczy, które
można wykonać własnoręcznie. Ale talentów odczuwam dotkliwy niedosyt,
niestety:(
A koszyczki, mimo, że z papieru, to pomalowane lakierobejcą, są naprawdę wytrzymałe. Wnętrze wyłożyłam tkaniną, bo brzegi i dno wyszły mi mało efektowne. A ponieważ tą tkaniną jest kanwa do haftu krzyżykowego (to prawda, że jest najłatwiejszy), no to samo się prosiło, żeby coś wyszyć:).
A koszyczki, mimo, że z papieru, to pomalowane lakierobejcą, są naprawdę wytrzymałe. Wnętrze wyłożyłam tkaniną, bo brzegi i dno wyszły mi mało efektowne. A ponieważ tą tkaniną jest kanwa do haftu krzyżykowego (to prawda, że jest najłatwiejszy), no to samo się prosiło, żeby coś wyszyć:).
2011/02/28 19:15:06
A jakich to talentów taki niedosyt odczuwasz? Bo mnie się coś wydaje, że grzeszysz w biały dzień;)
2011/02/28 23:03:54
Głównie to plastycznych, Sowo. Maluję
jak pięciolatka, albo nawet gorzej, bo nawet mój bratanek w tym wieku
potrafił lepiej się wyrazić swoimi rysunkami:(. A brak talentów
plastycznych rzutuje na całe moje rękodzieło - trudno mi zrobić coś
tylko z mojej wyobraźni. Za to w miarę dobrze potrafię odtworzyć to, co
już widziałam, więc nie jest jeszcze tak najgorzej:).

