Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dodatki i akcesoria. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dodatki i akcesoria. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 25 września 2016

Stalowy błękit

Tak właśnie widzę kolor, w którym zrobiłam sobie ten letni komplet:








Nie nacieszyłam się nim zbyt długo tego lata... Ale też specjalnie nie żałuję. Nie wyszło mi to tak, jak sobie wyobrażałam. Nie wiem czy komplet przetrwa do przyszłego sezonu, czy przypadkiem nie przerobię go na poszewki na poduszki - taki był mój pierwotny plan odnośnie tej włóczki...
 
Każdą z prezentowanych rzeczy podpatrzyłam na Pintereście: wdzianko, opaska, torebka.

Włóczka: Spring (Inter-Fox), mieszanka akrylu (55%) i bawełny (45%) - bardzo przyjemna zarówno w robocie, jak i noszeniu.

wtorek, 23 lutego 2016

Cacuszko

Nie jestem gadżeciarą. Nie kręcą mnie metki i marki. Również te technologiczne. Zazwyczaj bez protestów zużywam sprzęty po domownikach. Ale tym razem się uparłam - chcę mieć nowy telefon. I to nie byle jaki, ale z najlepszym aparatem. Żebym nie musiała wszędzie taszczyć lustrzanki i żeby wreszcie telefoniczne zdjęcia były dobre.


Za to mój mąż to gadżeciarz pierwszej kategorii. Nieistotne było, że to nie dla siebie kupował. Dla niego frajdą było już samo to, że mógł pławić się w technologicznej ofercie, badać, porównywać i wybierać. I wybrał dla mnie prawdziwe cacuszko. A potem wybrał jeszcze etui. Ja zaś dorobiłam sobie do kompletu skarpetę, żeby mi się w torebce telefon nie obijał;-).


Funkcje aparatu wciąż jeszcze badam, ale już widzę, że jest dobrze:-). Jasny obiektyw i możliwość ustawień manualnych dają naprawdę wiele pola do popisu. Do tego całkiem fajne oprogramowanie do edycji zdjęć... 


Naprawdę bardzo jestem zadowolona z tego wyboru:-).


niedziela, 28 czerwca 2015

Top z szalikiem

Wciąż mam niechęć do pozowania do zdjęć, ale na weekend przyjechała córka więc ją wykorzystałam.


Włóczka pochodzi z niechcianych zbiorów Kachazet, od których ją niedawno uwolniłam. Szczególnie spodobała mi się Yasmin, której do tej pory nie znałam. Okazało się, że jest to bardzo przyjemna w dotyku i miękka włóczka, trochę lejąca. Wspaniale mi się z niej dziergało.


Gdy tylko ją zobaczyłam od razu wiedziałam, że przerobię ją na topik z najnowszego numeru Akcesoriów (2/2015).


Do kompletu powstał szydełkowy szaliczek. Wykorzystałam wzór z bloga Lanas de Ana. Jestem wielką fanką bloga Any, której twórczość jest dla mnie niekończącym się źródłem inspiracji i wiedzy.


Topik:
Włóczka - "Yasemin" Himalaya (50% wiskoza, 50% dralon, dł. 200m/100g),
Zużycie - 265 g.
druty 5,5

Szaliczek:
Włóczka - "Summer" Yarn Art (70% bawełny 30% wiskozy, dł. 350m/100g)
Zużycie - 77 g.
szydełko nr 3,5.

poniedziałek, 10 listopada 2014

Etui na telefon

...dla Mamy:


Szybkie i proste. Składa się z dwóch prostokątów szydełkowanych w tę i z powrotem półsłupkami, a następnie obrobionych oczkami ścisłymi i połączonych rzędem oczek ścisłych zamykających. Górę wykończyłam skrzyżowanymi półsłupkami (między którymi przeciągnęłam sznureczek) oraz oczkami rakowymi.


Przez chwilę, ta czysta fioletowa powierzchnia, kusiła mnie, żeby ją czymś zapełnić, jakimiś kwiatkami, czy haftem... ale nic mi nie spasowało... Zresztą moja mama nie lubi takich pierduletek, tak wiec ostatecznie, jedyną ozdobą pozostały liliowe plisy i sznureczek z zaciskającym koralikiem. 


I chyba taki wystrój jest zupełnie wystarczający:)

środa, 4 grudnia 2013

Kocie drobiazgi

Dla przyjaciółki - zapalonej czytelniczki i oddanej kociej mamy - powstała zakładka do książki, a dla naszego rozbrykanego czorta - zabawka:


Zakładkę zrobiłam specjalnie do tej książki, żeby było wszystko na temat.


Na drutach nr 4,5 z resztek Gucia. Korpusik wypełnia prostokąt wycięty z plastikowej podkładki na stół, zaś głowa pełna jest włóczkowych ścinków:)


Zabawka dla Mańka też jest z resztek i wypchana ścinkami. Wisi na gumce przywiązanej do oparcia krzesła.


Obecnie niemal wszystkie krzesła, a także inne wolne przestrzenie obwieszone są najróżniejszymi kocimi zabawkami, bo Maniuś uwielbia szaleństwa - nie przepuści niczemu, co się turla albo dynda. Nieruchome jest zresztą równie interesujące, czasami nawet bardziej, bo nigdy nie można przewidzieć, jak się zachowa w ruch wprawione....


Jak widać na załączonym obrazku, zabawka została zaaprobowana:) Ciekawa jestem, jak długo posłuży...


Maniuś szczęśliwy:)

niedziela, 16 czerwca 2013

Słoneczne

... kolory nie są moimi ulubionymi, jeśli chodzi o ubrania. Ale i tak spodobał mi się patchworkowy top z tej gazetki. Spodobał mi się tym bardziej, że byłam w posiadaniu niemal identycznych, co w oryginale, kolorów włóczek, na które już od dawna nie miałam żadnego pomysłu;)


Pojedyncze motki Elian Nicky (100% akryl), w różnych kolorach, kupiłam już dawno temu z przeznaczeniem na dziergane ramki. Ale w międzyczasie koncepcja wystrojowa się zmieniła i pomysł z ramkami upadł. Włóczki pozostały. Powoli wyczerpywałam ich zapas do różnych przedsięwzięć. Z bardziej stonowanymi kolorami poszło łatwo - dla bratanka zrobiłam zapinane do paska etui na komórkę, dla siebie skarpety do ćwiczeń... Cieszę się, że wreszcie i te najjaskrawsze znalazły swoje przeznaczenie:)


Oczywiście nie obyło się bez zmian wobec oryginału - moje kwadraty wychodziły nieco mniejsze więc musiałam zwiększyć ich ilość. No i na cztery elementy brakło mi włóczki, i musiałam je dorobić w innych odcieniach. Ale to nic - dzięki temu topik i worek (model z Sandry Extra. Szydełkowe Trendy nr 1/2010) mogą stanowić komplet:)


Elian Nicky jest przemiłą w robocie włóczką. Z wyglądu przypomina bawełnę, ale jest od niej lżejsza i miększa. Szydełkuje się z niej perfekcyjnie.


A ponadto łatwo się pierze, błyskawicznie suszy i naprawdę świetnie nosi:)

niedziela, 26 maja 2013

Szydełkowe, Krysztallowe...

...ozdoby:)

Szydełkowe są zrobione przeze mnie. Do poddaszowego okna. Bardzo oszczędne, bo i okno niewielkie - mało światła się nim przesącza więc nie chciałam go dodatkowo zasłaniać.


Firaneczka ma ledwie 20 cm długości. To moja wariacja do modelu z Diany.Robótki Extra nr 2/2008.

Lampiony (lub wazony, zależy, co włożyć do środka) powstały ze słoiczków.

Dla tych właśnie słoiczków parę lat temu kupowałam namiętnie kiełbasę, zwaną "słoikową". Są średniej wielkości i zupełnie proste, bez żadnych niepotrzebnych zaokrągleń - idealne do szydełkowej obróbki:)

A do zasłonki z materiału, którą uszyła mi mama (bo ja wciąż jeszcze do maszyny się nie przekonałam), zrobiłam szarfę. Jest ona umocowana do stalowego haczyka osadzonego w ścianie.


Natomiast Krysztallowe są kolczyki. Dla mnie:). Całkiem niedawno doręczył mi je listonosz i od tamtej pory nie umiem się z nimi rozstać. Ozdabiam się nimi z ogromnym upodobaniem:)


Jestem fanką Krysztallowych ozdóbek i na Jej blogu nie raz już miałam okazję podziwiać Jej koralikową twórczość, choć ostatnio było to już dość dawno temu, ale nie będę marudzić i się dopominać koralikowych nowości, bo Krysztally lśnią taką kreatywnością i talentem, że i tak każdy Jej wpis czytam z otwartą z podziwu i zachwytu buzią:)

Bardzo dziękuję za ten sympatyczny i prześliczny podarunek:).

środa, 25 lipca 2012

Boska Diva (Stretch)

Bikini absolutnie nie było moim pomysłem. Nigdy w życiu nie myślałam, że kiedykolwiek coś takiego wydziergam. Wprost przeciwnie - widziałam bardzo ładne modele w gazetach i na blogach, ale żeby tak sama.... Nieeeeee, przecież to takie niepraktyczne....

Ale ostatnio córka zaczęła coś nieśmiało przebąkiwać, że widziała w internecie, że takie ładne, że by chciała mieć, i że bardzo prosi...

No cóż... Najpierw powoli... bez obietnic i deklaracji... ot tak, z uprzejmą ciekawością, w wolnej chwili, popatrzyłam sobie na potencjalne modele i motki...

I ani się obejrzałam, a już byłam wkręcona w robótkowy wir! No po prostu wciągnęło mnie i w efekcie powstało nie jedno, lecz od razu dwa bikini:) A co? Jak szaleć to szaleć! Tym bardziej, że znalazłam absolutnie fantastyczną włóczkę na takie rzeczy. To Diva Stretch (Alize), która głównie składa się z akrylowej mikrofibry i jest elastyczna!


Ten model stanowi wariację na temat robótki Zdzid - parę motywów podpatrzyłam z jej zdjęć, ale żeby nie było, że kopiuję (zresztą kopii nie można przecież robić dosłownie;)), to troszkę dodałam również od siebie.


Na przykład dekoracyjne sznureczki i obrąbek wzorem rakowym.


Dziergałam szydełkiem nr 2,5.

Drugi model zaczerpnęłam z Sandry Extra. Szydełkowe Trendy, Nr 1/2010,


... który również został nieco zmodyfikowany w porównaniu z oryginałem.


Ten model przerabiałam szydełkiem 3,5, ale wzór muszelkowy i tak wyszedł dość ścisły.


A ponieważ na koniec zostało mi jeszcze trochę włóczki, to zrobiłam sobie opaskę, w której elastyczne właściwości surowca sprawdzają się po prostu genialnie:)


Na wszystko zużyłam niemal do ostatniego metra dwa motki Divy - jeden w kolorze dżinsowym i jeden w beżu.

Bliscy i znajomi, którym się pochwaliłam swoją robótką, zachwycali się gotowymi rzeczami. Mnie bez reszty zachwyca Diva Stretch!


Komentarze
2012/07/26 21:04:59
Oba komplety są super, ale oczywiście, że względu na moje upodobania kolorystyczne, bardziej skłaniam się ku niebieskiemu.

Ciekawe czy jakieś inne firmy produkują coś w rodzaju tej "boskiej' divy? Czy może wiesz coś na ten temat i moglabyś polecić? Osobiście zaopatruję się w tureckiej firmie Yarn Paradise i zastanawiam się czy oni mają ten rodzaj włóczek.

Anka
2012/07/26 22:38:33
Śliczności rodem z lat '70. Tak mi się zawsze kojarzą szydełkowe bikini. Oba kostiumy śliczne i godne pożądania :)
2012/07/27 13:32:56
fajoskie! :-)
2012/07/27 14:02:12
Jesteś po prostu niemożliwa i z drutu kolczastego też byś coś wydziergała! Super kostiumy a resztki oczywiście zagospodarowane co do ostatniego szczątka poza tym piękne marynarskie kolory no genialnie po prostu!
2012/07/28 20:51:10
Aniu, niestety nie znam innych tego rodzaju włóczek, ale jak coś mi jeszcze przypadkiem w tym temacie wpadnie w oko, to natychmiast dam znać:)

Agnieszko, a la lata siedemdziesiąte, to piękne ażurowe szorty oglądałam ostatnio w sieci - to dopiero cudeńka! Mam chęć spróbować, ale obawiam się, że ten temat mnie przerośnie...

Tfu.tfu, Kraszynko, dziękuję:) Kolory dobrane przypadkiem, ale bardzo podoba mi się marynarskie skojarzenie:)
2012/07/30 09:34:09
dzięki:))
2012/08/23 08:09:38
A jak z wygodą używania tych pięknych kostiumów kąpielowych? Jak się sprawowały w praktyce, ciekawa jestem.
2012/08/23 17:27:21
Sowo, w kąpieli to się kostiumy jeszcze nie sprawdzały i chyba raczej nie będą:) Szczerze mówiąc, to sama Dominice odradzałam wchodzić w nich do wody. Bo woda w kąpieliskach bywa nie pierwszej czystości i byłoby mi przykro, gdyby strój, na przykład, nieodwracalnie zbrunatniał... Ale jako opalacze są idealne:) 

niedziela, 6 listopada 2011

Kolorowy listopad

Jesienny las jest niesamowity! A szczególnie w ciepły, bezchmurny dzień, kiedy słońce dodatkowo rozpala wszystkie kolory. Tak jak dzisiaj.

Ponadto, jesienny las jest też idealnym plenerem fotograficznym dla mojego najnowszego wyrobu. Jest to rzecz (jak większość, nad którymi ostatnio pracuję) w stu procentach z recyklingu. Kiedyś była to maleńka sukieneczka (którą zresztą własnoręcznie wydziergałam dla bratanicy mojego męża), ale właścicielka już dawno z niej wyrosła i podczas ostatnich porządków sukienka przeznaczona została do wyrzucenia. Na szczęście była przy tym obecna moja córka, (w której, ku mojemu wielkiemu rozbawieniu, najwyraźniej rozwija się instynkt "przyda się") i w ostatniej chwili uratowała całkiem dobry przecież surowiec przed śmietnikiem. Sukienka trafiła więc z powrotem do mnie, a ja przerobiłam ją na jesienną gofonarzutkę.

Zupełnie nie pamiętam co to za włóczka. Podejrzewam, że akryl, bo bardzo milutka i miękka. Nie dość, że melanżowa, to jeszcze nierównej grubości; bardzo efektowna.


Do kompletu zrobiłam też sobie opaskę: na drutach cienki pasek (5 o.) z ostatnich centymetrów odzyskanej włóczki, a później już na szydełku (nr 4), półsłupkami z nawiniętą nitką, dookoła, z dwóch stron, włóczką klasik (Elian).


Oczywiście na spacerze nie mogło zabraknąć naszej piesy:)


Ona też była zachwycona jesiennym lasem:)


Bo też i było się czym zachwycać!


Mój Bez Jesienny już dawno się poddał oczywiście, ale są jeszcze kwiatki, które mimo przymrozków, wciąż trzymają się dzielnie:


Bardzo mi się podoba jesień w tym roku! 


Komentarze
2011/11/07 08:41:38
Natura chyba zawsze(albo prawie)jest doskonałym tłem dla naszych prac. Nie tylko zresztą dla nich:))

Bardzo ładnie wyglądasz w tym kompleciku. Rozwiązanie z opaską jest świetne: włóczka wykorzystana do ostatniego cm:)

Miło pooglądać zdjęcia z polskich lasów. Jakże one inne niż te tutaj. U nas jesień przychodzi w troszkę inny sposób.

Anka
2011/11/07 09:00:10
Bardzo fajny zestawik!

Jesienna aura w tym roku faktycznie niesamowita i aż nie chce się wychodzić z parków czy lasów. Ciekawe czy zima będzie równie piękna, czy tak jak ostatnie lato nijaka...
2011/11/07 11:36:05
Bardzo przyjemnie popatrzeć na mądrze i modnie ubraną kobietę, która ma wszystko na miejscu i na dodatek w dużej mierze sama tworzy swój image a jak pogoda dopisuje to tylko pozazdrościć, ale kiedyś przyjdzie pora i na moje spacery.
2011/11/07 12:32:46
Witam:)
Śliczne zdjęcia i śliczna piesa, no a golfik oczywiście pięknie dobrany do barwy jesiennego lasu:))
Pozdrawiam,
BlueBlue
2011/11/07 13:11:30
Bardzo lubię takie grube, nierówne włóczki. Tym bardziej w jesiennych, słonecznych kolorach. Świetnie :)
2011/11/07 18:02:08
Świetny otulacz, fantastyczna modelka!
2011/11/08 08:25:34
Hrabina.ee, no tak, ale niczym nie da się przebić irlandzkich 400 odcieni zieleni;) oraz wielości najdziwniejszych kształtów irlandzkich drzew:)

Magota, tak pięknie i miło jest tylko w słońcu; gdy tylko zaczyna się ono skrywać za horyzontem, wieczorny chłód skutecznie zagania do domu;)

Kraszynko, ależ nie odkładaj spacerów na później! Roboty i tak nie przerobisz;).

Xbleubleux, dziękuję, a piesę pomerdałam za uchem od Ciebie:)

Rebecca.fierce, aha, takie włóczki mają wiele uroku, choć przerabia się je dość nudno - same oczka prawe, lewe:) Jak dla mnie, najlepiej na niej wygląda ścieg lewy; prawy jest za gładki - tutaj przerabiałam ściągaczem 2 o.l./1 o.p.

Antonino, serdecznie dziękuję, bardzo mi miło:)
2011/11/08 09:03:40
Jeny, jaka laska. Jak udaje się zachować taką figurę?Proszę o wskazowki... :)
2011/11/08 12:16:53
Oj, wskazówki są zawsze takie same: dieta MJ i zero słodyczy;). Szczęśliwie to pierwsze udaje mi się zachować, bo zajęta robótkami, ani pomyślę o jedzeniu, ale z tym drugim jest gorzej - łatwo ulegam białym michałkom zamkowym i mister ronom... Ale mam na to dwa sposoby: po pierwsze rzadko chodzę na zakupy, a wiadomo, że czego oczy nie widzą...., a po drugie, to chodzę 2x w tyg. na aerokickboxing, a od listopada jeszcze 2x w tyg. na zumbę - też fajna zabawa i dobrze się można zmęczyć:)
2011/11/08 22:36:59
I kto by pomyślał, że można jeszcze tyle kwiatków znaleźć w listopadzie :) Bardzo podobasz mi się w tym zestawie jako całości, jest bardzo udany, młodzieńczy i nie przeładowany. I choć kolory ciemne, to rozjaśniłaś je dodatkami, dzięki czemu nie wyglądają smutno. Ciekawe, czy ten golfik można nosić jako komin?
2011/11/09 12:38:04
Oczywiście zawsze jest miło usłyszeć, że się dobrze wygląda, ale taka opinia ze strony uznanej fashionistki jest szczególnie przyjemna, dlatego tym bardziej dziękuję za Twoją wypowiedź, Agnieszko:)
Golfik jest typowym ocieplaczem naramienno-szyjnym i na głowę już się nie naciągnie, i prawdę mówiąc to tak wolę. Kominy naciągnięte na głowę nie są dla mnie specjalnie wygodną częścią garderoby - tworzą grube zwoje pod szyją i zsuwają się z włosów. Ale to prawda, że potrafią wyglądać bardzo efektownie:)

poniedziałek, 3 października 2011

Wazon w szydełkowym kubraczku

Kupiłam ten wazon, bo spodobało mi się, że jest prosty i szklany. Po kilku miesiącach użytkowania, jego prostota podoba mi się nadal, ale odnośnie właściwości materiału, z którego został wykonany, nabawiłam się w ostatnim czasie pewnych wątpliwości. A konkretnie to o jego przeźroczystość mi się rozchodzi, o to, że gdy kwiatki postoją jakiś czas w wodzie, to ona taka nieświeża się robi i w przeźroczystym wazonie wygląda to cokolwiek nieestetycznie. (Wiem, wiem, ale dopiero od niedawna, że kwiatkom wodę należy zmieniać codziennie i teraz robię to codziennie (prawie), ale wcześniej robiłam to co... cokolwiek rzadziej).

Żeby nie folgować swoim skłonnościom do przydługich wstępów, powiem krótko: wyszydełkowałam wazonikowi wesoły, zdobny kwieciem (bo przecież idzie jesień i kwiatów coraz mniej, i coraz częstsze mogą zdarzać się chwile, gdy będzie on stał na stole zupełnie samodzielnie) kubraczek. I teraz, jeśli nawet zdarzy mi się nie wymienić wody na czas, nie będzie nam to psuło wrażeń estetycznych.


Kwiatki po obwodzie są różnokolorowe i każdy, choć identyczny, jest niepowtarzalny (kolorystycznie; wreszcie mogłam dać upust swojemu zamiłowaniu do kolorów, którego jeśli nie kontroluję choć troszkę, zamienia się w otaczającą mnie pstrokaciznę).


Kubraczek powstał z pozostałej po firankach bawełny Maxi, natomiast kwiatki dziergałam zwykłym kordonkiem, szydełko 1,5 mm.


Komentarze
2011/10/03 20:24:19
Jak zwykle nieustające : wow!!! :)
2011/10/03 20:39:28
Świetny pomysł! Tak jeszcze z technicznej strony - a jak wygląda dno?
2011/10/04 07:52:39
Nie wierzę, że masz zamiłowanie do pstrokacizny a jeśli już to zapewne w szczegółach a to podobno jak najbardziej dozwolone i gustowne zresztą we wszelkich programach modowych zachęcają do używania kolorów i to takich, że aż bije po oczach. Wazon wygląda pięknie i bardzo oryginalnie w tym kubraczku.
2011/10/05 09:02:12
Ponieważ ubranko dla wazonu miałam okazję zobaczyć w realu, więc mogę dodać, że w rzeczywistości jest jeszcze bardziej delikatne, te wzorki są naprawdę drobniutkie!
Można się zachwycić:)
2011/10/05 19:50:43
Dziękuję za miłe słowa i kłaniam się nisko:).
Wzorek tak naprawdę jest prosty: same łańcuszki, słupki i oczka ścisłe.

Rebecca.fierce, dno też jest zrobione na szydełku, słupkami, w okręgu. Gdy okrąg miał już odpowiednią średnicę (nieco mniejszą niż wazon, żeby później robótka ładnie się na wazonie naciągnęła), przestałam dodawać oczka i po prostu zaczęłam przerabiać wzorem.

Kraszynko, ja mam zamiłowanie do wzorów i kolorów, które często okazuje się zdradliwe i zdarza mi się popadać w przesadę. Ale wciąż nad tym pracuję:).
2011/10/05 19:55:00
Ale mnie blox załatwił... Na własnym blogu gościem zrobił.... Niedobry blox!
2011/10/12 07:59:23
Śliczny kubraczek na wazonik. Zapraszam do mnie evejank.blogspot.com
2011/10/17 12:06:48
Prosty a zachwyca. Chyba właśnie przez prostotę, właśnie przez wielobarwne kwiatki. Chętnie bym ten pomysł kupił do swej kuchni... gdyby nie moja Negrita, dla której każda doniczka czy wazon z kwiatami jest celem niezwykłego wprost zainteresowania...
Z tysiącem serdeczności
Zygfryd
2011/10/17 16:34:12
Eve-jank, dziękuję za miłe słowa i za zaproszenie - z przyjemnością skorzystałam:). Piękne rzeczy tworzysz! Szczególnie zauroczyła mnie Afrykanka:).

Zygfrydzie i Tobie również dziękuję za odwiedziny. Bardzo mi miło:) Tym bardziej, że Twoje prace oglądałam już wcześniej i nie raz uzasadniałam nimi przekonanie, że szydełko jest dla każdego:)
A co do Negrity, to z pewnością oswoi się ze sprzętami i pewnie z wiekiem spoważnieje... zresztą, wiesz jak to jest... Ja z naszymi kotami nie mam problemu, na szczęście moje robótki ich nie interesują. Choć pamiętam, że jednego razu, gdy Fredzia była jeszcze małą kocinką, z pozostawionego wieczorem na wierzchu, nowiuśkiego motka, na drugi dzień został mi jedynie bezładny kołtun poplątanych nitek:).

poniedziałek, 5 września 2011

Różowy motylek;)

To ja dziś wystąpiłam w roli różowego motylka, a to dlatego, że bardzo mi to przebranie pasowało do dzisiejszej pogody oraz do wydzierganej ostatnio podręcznej sakiewki rowerowej na ważne drobiazgi i akcesoria niezbędne podczas przejażdżek, np. wodę mineralną, telefon (tę kwestię mam jeszcze do przemyślenia, bo na telefon przydałoby się coś jeszcze bardziej podręcznego) oraz chusteczki higieniczne, które, jako ofiara niekończącego się kataru siennego, muszę mieć zawsze pod ręką.


Na zdjęciach, prócz sakiewki, wystąpiła też zrobiona przeze mnie już dawno temu narzutka. Nie grzeje, bo jest ażurowa, a czasami przydaje się do zakrycia gołych ramion:


Wiem, że do wystroju różowego motylka niespecjalnie pasują te czarne sakwy na bagażniku, ale na razie innych brak. A na przyszły sezon rowerowy już sobie upatrzyłam bardzo klimatyczny zestaw na bagażnik. Mam tylko nadzieję, że ostatecznie nie będę musiała do tego wszystkiego wymieniać roweru... Choć wiem, że klasyczny holender wyglądałoby sporo lepiej... Ale na tym jeździ się naprawdę wygodnie. Nawet w szpilkach:).


Pomysł na sakiewkę na kierownicę zaczerpnęłam z blogu Bike Belle, a konkretnie zainspirowało mnie to zdjęcie. Jakoś nigdy wcześniej do głowy mi nie przyszło, że rower też można ubrać w dziergane dodatki. A jakie to praktyczne! Zerwane po drodze polne kwiaty też lepiej prezentują się w takiej sakiewce niż w reklamówce, jak do tej pory.

Na sesję zdjęciową nie mieliśmy za wiele czasu, bo dni się takie krótkie zrobiły, ledwie zdążyliśmy wyjechać z domu, a tu słońce zaczęło nam gasnąć. Zdążyliśmy niemal w ostatniej chwili przed zachodem.

A zachód słońca piękny dziś był...



Komentarze
2011/09/06 14:43:04
Bardzo praktyczna ta torba! Co do holendra, to może i optycznie lepiej by wyglądał, ale pierwsze strasznie on ciężki, a po drugie po leśnych drózkach stanowczo lepiej się jeździ takim rowerem jak masz Ty. Takie jest przynjmniej moje doświadczenie :)
2011/09/06 21:14:29
Świetne i bardzo praktyczne urządzenie, które z kwiatami wygląda najlepiej no i Ty pięknie się komponujesz w całej okazałości.
2011/09/07 11:45:44
Magota, oj tak, mój rower w niejednych już warunkach się sprawdził, choć najlepiej jeździ się jednak po drogach asfaltowych, a przynajmniej jako-tako utwardzonych:)

Kraszynko, tylko romantycznego kapelusza mi do tego zastawu brakowało;). Jeśli w weekend będzie przyjazna dla rowerowych wypraw pogoda, to może ten brak uda mi się nadrobić:).