Bikini absolutnie nie było moim pomysłem. Nigdy w życiu nie myślałam,
że kiedykolwiek coś takiego wydziergam. Wprost przeciwnie - widziałam
bardzo ładne modele w gazetach i na blogach, ale żeby tak sama....
Nieeeeee, przecież to takie niepraktyczne....
Ale ostatnio córka zaczęła coś nieśmiało przebąkiwać, że widziała w
internecie, że takie ładne, że by chciała mieć, i że bardzo prosi...
No cóż... Najpierw powoli... bez obietnic i deklaracji... ot tak, z
uprzejmą ciekawością, w wolnej chwili, popatrzyłam sobie na potencjalne
modele i motki...
I ani się obejrzałam, a już byłam wkręcona w robótkowy wir! No po
prostu wciągnęło mnie i w efekcie powstało nie jedno, lecz od razu dwa
bikini:) A co? Jak szaleć to szaleć! Tym bardziej, że znalazłam
absolutnie fantastyczną włóczkę na takie rzeczy. To Diva Stretch
(Alize), która głównie składa się z akrylowej mikrofibry i jest
elastyczna!
Ten model stanowi wariację na temat robótki
Zdzid
- parę motywów podpatrzyłam z jej zdjęć, ale żeby nie było, że kopiuję
(zresztą kopii nie można przecież robić dosłownie;)), to troszkę dodałam
również od siebie.
Na przykład dekoracyjne sznureczki i obrąbek wzorem rakowym.
Dziergałam szydełkiem nr 2,5.
Drugi model zaczerpnęłam z
Sandry Extra. Szydełkowe Trendy, Nr 1/2010,
... który również został nieco zmodyfikowany w porównaniu z oryginałem.
Ten model przerabiałam szydełkiem 3,5, ale wzór muszelkowy i tak wyszedł dość ścisły.
A ponieważ na koniec zostało mi jeszcze trochę włóczki, to zrobiłam
sobie opaskę, w której elastyczne właściwości surowca sprawdzają się po
prostu genialnie:)
Na wszystko zużyłam niemal do ostatniego metra dwa motki Divy - jeden w kolorze dżinsowym i jeden w beżu.
Bliscy i znajomi, którym się pochwaliłam swoją robótką, zachwycali się gotowymi rzeczami. Mnie bez reszty zachwyca Diva Stretch!
Komentarze