środa, 16 listopada 2011

Szydełkowa chusta

Nic mnie tak nie irytuje, jak fakt, że coś zrobię, a potem tego nie używam. Na przykład ten zestaw - chusta z mitenkami (zdjęcia były robione w mieszkaniu i z lampą, więc kolor jest dość mocno przekłamany; w rzeczywistości był bardziej fioletowy niż różowy):


Praca ta wzięła się z zapatrzenia na chusty Kurki, które strasznie mi się spodobały. Wydawały się takie proste! Zapatrzyłam się i zamarzyłam o identycznej dla siebie. Jednak mój wyrób okazał się jakiś-nie-taki, a nawet całkiem do chrzanu. Rzuciłam więc swoje dzieło w kąt szafy, gdzie przeleżało sobie parę latek, aż do tegorocznej jesieni, kiedy w ferworze ostatnich włóczkowych porządków je sprułam, a następnie przerobiłam. Recykling okazał się bardzo udany, a ja wreszcie czuję się zadowolona ze swojej pracy.


Nową chustę zrobiłam wg opisu z "Małej Diany", Nr 9/2011. Wykorzystałam do tego całą odzyskaną włóczkę (była to Roxy marki Opus, około 200 g) oraz motek Sasanki (Anilux) - cienką lecz włochatą nitkę, którą dodałam dla uzyskania większej objętości i miękkości. Melanż Roxi z Sasanką okazał się korzystny również z powodu otrzymanego koloru - teraz jest mniej nasycony, ale za to łagodny i ciepły.


Przerabiałam szydełkiem nr 7, więc praca przybywała szybko i sprawnie. Niestety, z powodu ograniczonej ilości surowca nie mogła być większa. Trochę szkoda. Ale w sumie taka też bardzo mi się podoba.


Na żywo wygląda jeszcze ładniej - jakoś nie udało mi się uchwycić całego jej uroku na zdjęciach. Może to wina kiepskiego światła, a może po prostu licho ją wyeksponowałam...


Komentarze
2011/11/16 20:11:02
Fantastyczna jest ta chusta:))) Czarujesz piękne rzeczy na szydełku, takie delikatne, romantyczne i bardzo kobiece. Stary komplet też zresztą był fajny.
Pod Twoim wpływem mam ochotę też coś wydziargać, niestety moim największym szydełkowym osiągnięciem jak do tej pory jest serwetka do koszyczka wielkanocnego.
2011/11/16 20:18:26
Nasze gusta są jeszcze bardziej zbliżone niż myślałam :) Ja również podziwiam chusty kurki od niepamiętnych już czasów, ale niestety jeszcze żadnej nie "popełniłam".

Twoja chusta zarówno w starszej jak i nowszej wersji bardzo mi się podoba! No i dobry pomysł z tą Sasanką. Sama mam kilka pojedynczych motków w różnych kolorach, ale nie wpadłam jeszcze na to, że tak je można wykorzystać :)

P.S. Poproszę jeszcze o wyjaśnienie odnośnie tego ślimaka w ostatnim komentarzu u mnie. Strasznie mnie zaintrygowałaś!
2011/11/16 20:35:05
Śliczna! Zachwyciłą mnie za sprawą dwóch rzeczy: wzoru, który jest delikatny i koloru - bardzo lubię fiolety(zaraz po wszelkich odcieniach niebieskiego).
Niby tak ąłdnie brzmi, że dużo przybywa, bo szydełko, itd:) ale ja już nei porywam się na takie projekty. U mnie są one skazane na śmierć, przynajmniej w tej chwili.

Anka
2011/11/17 09:22:16
BleuBleu, osobiście to myślę, że dzierganie szydełkowych serwetek jest trudniejsze z racji cienkiego szydełka i nitki, więc skoro poradziłaś sobie z tak misterną koronką, bez trudu wydziergałabyś chustę:)

Magota, mnie w ogóle fascynuje, jak w blogosferze tworzą się zaprzyjaźnione gromadki - jakiś blog na nas zadziała: wyglądem, treścią, zdjęciami, czy czymś jeszcze zupełnie nieuchwytnym, a potem okazuje się że z jego autorką (autorem) łączy nas dużo więcej, niż zdawałoby się na pierwszy rzut oka...
A Sasankę właśnie bardzo często wykorzystuję jako pogrubiacz i zmiękczacz do innych włóczek. Pojedynczy motek jest również całkiem wystarczający do zrobienia chusty.

Aniu, ale dlaczego od razu na śmierć?! Grubym szydełkiem naprawdę szybko przybywa:)
A fiolety również odkryłam po niebieskościach:)
2011/11/17 16:29:51
Przed przerobieniem wyglądała całkiem nieźle, ale teraz to już jest mistrzostwo świata. Wyrażam podziw i szacunek :) I kolor w świetle naturalnym jest o wiele ładniejszy.
2011/11/17 16:46:16
Kolor piękny, chusta piękna, no i te buty też pięknie się wpasowujące w całość:)
Gość: Graszka, 195.205.60.*
2011/11/17 20:46:19
No po prostu cudnie to wygląda. Chyba odkurzę szydełko...
2011/11/18 15:23:59
Pięknie dziękuję za sympatyczne komentarze i życzliwość wobec moich wyrobów, nawet tych mniej udanych i kiepsko fotografowanych:)

Rebecca.fierce, szkoda że pora taka, że tego naturalnego światła coraz mniej...

Sowo, a bo tak to sobie wszystko wymarzyłam;D

Graszka, a pewnie, że odkurzaj:) szydełko dobre jest na długie zimowe wieczory:)
2011/11/19 09:41:40
Podziwiam Twoje robótki i zazdroszczę :) Chciałabym mieć tyle zdolności i cierpliwości, w szczególności do wydziergania całej chusty. Piękny zestaw, mitenki po prostu cudowne! Może zainspirowana Twoimi wyrobami sama coś spróbuję w temacie mitenek? Tych idealnych jeszcze nie mam ;)
2011/11/20 22:26:50
Agnieszko, dziękuję:)
Z pierwszego zestawu pozostało już tylko wspomnienie (i zdjęcie:)), a z samych mitenek ostały się jedynie kwiatki. Ostały się, bo mam zamiar przyszyć je do innych, których jeszcze co prawda nie ma, ale w głowie już są:)
No i włóczkę odpowiednią tez już mam.
Czasu jedynie potrzebuję:) Więcej czasu! (widziałam w kinie zapowiedź takiego filmu SF, w którym czas można było kupować; hm... ciekawa koncepcja, no nie?)

2 komentarze:

  1. Dziękuję Eve:) Chusta nadal jest w użyciu, bardzo ją lubię:)

    OdpowiedzUsuń