piątek, 17 lutego 2017

Kocyk

... zrobiłam dla nowej Obywatelki:-). Jak zwykle z największą przyjemnością, bo kocyki dla dzieci dziergać po prostu uwielbiam:-).




Dane techniczne:
Rozmiar kocyka: 80x95 cm
Włóczka: Red Heart "Baby", 100% akryl, 190m/50g,
Zużycie: niecałe 3 motki kremowej i niecałe 3 motki brązowej,
Druty: 4 mm.


Fajnego weekendu:-)

niedziela, 12 lutego 2017

Swetrzysko

Po TEJ tunice zostało mi trochę resztek. Dołożyłam do nich motek melanżowej Belli i tak mi się spodobały kolory razem, że postanowiłam je w czymś połączyć. Zaczęłam szydełkować kwadrat, nie do końca wiedząc co z niego będzie...

Wiedziałam, że na pewno nie sweter z kwadratu, bo taki już był i się nie sprawdził. Źle się go nosiło, bez przerwy poprawiałam, bo zsuwał się z ramion. Ale przypomniał mi się fason, który jakiś czas temu widziałam u Uli i postanowiłam, że swój sweter zrobię właśnie w ten sposób. Czyli najpierw jest kwadrat, który po osiągnięciu odpowiedniego rozmiaru zaczęłam przerabiać jako prostokąt tam i z powrotem: od początku prawej krawędzi kwadratu do końca lewej, zostawiając po bokach otwory na rękawy.

W trakcie pracy skończyły mi się resztki i musiałam dokupywać, bo swetrzysko całkiem nieoczekiwanie okazało się tworem niezwykle włóczkożernym. Ale teraz wydaje mi się, że jednak trochę przesadziłam z szerokością przodów (czyli wysokością prostokąta) i sweter wyszedł mi zbyt obszerny...


Po skończonej pracy nadal mam resztki... A jeśli zdecyduję się na podprucie przodów, to będzie ich jeszcze więcej. Wykańczanie resztek to niekończąca się historia;-).

Zdjęcia  celowo zażółcone, bo to nadal ta sama paleta barw, która nie chce współpracować z aparatem. Na zdjęciu poniżej kolory chyba najbardziej zbliżone do rzeczywistych:

 Spokojnej niedzieli:-)

niedziela, 5 lutego 2017

Zlecenia zrealizowane

Pierwszy miesiąc działalności firmy minął. Było ekscytująco, pracowicie i burzliwie. Zamówienia równie mnie cieszyły, co i stresowały. Praca na zlecenie jest inna. Była presja terminu, ale przede wszystkim ogromna niepewność i nerwy, czy moje produkty się spodobają. Nie sądziłam, że będę aż tak bardzo przeżywać... Udało mi się jednak zarobić na obowiązkowe składki, więc mimo wszystko styczeń uważam za udany.


Do klientek pojechały:

Firanki z rozetkami:



Komplet ślubny - skrzyneczka na koperty i pudełko na obrączki:



Wieszaki ślubne:




Luty na razie pozostaje bez zleceń. Nadrabiam więc to, na co nie miałam czasu w styczniu i z niecierpliwością czekam na kolejne zamówienia:-).

niedziela, 29 stycznia 2017

Nowe stare

... czyli wciąż przerabiam to, w czym nie chodzę...




To już moja druga rzecz w tym fasonie, wiosną zrobiłam sobie bluzkę. Niby model  ten sam, ale przerabiałam trochę inaczej. Za drugim  razem zmodyfikowałam to, co nie podobało mi się za pierwszym. I dalej nie jestem na sto procent zadowolona... Chętnie zobaczyłabym na żywo oryginalną robótkę i sprawdziła, czy faktycznie tak ma to się układać. Bo u mnie, od momentu gdy przestałam dodawać oczka, przód i tył układają się trochę w bombkę. Nie wiem, może tak ma być?



Ale i tak jest lepiej niż w ponchu a la Kuzmina... Tam coś nie tak zrobiłam z ramionami. Źle się układały. Ale fason wciąż mi się podoba i nie daje spokoju, więc kiedyś jeszcze pewnie do niego wrócę...


Przerobiłam też czarny komplet sprzed dwóch lat. Eksploatowałam go dość intensywnie, szczególnie czapkę, aż się rozwlekła tak, że nie dało się jej  nosić. Nowy komplet zrobiłam nieco inaczej. Czapka jest ciaśniejsza, a golf pojedynczy.


Może to urok nowości, ale obecna wersja bardziej mi się podoba:-).