sobota, 24 listopada 2012

Pytania czy odpowiedzi?

Fidrygałka sprawiła mi miłą niespodziankę, przyznając mojej stronie nagrodę "Liebster Blog" za "dobrze wykonaną robotę". Bardzo dziękuję, wyróżnienie przyjmuję i do zabawy chętnie dołączam:).


A zabawa w "Liebster Blog" polega na udzieleniu odpowiedzi na 11 pytań oraz zadaniu takiej samej ilości wymyślonych przez siebie pytań, wybranym przez siebie blogerom. Przeczytałam pytania, które Fidrygałka wymyśliła dla mnie i uznałam, iż są tak ciekawe, że z przyjemnością na nie odpowiem. W następnej jednak kolejności, z przerażeniem uświadomiłam sobie, że odpowiedzi, to dopiero połowa zadania. I to na dodatek ta łatwiejsza połowa! Nie jest bowiem sztuką udzielać odpowiedzi, zwłaszcza w sytuacji, gdy każda jest dopuszczalna... Prawdziwą sztuką jest natomiast umieć dobre pytanie zadać! Potrzebowałam paru dni, by się do tematu przygotować...

„Pierwszym krokiem w rozwoju ludzkości zawsze jest pytanie, drugim – odpowiedź.”
Władysław Grzeszczyk

Na czym więc polega sztuka zadawania dobrych pytań? I co to w ogóle znaczy "dobre pytanie"? Że znamy na nie odpowiedź? Że dotyczy tematu, który nas szczególnie interesuje? A może wyraża zainteresowanie naszą osobą, daje nam poczucie, że jesteśmy ważni, ciekawi, chętnie słuchani? Pewnie wszystko po trochu... Ale nawet rozumiejąc tę zależność nie zawsze potrafimy pytać, a czasem zwyczajnie nie potrafimy słuchać, traktując zadane przez siebie pytanie jako punkt wyjścia do podzielenia się własnymi doświadczeniami i przemyśleniami. 

„Człowiek jest zwierzęciem pytającym. Tego dnia, gdy rzeczywiście nauczymy się stawiać pytania - zaistnieje dialog(...)” - Julio Cortazar

Dobre pytania budują relacje i pomagają rozwiązywać problemy, o ile wynikają z prawdziwie życzliwej ciekawości. Gdy rzeczywiście jesteśmy ciekawi drugiej osoby, to dużo łatwiej jest nam formułować pytania w taki sposób, by nie tylko pozwolić jej w pełni się wypowiedzieć, ale też i lepiej zrozumieć swoje przemyślenia i w oparciu o nie podjąć świadome decyzje. Dobre pytania zachęcają do wiary w siebie, a pobudzając kreatywne myślenie, pomagają w odkrywaniu nowych podejść do starych problemów i mobilizują do działania.

"Nie mam wyjątkowych talentów. Jestem tylko namiętnie ciekawy".
Albert Einstein

U źródła pytań zawsze stoi ciekawość. Ciekawość ludzi, ich zachowań, wyborów. Ale też i ciekawość świata i rządzących nim praw. Pytania skąd się wzięliśmy i dokąd zmierzamy od zarania są podstawą najróżniejszych teorii, inspirują nie tylko filozofów, ale też i naukowców. Współcześnie szczególnie naukowców. Od ich ciekawości, wyrażonej w prostych pytaniach, zaczynają się wielkie odkrycia. Newtona zaintrygowało, na przykład, spadające z drzewa jabłko. Pytanie dlaczego podrzucone przedmioty zawsze spadają w dół stało się podstawą do sformułowania praw fizycznych rządzących ruchem nie tylko na Ziemi, ale w całym Kosmosie.

Ciekawość wymaga otwartości i odwagi, która przejawia się w stawianiu pytań kwestionujących istniejące założenia, podważaniu oczywistych prawd i szukaniu odpowiedzi tam, gdzie nikt nie spodziewa się ich znaleźć. Bez tej odwagi Darwin nie ośmieliłby się zapytać skąd na Galapagos wzięły się tak wyjątkowe gatunki zwierząt, a Einstein nie podważyłby newtonowskich zasad dynamiki.

„Nigdy nie trać świętej ciekawości. Kto nie potrafi pytać nie potrafi żyć.”.
Albert Einstein
 
Zadawanie pytań chroni przed stagnacją, w którą łatwo popaść bezkrytycznie przyjmując tzw. "oczywistości". Ludzki umysł jest leniwy, więc mentalne koleiny, w które z czasem wpadamy dają poczucie komfortu i bezpieczeństwa, ale powiedzmy sobie szczerze - nie jest to dla nas dobre. Tak jak ciało, by pozostać w formie, potrzebuje ruchu, tak umysł, by mógł sprawnie działać, potrzebuje ciągłej stymulacji. Zadawanie sobie pytań i kreatywne poszukiwanie odpowiedzi jest nie tylko dobrą zabawą, ale przede wszystkim pożyteczną, odświeżającą i pobudzającą gimnastyką umysłową.

No dobrze, po takim wstępie chyba już nikt nie ma wątpliwości, że "Liebster Blog" w żadnym wypadku nie jest zwykłym, banalnym łańcuszkiem:) Jest to wielce pożyteczna inicjatywa, wspierająca kreatywność i umacniająca więzi w blogowej społeczności. Dzięki tym pytaniom mamy okazję nie tylko rozwijać swoją pomysłowość, ale też i lepiej się poznać...

A skoro tak, to mam nadzieję, że osoby, które za chwilę wymienię, potraktują moje zaproszenie z należytą uwagą i pasją:) Pamiętajmy - nie robimy tego dla kogoś, robimy to dla siebie!

Wcześniej jednak moje odpowiedzi na Fidrygałkowe pytania:

1. Romantyzm czy Pozytywizm?
Nie potrafię tego rozdzielić. Romantyzm odwołuje się do emocji przez co jest ogromnie sugestywny i po prostu musi trafić do serca:) Natomiast pozytywizm to przesłanie do rozumu, to oparcie się na rozsądku, faktach, nauce, czyli wszystko to, co sama uważam za słuszne. Pozytywizm to moi ulubieni bohaterowie literaccy - idealiści, z pasją i misją... Ale z kolei to ich oddanie i zaangażowanie w sprawę jest takie mocno romantyczne przecież. Więc może tak - pozytywizm biorę bezwarunkowo, a romantyzm z wyłączeniem metafizyki:)

2. Eklektyzm czy minimalizm?
No i znów te moje skrajności... Minimalizm przemawia do rozumu, eklektyzm do serca:)

3. Sport uprawiany, czy oglądany?
Zdecydowanie uprawiany! Sport oglądany nie ma dla mnie żadnej wartości. Ale tu słowo wyjaśnienia - przez sport rozumiem w tym miejscu aktywność fizyczną, wysiłek, pracę nad sobą i pokonywanie własnych słabości... w żadnym razie rywalizację. Rywalizacji nie trawię.

4. Kino czy teatr?
Prawdę mówiąc ani to, ani to. Nie lubię tłoku, nie lubię hałasu, nie lubię na godzinę... Najbardziej lubię oglądać filmy na swoim monitorze i ze swojej kanapki:)

5. Piosenki czy utwory instrumentalne?
Utwory instrumentalne mają swój ogromny urok - relaksują i pobudzają wyobraźnię, ale są takie sytuacje, gdy lubię sobie powrzeszczeć wespół w zespół ze słuchanym utworem, no i wtedy piosenki lepiej się nadają:)

6. Blogosfera: anonimowo w internecie czy spotkania z innymi blogerami również w realu?
Spotkania, jak najbardziej mile widziane!

7. Gdybyś musiała wybrać jedyną potrawę/rodzaj jedzenia, którą byś miała jeść codziennie do końca życia, co by to było?
He, he... Owsianka z bakaliami! Serio:) Uwielbiam owsiankę; jest zdrowa, ciepła, lekkostrawna, pożywna i dobra o każdej porze dnia.

8. Jakbyś mogła cofnąć jedno zdarzenie/decyzję z przeszłości, to co by to było?
Zasadniczo jestem przeciwna gdybaniu, zwłaszcza, że skoro dzisiaj jestem w miejscu, w którym jestem i sprawia mi to satysfakcję, to znaczy, że może musiałam przejść tę swoją drogę razem ze wszystkimi jej wybojami... W końcu popełnione błędy i życiowe dramaty, mogą wyjść na dobre, bo człowiek czegoś się uczy, o sobie, ludziach... Może takie rzeczy właśnie najlepiej nas kształtują? Ale czasami zdarza mi się zastanawiać, jak potoczyłoby się moje życie, gdybym... Tylko, że to zbyt osobiste sprawy, żeby je tak publicznie roztrząsać;)

9. Najbardziej zaskakujące miejsce/zdarzenie/przeżycie.
Dwa dni  myślałam i nie wymyśliłam... Tzn, nie to, żeby mnie nic nigdy w życiu nie zaskoczyło, tylko że z perspektywy czasu przeżyte zaskoczenia wydają się być zupełnie niezaskakujące... Ale na przykład, od czasu do czasu, zaskakuje mnie mój mąż, gdy wraca z zakupów z jakimś drobiazgiem dla mnie. Nic to szczególnego, ot kilka białych Michałków na wagę, lub jakiś batonik, ale i tak niespodzianka i przyjemność są ogromne:)

10. Gdybyś mogła spędzić dzień ze znaną osobą (żywą lub zmarłą), to kto by to był i o czym byście rozmawiali?
No oczywiście Zofia Kossak! W tej chwili nie ma dla mnie nikogo innego, bardziej intrygującego, inspirującego i imponującego talentem, hartem ducha, przenikliwością... Opowiadaj mi, pani Zofio - tylko o to bym poprosiła, a potem słuchała, słuchała, słuchała...

11.  Czy masz wrażenie, że jakaś piosenka, film, czy książka jest napisana o Tobie? Jaka/jaki?
Nieeee... Nie przebrnęłabym przez tak nudną piosenkę, film, czy książkę;)


No to teraz moja kolej:)

Wyróżnienie "Liebster Blog" przyznaję następującym blogerkom:

Krysztally, bo uwielbiam czytać wszystko, co spod jej pióra (klawiatury:)) wychodzi.
Lenie MadHatter, ponieważ w zabawny sposób i konsekwentnie udowadnia, iż czapka niejedno ma imię:)
Hrabinie, za obrazki z życia rodziny na emigracji, które wzruszają, uczą, otwierają, a przede wszystkim przekonują, że "tam dom twój, gdzie serce twoje".
Klamotom, za niebanalne spojrzenie na banalne rzeczy, za lekkość, zwiewność i miłe słowo, które ma dla każdego.
Adze za propagowanie sztuki szydełkowej i nie tylko.
Isavecie, za jej skromną, ale twórczą obecność w blogosferze.

Oto moje pytania:
1. Czy szklanka napełniona do połowy swojej objętości, jest Twoim zdaniem, w połowie pusta, czy w połowie pełna?
2. Mierz siły na zamiary czy odwrotnie?
3. Czy cel uświęca środki?
4. Umrzeć za sprawę, czy żyć dla sprawy?
5. Mieć czy być?
6. Lubisz marzyć, planować? O czym najchętniej?
7. Jakie jest Twoje najmilsze wspomnienie z dzieciństwa?
8. Jaka jest twoja ulubiona bajkowa postać i dlaczego?
9. Gdyby dr Emmet Brown zaprosił cię do swojego wehikułu czasu, to w jakie miejsce, w czasie i przestrzeni, chciałabyś się udać?
10. Gdybyś była Zmiennokształtna*, to w jakie zwierzę zmieniałabyś się najchętniej?
11. Gdyby koniec świata** miał nastąpić za twojego życia, to czy walczyłabyś o przetrwanie, czy poddałabyś się losowi? 

* - Zmiennokształtny ("Czysta Krew") - istota nadnaturalna, która potrafi zmieniać się w dowolne zwierzę.
** - jak np. w filmach Dzień zagłady, Armageddon, 2012, czy Jądro Ziemi.

A dla tych co dotrwali do końca, niespodzianka:) Pytanie dla wszystkich chętnych. Najlepszą zdaniem mojego męża (bo ze mnie jest wyjątkowo kiepska jurorka) odpowiedź, nagrodzę wykonanym własnoręcznie drobiazgiem-niespodzianką. 

Czy zgadzasz się z utartym powiedzeniem, iż nie ma głupich pytań, a jedynie odpowiedzi mogą być głupie? Dlaczego?

Na odpowiedzi w komentarzach czekać będę do 5 grudnia. Ogłoszenie wyników nastąpi w Mikołaja, zaś nagrodę obiecuję wysłać tak, by dotarła najpóźniej na Gwiazdkę:)

31 komentarzy:

  1. Wow! Ren-ya!
    To już nie szczypta filozofii, ale cały traktat :))
    Wspaniały wpis. Przeczytałam oczywiście od początku do końca rozkoszując się każdą odpowiedzią, bo - tak jak piszesz - jest to cudowna okazja do poznania drugiej osoby, do poznania Ciebie. I co ciekawe, Twoje odpowiedzi zawracają i każą mi ponownie zadać te pytania sobie.
    Dlatego ja też bardzo, bardzo lubię te 'zabawy' blogowe (choć mam nadzieję, że nie będą pojawiały się częściej niż 1-2 do roku, bo wtedy to już by była przesada).

    Zadałaś świetne pytania. Odpowiem sobie na nie nielegalnie (jako, że oficjalnie, jako osoba zapraszająca, nie mogę być zaproszona :))

    Po tym wpisie (a szczególnie po punkcie 10 i 12-tym darzę też wielką sympatią Twojego męża :)

    Na pytanie właściwie już mam odpowiedź, ale dam sobie trochę czasu na tzw. second thought.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. He, he... Traktat o wyższości pytań nad odpowiedziami:)
      Mąż dumny jak paw. Uprasza się o nieschlebianie, bo się zbiesi;)
      No i niecierpliwie czekam na Twoje odpowiedzi!

      Usuń
  2. Jak ja lubię Cię czytać! Czasami dwa razy, żeby mi nic nie umknęło. Męża pozdrawiam, bo dla mnie miłość i związek to nie są wielkie porywy serca i gesty rodem z filmu, to są właśnie te cukierki kupione specjalnie z myślą o drugiej osobie albo ołówek pod kolor :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Bardzo mi miło:) Ja niby romantyczka jestem, ale porywy mnie nie kręcą, natomiast taka codzienność z tymi drobnymi gestami - BARDZO:)

      Usuń
  3. Wow! w tym momencie dałaś czadu, że tak to ujmę! Muszę się zastanowić i przemyśleć wszystko, zanim cokolwiek napiszę. Dziękuję za zaproszenie do zabawy:)


    Anka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, nie śpiesz się:) Właśnie o to chodzi, żeby się tak czasem zatrzymać na chwilę i pomyśleć o czymś innym niż na co dzień.
      Dziękuję, że przyjęłaś zaproszenie:)

      Usuń
  4. o rany! :-) Dziękuję, Kochana! :-D aleś mi dała zadanie na sobotę! :-D
    oczywiście, że się zgadzam! z dzieciństwa (również szkolnego) pamiętam, że nie raz słyszałam o "głupim pytaniu", a przecież dziecko dopiero poznaje świat, dla dzieci nie ma "głupich" pytań, bo wszystkie są ważkie i ważne. a potem poszłam na filozofię, heh ;-)
    uściski!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jej, ale prędka jesteś! Nie spodziewałam się takiej szybkiej odpowiedzi:) Dziękuję i bardzo się cieszę, że podjęłaś wyzwanie:)
      A w kwestii pytania konkursowego, to może jeszcze rozwiniesz temat? No, w końcu byłaś na filozofii, to zobowiązuje. Ja stanowczo proszę o więcej!
      :)

      Usuń
  5. ach, jak ja lubie dr Emmeta ;)

    A teraz filozoficznie podchodzę do Twojego pytania i stwierdzam, że się nie zgadzam. Bo gdybym się zgodziła, to wyszłoby na to, że moja odpowiedź może być w tym momencie głupia ha,ha,ha...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawa interpretacja:) Znaczy się, jeśli "zgadzam się" oznacza mądre pytania i głupie odpowiedzi, to "nie zgadzam się" znaczy głupie pytania i mądre odpowiedzi...
      Trochę to naciągane, ale doceniam wykorzystanie w dowodzeniu elementów logiki:)

      Usuń
  6. dziękuję za wyróżnienie i niebanalne pytania:)pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, nie ma za co:) Na zdrowie i baw się dobrze:)

      Usuń
  7. Całkowicie się zgadzam, jeśli chodzi o sport. Bez sensu oglądać jak inni się dobrze bawią i tylko myśleć - gdybym ja tak umiała... Więc kup, człowieku, te łyżwy (czy cokolwiek innego) i śmigaj! Niekoniecznie na poziomie olimpijskim.

    Jeśli o głupie pytania chodzi - wszystko zależy od tego, co motywuje pytającego, jakie ma pobudki. Jeśli zadaje pytanie z ciekawości, z jakichś innych normalnych powodów - nie ma głupich. Jeśli jest zadawane żeby się poczepiać, albo sprawić przykrość - to najgłupsze z możliwych. Przy pytaniach i odpowiedziach liczą się jednak intencje.

    Dzięki za wyróżnienie! Trudne pytania, ale mam nadzieję, że coś wymyślę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem pewna, że wymyślisz i jeszcze mi dasz do myślenia!
      I dziękuję za odpowiedź na pytanie konkursowe:)

      Usuń
  8. To ja, posiadaczka włóczki Gucio, firmy Opus :))))))))))))))Uśmiałam się do łez:) ale ze mnie gapa..hi, hi, hi
    Gratuluję wyróżnienia i oka:))))))))pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A widzisz, dziergasz i nawet nie wiesz z czego:) Dobrze, że masz uważne czytelniczki;)
      Dziękuję i też pozdrawiam!

      Usuń
  9. Bardzo dziękuję za wyróżnienie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A proszę bardzo! Zasłużone:)

      Usuń
  10. Świetnie napisany wstęp - czy może nie powinnaś (uwielbiam to słowo, hehe) zacząć zastanawiać się nad jakimiś dłuższymi formami wypowiedzi...?
    Tak zgrabnie, składnie i z sensem Ci to wychodzi, że szkoda tego jedynie na bloga:)
    No ale do tego trzeba by zmienić odpowiedź na pytanie 11;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Sowo! Rzeczywiście za mało jest we mnie waleczności, ubolewam nad tym i dlatego tak bardzo imponują mi ludzie walczący. Myślisz, że dałoby się tego jakoś nauczyć? Czy po prostu taki już mój (nie)urok?

      Usuń
    2. Ren-ya, mnie nie chodziło o punkt 11 z Twoich pytań, tylko o punkt 11, na który odpowiedź dałaś, czyli, że uważasz się za nudną osobę (co prawda z przymrużeniem oka napisane, ale...).
      A co do waleczności, to co masz na myśli? Czego konkretnie chciałabyś się nauczyć, a czego teraz Ci, Twoim zdaniem, brakuje?

      Usuń
    3. Ach, nie załapałam z tą jedenastką:)
      Chciałabym umieć stawiać przed sobą wyzwania, podejmować ryzyko, brać sprawy w swoje ręce... Tymczasem najczęściej właśnie z rezygnacją poddaję się losowi. Z lenistwa, obawy przed pogorszeniem swojej sytuacji... itp.

      Usuń
  11. Witam serdecznie.
    Na początek troszkę zboczę od tematu, ale zaraz postaram się powrócić. Zauważyłam, że na samym początku paru komentarzy, użyto słów "Zgadzam się ponieważ...",bądz "Nie zgadzam się bo...".
    Moim zdaniem filozofia to coś przeogromnego i chyba niezrozumiałego bo tak naprawdę to "wiem, że nic nie wiem" :) "Wiedzeniewiedze",czyli informacje zdobyte z różnych źródeł,staram się analizować. Jak do tej pory nie znalazłam jednoznacznej odpowiedzi na pytania rojące się w mojej głowie.Przeważnie po przeanalizowaniu tego,co mogłoby wydawać się logiczne, burzę teorię logiki, znajdując dwie,a czasami trzy sensowne i uzasadnione odpowiedzi. I tu odniosę się do tematu;też trudno będzie tu o jednoznaczną wypowiedz,ale spróbuję. Myślę że w momencie zadawanego pytania,pytający stara się je zadać,możliwie jak najlepiej(nie chodzi mi tu o żartobliwe pytania,bo i temat poważny).Czy przypominacie sobie sytuację,kiedy zadaliście głupie pytanie?? No właśnie! Utożsamiając się z jakąkolwiek grupą społeczną,jesteśmy przekonani że sami sobie wykreowaliśmy nasze JA na temat kultury,religii itp. Dlatego,jeżeli napotykamy konwersujących o zupełnie innych poglądach, to niejednokrotnie z powodu niezrozumienia, dochodzi do ciągłego usiłowania przekonania drugiej strony do "swych" racji,a w rezultacie do kłótni,wojen itp. Nie lubimy zastanawiać się nad ZA TRUDNYMI pytaniami, i automatycznie uznajemy je za głupie. Jesteśmy tak rozleniwieni NIEMYŚLENIEM,że zagubiliśmy wielki dar,który już nie wielu potrafi odnalezć. W podobny sposób mogłabym odpowiedzieć na drugą część pytania,ale nie będę przynudzać(o ile ktoś jeszcze dotrwał),mogę tylko dodać,że na podstawie moich życiowych doświadczeń,uważam że nie ma ani głupich ani mądrych pytań i odpowiedzi.Słowa nabierają znaczenia dopiero po wypowiedzeniu w zależności od przekonań i poglądów rozmówcy.
    Tak na podsumowanie coś dorzuce.
    To wspaniałe nie identyfikować się z wpojonymi nam poglądami:)Nie potrzebować udowadniać swoich racji, bo ich się nie ma.Dlatego żyje jak żyje:bezkonfliktowo,bezstresowo,po prostu błogo(za wyjątkiem sytuacji, kiedy ego daje o sobie znać).Tak czy owak,uważam te wzloty i upadki za dobrą lekcję życia.Im lekcja trudniejsza,tym bardziej osłabiam MOJE EGO.Dziękuję

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli piękno jest w oczach patrzącego, a głupie pytania w uszach pytanego? Coś w tym jest na pewno:) Ale "zgadzam się" i "masz rację" niekoniecznie muszą być potwierdzeniem słuszności jakiegoś poglądu - to bardziej informacja "myślę tak samo, jak ty" (przynajmniej w moim przekonaniu), dlatego mimo wszystko napiszę jednak, że zgadzam się z Twoją wypowiedzią:) A przynajmniej z jej większą częścią. Bo odnośnie końcówki, to mam jednak wątpliwości.
      Jeśli dobrze Cię zrozumiałam, to wolność przekonań zwalnia z potrzeby ich weryfikowania. Skoro racja nie jest absolutem, to znaczy, że istnieje nieskończona ilość równoważnych i niepodlegających wartościowaniu opinii. Czy rzeczywiście? Nie sądzę...

      Usuń
    2. Aurelio,
      "Nie potrzebować udowadniać swoich racji, bo ich się nie ma."
      Czy nieposiadanie racji jest wg Ciebie równoznaczne z nieposiadaniem poglądu na sprawę?
      Czy może chodzi o to, że mam taki a taki pogląd na sprawę, ale nie zależy mi, żeby taki sam pogląd mieli inni, bo nie uważam mojego za jedynie słuszny.
      Nie rozumiem co masz na myśli w tym zdaniu: "Tak czy owak,uważam te wzloty i upadki za dobrą lekcję życia.Im lekcja trudniejsza,tym bardziej osłabiam MOJE EGO." Możesz to szerzej (jaśniej) wytłumaczyć?

      Usuń
    3. Ren-ya,
      "nie zgadzam się" i "masz rację" to dwie różne sprawy, moim zdaniem.
      "Nie zgadzam się" lub "zgadzam się" to informacja, że mam takie samo bądź przeciwne zdanie. Natomiast "masz rację" jest wyrażeniem przekonania, że jakaś jedna nadrzędna racja istnieje i rozmówca właśnie ją ma. A ponieważ nie istnieje taka racja, więc takie zdanie nie za bardzo ma sens;) A mimo to używa się go często.

      "Skoro racja nie jest absolutem, to znaczy, że istnieje nieskończona ilość równoważnych i niepodlegających wartościowaniu opinii. Czy rzeczywiście? Nie sądzę..."
      Czyli wg Ciebie istnieje skończona, określona liczba opinii?

      Usuń
    4. Sowo, "masz rację" znaczy dla mnie tyle, co "uznaję twoją rację", a więc "zgadzam się z tobą". Racja jest wtedy, gdy argument świadczący za jakimś stanowiskiem mnie przekonuje. Nie chodzi wiec o nadrzędność, a o sam argument. Dlatego myślę, że racje jak najbardziej istnieją, wzdragam się tylko na myśl o jakiejś racji absolutnej.
      Liczba opinii może być nieskończona, ale wcale nie muszą być one równoważne i jak najbardziej podlegają wartościowaniu. Prawo do posiadania osobistych przekonań nie znaczy, że nie można ich weryfikować. A ta weryfikacja dokonuje się poprzez konfrontowanie własnych racji z racjami innych. Czasem czyjaś argumentacja okazuje się bardziej przekonująca, czasem jest odwrotnie, a czasem wystarczy, że jest po prostu ciekawie i inspirująco, a każda taka interakcja czegoś nas uczy i przyczynia się do bardziej świadomie kształtowanego światopoglądu.

      Usuń
    5. Wspaniały post moja droga gratulacje a ja wymyśliłam na poczekaniu w ramach konkursu debilny wierszyk i chyba jeszcze się łapie w terminie:

      Trzeba myśli godnie składać
      By pytanie mądrze zadać
      A odpowiedź im składniejsza
      Tym puenta z niej mądrzejsza.

      Ha...Czyż nie genialne?

      Usuń
    6. No genialne! Oczywiście że genialne:) Dzięki, że dołączyłaś do konkursu, bo już się martwiłam, że mężowi za łatwo pójdzie z wyborem odpowiedzi:)

      Usuń
  12. A co do popularnego twierdzenia, to ja jednak uwazam że są głupie pytania.
    Sama powtarzam moim dzieciom co chwila: nie zadawaj głupich pytań :))
    I to wcale nie dlatego, żeby gasić ich entuzjazm poznawczy, ale ...
    'głupie pytanie' to dla mnie nie takie, które drąży, które wskazuje na to, że osoba szuka niestandardowych rozwiązań, tylko takie, które sugeruje, że 'pytek' nie słuchał poprzedniej odpowiedzi, nie zadał sobie wysiłku, żeby użyć wiedzę, którą już ma.
    Głupie pytanie to wg mnie takie, które świadczą o ignorancji i niechęci do samodzielnego myślnia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Fidrygauko:) Konkursowych odpowiedzi wprawdzie wiele nie ma, ale i tak cieszę się, że nie ja będę wybierać tę jedną:)

      Usuń