niedziela, 20 listopada 2016

Pokój Dominiki

... objęliśmy remontem w ostatniej chwili i zupełnie spontanicznie. Podczas generalnych porządków ze zgrozą uznałam, że sam porządek to za mało, by pokój dobrze wyglądał.

Zniszczonej wykładzinie (położonej na fatalnych panelach) nie pomogło pranie, odkurzone ściany wciąż wyglądały buro, a odsłonięta korkowa lamperia, tak przecież trwała, praktyczna i ocieplająca wnętrze, okazała się być zupełnie nieodporna na światło słoneczne i pokryła się nieestetycznymi wyblakłymi plamami w miejscach najbardziej odsłoniętych.

Na dwa tygodnie przed weselem nie było innego wyjścia: pokój musiał przejść bardziej inwazyjną metamorfozę.


Zużyta wykładzina dywanowa trafiła na śmietnik, a jej miejsce zajęła wykładzina PCV w całości zakrywająca kiepskiej jakości panele podłogowe. Wykładzina PCV, popularnie zwana linoleum, jest mało eleganckim rozwiązaniem, ale podoba mi się jej praktyczność. Okazuje się też, że jest mnóstwo naprawdę ładnych wzorów do wyboru. Z powodu braku czasu musieliśmy ten wybór ograniczyć do najłatwiej dostępnych, ale i tak jestem zadowolona z zakupu.


Ściany pomalowaliśmy na neutralny jasny kolor, zastępując nim niewinny róż, z którego Dominika już dawno wyrosła. Najwięcej wątpliwości miałam z korkiem... W końcu jego też postanowiłam przemalować. Farbą akrylową. Dwie warstwy sprawdziły się perfekcyjnie. Korkowa lamperia nadal spełnia swoje funkcje stanowiąc teraz nienarzucające się tło dla innych elementów wystroju.


W naturalnym kolorze zostawiłam tylko jedną ścianę, która jest pokryta korkiem w całości, a przez lata zasłonięta plakatami zdołała oprzeć się zabójczemu wpływowi światła słonecznego:-).


Po tych najtrudniejszych operacjach zostało mi najprzyjemniejsze: dekorowanie:-)


Z pokoju Dominiki zniknęło wielkie biurko. Już jej niepotrzebne. Wjechał za to stary stolik mojej babci, dość mocno nadgryziony zębem czasu, który z pomocą męża odnowiłam: mąż dokładnie wszystko oczyścił, a ja pomalowałam. W moim ulubionym stylu: najpierw lakierobejcą (dwie warstwy), potem farbą akrylową (techniką suchego pędzla), na koniec całość zabezpieczyłam lakierem bezbarwnym. Stolik, wbrew Dominice, przykryłam koronkową serwetą. Dominice bardziej podobał się stolik w wersji soute, ale moim zdaniem kremowa koronka lepiej podkreśla charakter nowego wystroju.


Mocnym akcentem są fuksjowe poduszki, podkładki na parapecie i dywanik. Dominika tak całkiem nie chciała rezygnować z ulubionego różu;-).


Swoje miejsce w Dominiki pokoju znalazł też mój stolik pod laptopa. Stolik robiłam dawno temu z myślą o swoich potrzebach, tymczasem w praktyce okazało się, że stolik bywa potrzebny wszystkim, tylko nie mnie;-).


Zabudowa meblowa została bez zmian.



Na szafie stoją skrzynie i pudła ze szkolnym dobytkiem Dominiki. Kiedyś będzie trzeba to przejrzeć i wyrzucić co niepotrzebne... Pewnie większość. Tymczasem, żeby miejsce na szafie nie wyglądało na zagracone zasłoniłam je różowym tiulem i zastawiłam zdjęciami, które ozdabiały weselne stoły.

39 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Dzięki, teraz nawet sama lubię sobie w tym pokoju posiedzieć:-)

      Usuń
  2. To miałaś sporo pracy ale efekt jest ciekawy:) Chyba brakuje mi jakiegoś ciekawego szydełkowego dywaniku ze sznurka:) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie było czasu na szydełkowanie dodatków, nawet tę serwetę kupowałam... Ale planuję do tego pokoju więcej szydełkowych dodatków i dywanik ze sznurka też mi się marzy:-)

      Usuń
  3. Fajna metamorfoza pokoju, podziwiam, że jeszcze przed ślubem udało Wam się zrobić remont :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślałam, że się rozpłaczę, tak miałam już dość remontowych prac, ale zawzięliśmy się i zrobiliśmy. Najgorsze było to, że przez ten cały czas ciągle chodziłam do pracy wiec praktycznie pracowałam na dwa etaty... Ale za to teraz o zmęczeniu się nie pamięta, jest tylko satysfakcja:-).

      Usuń
  4. Wciąż uważam, że ta serweta nie pasuje! Ale całość bardzo mi się podoba ❤️

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. E tam:-)
      Jeszcze gdybym tylko znalazła lepszą narzutę na Twoją kanapę...

      Usuń
  5. Co do serwetki, jestem podobnego zdania jak Veil, reszta metamorfozy super:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie załamamuj mnie, mnie się tak podoba z tą serwetą...

      Usuń
    2. Jeśli już tak bardzo chcesz serwetę, to niech ona będzie wydziergana przez Ciebie:)

      Usuń
    3. Taki od początku był plan, ta kupowana jest tymczasowo, póki nie zrobię sama:-)

      Usuń
  6. Widzę, że córka jest patriotką. A tak poza tym to bardzo dziewczęcy pokoik. Świadczy o tym róż/ fiolet i dodatki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Godło zostało Dominice po ślubnej ceremonii. Musiała kupić, bo ślub był poza urzędem, a symbole państwowe przy zawieraniu małżeństwa są konieczne. A skoro już jest, to niech wisi na ścianie, bo oczywiście całą rodziną jesteśmy patriotami:-)

      Usuń
    2. Nie wiedziałam o tym. Też bym nie wyrzuciła naszego godła.

      Usuń
  7. Fajny pokój :) bardzo mi się podobają różowe elementy! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, mnie też, bo mam do różowo-fioletowych odcieni wielką słabość. Prawie tak dużą, jak do szarości:-)

      Usuń
  8. Też wolałabym stolik bez serwety. W kwestii stołowej wolę minimalizm. W tym przypadku wybrałabym między stojącą lampą i serwetą, raczej na korzyść lampy. Tym bardziej, że na krzesłach są poduszki, a na stole kwiaty, świeczki, etc.

    Spotkałam się z wrogością do wykładzin, ale ja sama nie jestem ich przeciwniczką. To już nie czasy, kiedy wszystko jest w jednym, brzydkim kolorze i w formie nie podobnej do niczego normalnego. A sprząta się całkiem dobrze. I bardzo podoba mi się, że w przypadku grubej wykładziny pochłaniany jest dźwięk kroków. Może to niedobrze, gdyby naszedł mnie morderca, ale tylko jedno pomieszczenie mam wykładzione wykładziną :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Inspirują mnie wnętrza boho, tam się zawsze dużo dzieje:-).
      Jak przystało na mój skrajny charakter jestem jednocześnie minimalistką (bo praktyczny) i miłośniczką artystycznego miszmaszu. Rzeczywistość trochę temperuje moje zapędy, bo ani nie chce mi się szukać w sklepach odpowiednich rzeczy, ani potem sprzątać tego miszmaszu, co w warunkach posiadania kilku zwierząt jest najbardziej dla mnie przykrą koniecznością i ograniczeniem.

      Usuń
  9. Bardzo udana metamorfoza. Pokój zyskał nowe oblicze - bardzo przyjemne. Córka na pewno z przyjemnością do niego wraca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, a i ja teraz lubie sobie w nim posiedzieć:-). Dziękuję:-)

      Usuń
  10. Ma swój klimat i dobrą rękę dekoratorki:))

    OdpowiedzUsuń
  11. Pokój jest niesamowity, zmieściłaś w nim tak dużo fajnych pomysłów, że jesteś po prostu mistrzynią, do tego ekspresową:)) Zdjęcia na szafie są super, stolik na lapka rewelacyjny, i te kolory! dziewczęce, ale nie za słodkie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na słodko już było, teraz jest bardziej wyraziście za sprawą tej fuksji. Nie miałam do tego koloru przekonania, ale gdy przymierzyłam, to okazało się, że właśnie jest idealny. Dzięki!

      Usuń
  12. Fakt - dekorowanie jest najmilsze. Natomiast remontom mówię dość (po generalnym trwającym dwa mce) ;-).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po tegorocznych remontach też mam dość. Zapewne na bardzo długo. Teraz skupię się na dorabianiu różnych dodatków:-)

      Usuń
  13. Bardzo korzystna metamorfoza:)) Pokoik przytulny! Podoba mi się rozwiązanie na szafie - rzeczy ukryte, jednocześnie stanowią nową dekorację.
    Ja też w lecie robiłam remoncik w pokoju dziewczynek, ale jeszcze jesteśmy w trakcie dekorowania, wciąż córcie nie są zdecydowane do miejsca przykręcenia lustra, ustawienia lampy oświetleniowej, koloru rolet itp.itd.
    Serdecznie pozdrawiam:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie Dominika dała wolną rękę, więc robię w jej pokoju co chcę;-). Na pewno porobię jeszcze jakieś szydełkowe dodatki. I może uda mi się wreszccie trafić odpowiednią narzutę na łóżko... Teraz już powoli, już mi się nie śpieszy:-)
      Dziękuję:-)

      Usuń
  14. Metamorfoza bardzo udana, a ja pokusiłabym się jeszcze o przemalowanie mebli

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No fakt, te meble trochę mnie kłują po oczach, całkiem już niemodny ten kolor... Ale mam złe doświadczenia z malowania płyty meblowej (farba się zdrapuje) i to mnie powstrzymuje. Ale może kiedyś, kto wie:-)

      Usuń
  15. I wyszło bardzo ładnie. to linoleum na podłodze jest genialne! Ze zdjęć nigdy bym sie nie domyśliła, że to nie prawdziwe panele! Suuuper! aż sama musze o tym pomysleć, bo nasze panele są już nadgryzione zębem czasu(a głównie zabawkami dzieci ;))
    pokój - jeszcze raz powtórzę - wspaniały i niezwykle przytulny

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Parę godzin po zrobieniu tych zdjęć zaświeciło słońce, gdybym przewidziała... bo w słońcu jest ten pokój jeszcze cieplejszy i przytulniejszy:-)
      Dziękuję bardzo!

      Usuń
  16. Fajnie to wszystko wymyśliłaś. Powstał bardzo przytulny pokoik.
    Te różowe dodatki sprawiają, że wydaje się jeszcze przytulniejszy.
    Pomysł wyeksponowania zdjęć na szafie skutecznie odwraca uwagę od innych rzeczy tam się znajdujących.
    Gustownie to wszystko urządziłaś.
    Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo!
      Jestem ogromnie dumna z tej metamorfozy:-)

      Usuń
  17. To linoleum wygląda jak panele! Ba, jak podłoga drewniana! Lubię takie udane imitacje. Korek na ścianie tez mi się podoba, ale nie wiedziałam, że tak się niszczy... Stolik bez serwety też bym wolała, aczkolwiek do klimatu tego pokoju bardzo ona pasuje :) Ale naj, naj, najbardziej podoba mi się stolik pod laptop! No, genialność! ;) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Korek nie tyle się zniszczył, co wyblakł w miejscach najbardziej wystawionych na światło słoneczne, ale to nic, bo naprawdę dużo bardziej podoba mi się teraz, gdy go pomalowałam:-)
      Dzięki!

      Usuń
  18. Bardzo ciekawa aranżacja. Dobór kolorów i stylu fajny!Pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń