... to technika rysunku abstrakcyjnego, która wykorzystuje proste, powtarzalne kształty, takie jak kropki, linie, łuki oraz wzory geometryczne: koła i wszelkie wielokąty. Nazwa pochodzi od słów "zen" - spokój, medytacja i "tangle" - plątanina. Cechą charakterystyczną tej techniki jest to, że skupia się na procesie tworzenia, nie na efekcie końcowymi, nie ma w niej błędów, nie wymaga planowania, ani szkicowania. Obrazu zentangle nie da się zepsuć. Dla mnie - nieuleczalnej perfekcjonistki jest to niesamowicie uwalniające i odprężające. Nie staram się narysować CZEGOŚ, po prostu rysuję, bez ołówka i gumki, co będzie, to będzie! I najlepsze jest jest to, że w 99 procentach jestem zadowolona z tego co mi ostatecznie wychodzi, mimo, że w trakcie popełniam sporo "pomyłek" i "niedokładności", gdy na przykład zadrży ręka-:)
Gdy sama nie rysuję, oglądam prace innych, bardzo mnie to inspiruje i zachęca do kolejnych prób. Często wykorzystuję elementy, które szczególnie wpadną mi w oko i wokół nich tworzę własny obraz. Czasem cudze prace wykorzystuję jako szablon, czasem robię kilka wersji tego samego rysunku, bo w trakcie pierwszego wpadnie mi do głowy, że coś można zrobić inaczej i od razu chcę tego spróbować... Ogólnie rzecz biorąc rysunków zentangle nie da się skopiować, bo nawet przy próbach odrysowania zawsze wychodzi coś innego.
Moją tymczasem ulubioną artystką jest sc.zenart z Instagrama, wiele elementów od niej (w sumie nawet nie wiem, czy to kobieta) podpatrzyłam. Ostatnio wykorzystałam jej pracę jako szablon dla swojej. Florkowi tak się spodobało, że on też poprosił i razem sobie zentanglowaliśmy:-). On też ma wirusa perfekcyjności, dla niego każda nie tak postawiona kreska, czy kropka, to od razu ocean frustracji... Mam nadzieję, że i dla niego rysowanie tą techniką okaże się najlepszym lekarstwem. A w czasie rysowania nasz warsztat wygląda tak (dla mnie obowiązkowa lupa):
Na czarnej kartce będzie ten sam widoczek, ale w wersji księżycowo-nocnej:-). Na dużych kartkach rysuję zazwyczaj tylko w weekendy - wtedy wykorzystuję wiele różnych materiałów: farby, kolorowe mazaki, cienkopisy w różnych grubościach oraz długopisy z najróżniejszymi tuszami. Do rysunków powszednich kupiłam sobie mały notesik i cienkopisy czarne w trzech rozmiarach - to absolutne minimum dla rysowniczki zentangle:-)
Jeśli chcecie się wyciszyć, zrelaksować, jeśli uważacie, że nie macie talentów i umiejętności plastycznych, jeśli... cokolwiek... spróbujcie zentangle. Niesamowicie wciągające i zaskakująco satysfakcjonujące zajęcie:-)























Twoje rysunki zentangle są wyjątkowe i z przyjemnością się je ogląda i podziwia.
OdpowiedzUsuńDziękuję!
UsuńPiękna galeria, pieknie wyszło, pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńDziękuję!
UsuńObejrzałam z dużym zainteresowaniem i przyjemnością wszystkie Twoje prace, bo są wspaniałe. U Ciebie jest mnóstwo drobnych elementów, które wymagają zapewne sporo skupienia i cierpliwości. Mnie też wciągnęło takie rysowanie i muszę powiedzieć, że jak zacznę to nie mogę się oderwać od kartki. Czekam na więcej Twoich prac. Pozdrawiam serdecznie :)
OdpowiedzUsuńOjej, Ty też zentanglujesz! Super:-D Faktycznie, trudno się od rysowania oderwać, ja mam kłopot z uznaniem kiedy obrazek jest skończony, stale myślę sobie co by jeszcze dodać;-)
UsuńOj, super! Piękne! Ja jak chcę się wyciszyć to haftuję krzyżykiem. Mija dokładnie rok od pierwszego obrazka bo wcześniej nie byłam zainteresowana. Póki nie okazało się to zajęciem terapeutycznym. Teraz mam stale jakiś obrazek w obrotach) Pozdrawiam, Maria2
OdpowiedzUsuńKrzyżyki też uwielbiałam swego czasu... aż zaczęłam obrazki, których nie dokończyłam i od tej pory już w ogóle do krzyżyków nie wróciłam.
UsuńMnie również wycisza dzierganie, ale rysowanie to całkiem inny rodzaj skupienia. Jedyny problem z tego rodzaju zajęciami to wzrok niestety - patrzenie przez okulary i lupy jest denerwujące;-(
Jak cudnie tworzysz! W każdej pracy widać i czuć że rysowanie sprawiało ci ogrom radości:)
OdpowiedzUsuńBardzo dziękuję, dokładnie tak właśnie jest!
Usuń