poniedziałek, 7 sierpnia 2017

Wielkie kłamstewka

Zewsząd dochodziły do mnie same pozytywne komentarze na temat tego serialu i już od dawna byłam go ciekawa. Wreszcie tydzień temu obejrzałam.


Może to dlatego, że w jeden dzień obejrzałam wszystkie 7 odcinków... Może to kwestia mojego nastawienia... Samopoczucia, albo pogody... Różne przecież rzeczy dookoła mogą wpływać na wrażenia:-). Ale wiecie co? To był najlepszy serial, jaki oglądałam w ostatnich latach! Wszelkie zachwyty są jak najbardziej uzasadnione! Cały tydzień chodziłam z głową pełną tej historii. Wyczytałam w internecie wszystkie informacje, komentarze i opinie na temat tej produkcji, jakie udało mi się znaleźć. Ściągnęłam sobie na telefon ścieżkę dźwiękową i słucham w kółko. Planuję przeczytać książkę o ile będzie dostępna w bibliotece. A wczoraj znów włączyłam sobie pierwszy i ostatni odcinek.

Wymiata!

Pierwsze co wzbudza zainteresowanie, to obsada. Słyszałam, że gwiazdorska, ale takie nagromadzenie znanych kobiecych nazwisk w głównych rolach przyprawia o zawrót głowy: Reese Whiterspoon, Nicole Kidman (która w swoich ostatnich filmach wybitnie działała mi na nerwy, a tym razem trafiła w rolę genialnie), Shailene Woodley (znana z serii o Niezgodnej), Laura Dern, a na deser, w jednej z głównych ról męskich - piękny i zabójczo seksowny, były wampir (Czysta krew), Alexander Skarsgard...

W czołówce prócz obsady przykuwa uwagę muzyka. Oraz zdjęcia. Krajobrazy naprawdę magiczne, nie można oderwać wzroku. Cudowne miejsce do życia! A gdy zaczyna się właściwa akcja robi się jeszcze bardziej wciągająco, bo zaczyna się od śmierci. Policja ujawnia rozległe obrażenia ofiary i wskazuje na morderstwo. Nie wiadomo, kto zginął, ani kto jest podejrzany. Przesłuchiwani świadkowie, wśród których z pewnością jest też sprawca, kreślą obraz zdarzeń, które mogły być przyczyną tragedii, dzieląc się swoimi własnymi podejrzeniami, wynikającymi z uprzedzeń i niechęci. Z ich zeznań wyłania się obraz wcale nie tak sielankowy, jakby się na pierwszy rzut oka wydawało, a widzowie z każdym kolejnym odcinkiem odkrywają kolejne tajemnice pozornie szczęśliwych i perfekcyjnych mieszkańców Monterey.

To nie jest kolejna odsłona Gotowych na wszystko, choć jest tu podobny klimat - intrygi, rywalizacja, układy. Wielkie kłamstewka co coś więcej. Prócz doskonałego aktorstwa (nie tylko głównych postaci!), scenografii i muzyki, to jest po prostu piekielnie dobra historia o... Albo nie, nie powiem, bo może za dużo bym zdradziła:-). Jeśli ktosia jeszcze nie oglądała (zazdroszczę! Chciałabym móc jeszcze raz zobaczyć ten serial po raz pierwszy), to bardzo, BARDZO polecam:-).

27 komentarzy:

  1. Słyszałam o tym serialu i z chęcią go obejrzę - tylko czas muszę znaleźć i wykorzystać do tego córki laptop, bo na stacjonarnym każdy film się zacina,więc przyjemność z oglądania żadna.
    Dzięki o przypomnieniu o tym serialu.
    Serdecznie pozdrawiam:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Siedem odcinków leci jak burza, a emocji mnóstwo, obejrzyj koniecznie:-)

      Usuń
  2. Nie słyszałam o tym serialu ale Gotowe na wszystko mnie nie zaciekawiły to nie wiem, czy oglądać:) Ostatnim serialem, który obejrzałam była piąta część Skazanego na śmierć:) I takie klimaty lubię najbardziej:) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z kolei nie oglądałam Skazanego...
      Ale Wielkie kłamstewka nie są jak Gotowe na wszystko, to dużo głębsza historia, naprawdę polecam:-)

      Usuń
  3. Zostawiam sobie na jesień, wtedy będę miała trochę czasu. Albo zrobie sobie dzień wolnego i wszystko jednym ciągiem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Siedem odcinków, naprawdę nie ma co dzielić, ja zaczęłam w niedzielę przy śniadaniu, a przed kolacją już było po wszystkim;-(

      Usuń
  4. Czaję się na ten serial. Na razie jednak mam chwilową przerwę od seriali, bo się przeoglądałam. Ale ten muszę. Zwłaszcza, że potrzebuję czegoś z babami, bo ostatnio tyko twardziele, mafia, gangi, kartele narkotkowe, mordobicia i zabójstwa. I jak tu patrzeć na świat z optymizmem? ;) :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś, jak miałam HBO Go, to się przymierzałam do Rodziny Soprano, ale jakoś się nie złożyło, ale przecież serial jest wciąż dostępny, więc nic straconego. Obejrzałam wtedy za to Sześć stóp pod ziemią i wówczas tamta produkcja też zrobiła na mnie ogromne wrażenie, zakończenie serialu bez wątpienia najlepsze ze wszystkich jakie znam. HBO robi chyba najlepsze seriale na świecie:-)

      Usuń
  5. No ja już mam tak długą listę "muszęobejrzeciów", że mi życia nie starczy chyba :-P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na ten serial koniecznie wygospodaruj te 7 godzin życia, bo zdecydowanie warto:-)

      Usuń
  6. Faktycznie serial świetny :-) polecam Ozark ... uff trzyma w napięciu i nie odpuszcza ani na chwilę :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już rozeznałam temat i faktycznie wygląda zachęcająco, teraz muszę jeszcze rozeznać, jak się do niego dostać:-)

      Usuń
  7. No to ja teraz mam nerwa, żeby się gdzieś zaszyć w tajemnicy i łyknąć te siedem odcinków, bo do wieczora raczej nie wytrzymam:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha, ha, no i co? Udało się? Tak mała ilość odcinków wydaje się łatwa do skonsumowania na raz, ale zapewniam, że w głowie zostaje na dłużej. Na dużo dłużej:-).

      Usuń
    2. Jest rewelacyjny! dokładnie taki jak piszesz,...ta muzyka gra mi w głowie bez przerwy i historię każdej pary rozkminiam bez przerwy, takie niby wszystko zwyczajne, i aż dziwne, że zakończenie zaskakuje. Przecież było logiczne! Dziękuję, że o nim napisałaś, bo inaczej na pewno bym nie obejrzała:))

      Usuń
    3. Ja podczas oglądania co chwilę pytałam Dominiki (bo ona oglądała wcześniej) KTO ZGINĄŁ??? I podawałam swoje typy. Całe szczęście, że mi nie odpowiedziała, bo to cały sens tego filmu i całe zaskoczenie. Gdybym wiedziała wcześniej, na pewno cała historia nie zrobiłaby już tak piorunującego wrażenia.
      I mam już książkę. Nie bardzo mam teraz chęci do czytania, ale jak tylko przeczytam dam znać:-).
      Cieszę się, że Cię zachęciłam i że podobał Ci się serial. Muzykę włączam sobie do tej pory. Może nie tak w kółko jak wcześniej, ale jednak:-).

      Usuń
    4. Rzeczywiście dobrze, że się nie wie od początku, kto zginął, w pewnym momencie sama bym wskoczyła do filmu i go zaciukała!
      Teraz oczywiście poluję na książkę :)) Jak coś fajnego obejrzysz to daj znać!

      Usuń
  8. Jest lato, w telewizji same powtórki, więc chyba się skuszę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na pewno skuszę się jeszcze raz za jakiś czas:-)

      Usuń
  9. Kurczę! A ja ostatnio prawie kupiłam książkę! I dziś chyba kupię-do-końca :) Łatwiej mi teraz czytać, niż oglądać, ale na serial pewnie się niebawem skuszę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja cały tydzień wybieram się do biblioteki, żeby książkę pożyczyć (mam nadzieję, że jest!), ale w wakacje jest czynna krócej i się nie wyrabiam... Kupuj śmiało. Jeśli adaptacja jest tak dobra, to oryginał może być tylko lepszy:-).

      Usuń
  10. Pierwsze słyszę o tym serialu, ale zaciekawiłaś mnie! Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poszukaj w sieci, warto:-)

      Usuń
  11. Nie kojarzę tytułu. Raczej nie jestem "serialowa". Choć ostatnio obejrzałam izraelski "W imię syna". I co? I muszę obejrzeć jeszcze raz :-), bo nie wolno podczas tego serialu nic robić. Trzeba tylko patrzeć w ekran. A ja dziergałam, prasowałam... ;-). Intrygujący.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja wrócę jeszcze do Wielkich kłamstewek, tymczasem zamówiłam książkę, bo w bibliotece za długo musiałabym czekać:-)

      Usuń
  12. Muszę sobie zapisać bo ciekawie zabrzmiało :)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapisz koniecznie, to niezwykła historia dająca moc:-)

      Usuń