czwartek, 19 października 2017

Byłam w Irlandii

... Bardziej towarzysko niż turystycznie, bo choć zasadniczo jedno drugiego nie wyklucza, to tym razem pogoda, a konkretnie rozkręcająca się i nabierająca mocy Ofelia, skutecznie nas powstrzymała przed poważniejszymi celami krajoznawczymi. A szkoda, bo miejsce, gdzie osiedlił się mój Brat z Rodziną jest niezwykle malowniczo położone i bardzo klimatyczne. Wymarzone miejsce do fotografowania. Wyobrażałam sobie, że na pamiątkę pobytu zrobię mnóstwo pięknych zdjęć rodzinno-krajobrazowych, a tymczasem okazało się, że sprzęt, który zajmował mi sporą część bagażu podręcznego, przewiozłam przez pół Europy na próżno. Tak to jest coś sobie zaplanować... Choć i tak uważam się za szczęściarę, że w zaistniałych okolicznościach (masowo odwoływane loty Ryanaira oraz pogoda) w ogóle udało mi się szczęśliwie, punktualnie i nawet całkiem wygodnie, oblecieć tam i z powrotem;-).

Z wycieczki przywiozłam więc mało zdjęć, za to całe mnóstwo ciepłych i podnoszących na duchu, uczuć rodzinnych oraz w bonusie... Zemstę Ofelii, czyli paskudnego wirusa, który do tej pory jeszcze mną poniewiera, choć ja uparcie staram się nie zwracać na niego uwagi. Cherlam, chrypię i smarkam, ale nie dam się zmożyć i do łóżka położyć! Nie po to co dzień piję wodę z cytryną, szprycuję się zielonymi koktajlami z minerałami, witaminami i enzymami, żeby mnie jakiś wirus pokonał. Niedoczekanie!

Ale nic to. Co nas nie zabije... i tak dalej... Nie mam irlandzkich fotek urlopowych, ale mogę pokazać, co w prezencie zawiozłam najbliższym:-)

Na specjalne życzenie Bratowej zrobiłam pudełeczko na mleczne ząbki Tymka. Mały Tymianek skończył w tym roku sześć lat i właśnie zaczął tracić swoje pierwsze mleczaki. Rodzice coraz częściej zachowują zęby mleczne swoich pociech, nie tylko na pamiątkę. Otóż, znajdują się w nich spore ilości komórek macierzystych, które w dorosłym życiu mogą pomóc w leczeniu rozmaitych chorób.




Dla Brata i Bratowej przygotowałam specjalne pudełka na czekoladę. Z czekoladową zawartością rzecz jasna. A zawartość jest równie artystyczna, co opakowanie, gdyż pochodzi z Karmello Chocolatier - najwykwintniejszej czekoladowej manufaktury, jaką znam:-).







Swój prezent dostał też najmłodszy członek rodziny, półroczna suczka Iwi - dla niej zrobiłam puszkę na przysmaki, którą wypełniłam ulubionymi żwaczami naszej Giny:-).


Powiem szczerze, że ta puszka tak mi przypadła do gustu, że dla naszych pupilek też takie zrobię:-)

28 komentarzy:

  1. Pudełeczka! ♥ Czekolada! ♥ ♥ ♥
    Puszka na psismaki! :-D same dobrości!
    Z tym wirusem to wiesz, czasem lepiej poleżeć, serio serio!
    :-* szybkiego powrotu do zdrowia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może masz rację... Im bardziej próbuję go ignorować (tego wirusa), tym bardziej on domaga się uwagi... Wciąż trzyma mnie za gardło.
      Dzięki!

      Usuń
  2. Superowy pomysł na prezenty i absolutnie fantastyczne Twoje wykonanie!
    "Ofelia" zdolna do wszystkiego i mściwa z niej bestia, ...szkoda, że plan ze zdjęciami nie wypalił, ale najważniejsze teraz to, żebyś wyzwoliła się od wirusa, musisz wytłuc go do zera!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Okazuje się to trudniejsze niż myślałam. Może to dlatego, że to irlandzki wirus i dlatego tak fatalnie sobie z nim radzę.
      Dziękuję za miłe słowa:-)

      Usuń
  3. Wszystko piękne i pudełeczko dla Szymka i czekoladowniki i puszka. Starannie i perfekcyjnie wykonane prace. Ten ciemny czekoladownik spodobał mi się najbardziej, no mistrzostwo świata 🙂. Pozdrawiam serdecznie 🤗

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi, dziękuję bardzo!

      Usuń
  4. Och, jak fajnie z tą Irlandią! A wszystkie Twoje dzieła zachwycające. Nie widuję ładniejszych ani w necie ani w realu. ;) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wielkie dzięki! To niesamowita przyjemność usłyszeć coś takiego o swojej pracy:-)

      Usuń
  5. Chciałabym zwiedzić Irlandię, Szkocję a właściwie wszystkie państwa północne. Pudełeczka są cudowne, dopracowane, nawet pieskowi się dostało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyjątkowa atmosfera i niesamowite widoki, mnie też te miejsca bardzo fascynują.
      Pieskowi oczywiście, że też, jakżeż bym mogła go pominąć;-) Dziękuję!

      Usuń
  6. Fajnie-udał Ci się oderwać choć na chwilę od ziemi:)
    Zaciekawiłaś mnie zębami mlecznymi. Pierwszy raz słyszę o zachowanych komórkach macierzystych w tej postaci.
    Super pudełko na smakołyki. Nie wiem czy moja sunia doceniłaby ją bardziej od każdej szuflady w kuchni. Dla niej wszystkie zawierają smakołyki-mam wrażenie, że tak sobie myśli:D
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że dla piesków najważniejsze jest wnętrze, ale ładna powierzchowność w niczym nie przeszkadza, a sprawia przyjemność ludzkim oczom;-). Bez względu na to gdzie je schowamy, psy zawsze doskonale wiedzą, gdzie są ich smakołyki:-)
      Dziękuję:-)

      Usuń
  7. Komórki macierzyste w zębach? Muszę chyba poczytać na ten temat:)
    Fajny pomysł na zwykłą czekoladę:)
    Oprócz przeziębienia udało Ci się przywieźć coś ciekawego z Irlandii?:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zrobiłam drobne zakupy, nie miałam wiele miejsca, bo wiesz... aparat... ale w sumie nic nadzwyczajnego z Irlandii nie przywiozłam, w sensie z materialnych rzeczy, bo i tak najbardziej cieszę się ze wspólnego czasu z Rodziną, tak rzadko mamy okazję się spotkać...
      Dziękuję:-)

      Usuń
  8. Mnie też zaskoczyłaś z tymi komórkami macierzystymi w ząbkach mlecznych. Moich córek ząbki też mam gdzieś schowane na pamiątkę:))
    Piękne rzeczy zrobiłaś na prezenty dla bliskich, nawet pieska nie pominęłaś:))
    Serdecznie pozdrawiam:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło, Małgosiu, dziękuję:-)

      Usuń
  9. jaka szkoda ,że nie udało się zrobić zdjęć,ale jak pokazywali co Ofelia robiła w Irlandii to strach było patrzeć:)))
    prezenty zawiozłaś cudne,a o zębach pierwsze słyszę:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, strasznie tych zdjęć żałuję... Jak się tak człowiek na coś nastawi, nawyobraża sobie, to potem tym większa szkoda. Ale i tak najbardziej zła jestem, że się tak dałam zawirusować, jak dziecko, bo czapki nie wzięłam! I teraz morduję się już drugi tydzień i końca tego nie widać...

      Usuń
  10. Szkoda, że nie wrzuciłaś żadnego zdjęcia z Irlandii. Na pewno coś robiłaś przecież. Prezenty piękne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No coś tam cyknęłam faktycznie, telefonem głównie, ale naprawdę nie ma co pokazywać...
      Dziękuję:-)

      Usuń
  11. Piękne prezenty zawiozłaś :) Dobrze, że bezpiecznie udało Ci się polecieć i wrócić :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  12. Reniu przepiękne prezenty!!!

    OdpowiedzUsuń
  13. Szkatułka na ząbki jest śliczna :) Właściwie wszystkie prezenty piękne, bo nie dość, że cieszą oko, to jeszcze wykonane Twoją ręką, specjalnie z myślą.
    A co do zdjęć - nie są najważniejsze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, ale i tak szkoda, że się nie udało, lubię takie fotograficzne pamiątki.
      Dziękuję bardzo!

      Usuń
  14. Ale fajne prezenty! Ta puszka na psie przysmaki to też pomysł dla mnie, takiej nie zrobię, ale dzięki Tobie teraz przyszło mi do głowy, że mogę przesypać je ze sklepowej torebki do jakiejś puszki, jakoś wcześniej o tym nie pomyślałam;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie i dla naszych pieszczochów muszę (chcę!) zrobić puszkę na przysmaki, ale ciągle coś innego jest w kolejce.
      A tyle mamy tych pieszczochów, że zdałaby się od razu cała kolekcja puszek;-).
      Dziękuję bardzo!

      Usuń