poniedziałek, 27 września 2021

Wrzosem zakwitł las

I już zdążył przekwitnąć, tyle mi zeszło z obrabianiem tych zdjęć;-). Spódnicę pokazywałam już rok temu (KLIK); wtedy nie zdążyłam załapać się na wrzosy, ale w tym roku nadrobiłam tamto spóźnienie. Szydełkowe wdzianko (wcale nie do kompletu, ale akurat dobrze się zgrało - mąż był przekonany, że to sukienka:D) zrobiłam jeszcze wiosną i od tamtej pory intensywnie użytkowałam - bardzo mi spasował ten fason praktycznie do wszystkiego.








 

Włóczka to Flowers YarnArt (55% bawełna, 45% akryl) 250g/1000 m - zużyłam całą jedną sztukę. Szydełko 3 lub 3,5 mm... Zawsze wydaje mi się, że to takie oczywiste, że przecież będę pamiętać... I nigdy nie pamiętam.

13 komentarzy:

  1. Ślicznie, rzeczywiście wygląda jak sukienka, piękne kolorki zestawiłaś a sesja pośród wrzosów i kilku nawłoci jest przepiękna.Super komplet. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jejku, to nie nawłoć ale cudnie przebarwione paprotki

      Usuń
  2. Wszystko razem cudnie się komponuje i te Twoje fiolety i wrzosy i paprotki. Pięknie. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo mi sie podoba ten cieniowany efekt na bluzeczce i spodnicy, wrzos i szarosc ladnie razem wygladaja. Ja takze ostatnio zapalalam miloscia to takich wdzianek - sa funkcjonalne. Bardzo udany projekt :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wiesz co?ja też pomyslałam że to sukienka:)))super się to zgrało:)fajnie sobie dziergasz:))

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie no, sesja jak z żurnala!!! Zdążyłaś z wrzosami w sam raz, jeszcze te rude paprotki i zielona trawka! Bardzo ładny ten komplet-niekomplet. Wdzianko muszę "zgapić" ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Super komplet. Ładnie Ci we fioletach. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Wrzosowa panienka :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jak pięknie! :) i strój i modelka - wszystko REWELACJA :) bardzo udana sesja, bardzo udane wdzianko i spódnica :) no superowo jest :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Wiem, że to wdzianko ma tutaj premierę, ale ja nie mogę oderwać oczu od spódnicy, którą oczywiście pamiętam... Tak sobie myślę, że powinnam przerobić 1200m gradientowego kokonka, który od roku leżakuje w pudle, właśnie na spódnicę maksi. Jak sądzisz, wystarczy?
    Sesja cudna, bardzo mi się podoba to, że większość Twoich zdjęć jest zrobiona na szosie (domniewywam tej samej) lub na tle lasu. Są mega spójne:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój kolorowy motek na spódnicę też miał 1200 m, ale ja przez większą część przerabiałam podwójną nitką - z początku i końca motka, pod koniec spódnicy, gdy już zobaczyłam, że w ten sposób mi braknie długości zaczęłam przerabiać pojedynczą nitką plus inną, żeby mi kolorystycznie pasowało🙂
      Tak szosa wciąż ta sama - tam jeździmy w niedziele na spacery z pieskami🙂

      Usuń
    2. No to będę musiała pokombinować inaczej, albo skrócić tę moją potencjalną spódnicę, bo jestem zdecydowanie większa od Ciebie;-) Dzięki za info.

      Usuń
  10. Wrzosowa Panienka. Pięknie. Tak radośnie.

    OdpowiedzUsuń