sobota, 4 listopada 2023

Znudziła mnie

... Cumulus Blouse od PetiteKnit i to już pod sam koniec dziergania. Choć przecież miło się dziergało i czasem nawet w bardzo miłym towarzystwie...









Z pasją wzięłam się za paski.... I też się znudziłam. 



No nie wiem... uwielbiam zaczynać nowe projekty, mam w głowie sporo pomysłów na kolejne dzianiny, ale kończy mi się para, gdy już widzę jak będą wyglądały, po pierwszych przymiarkach. Te na dodatek, obie, drapią mnie w szyję. Tak mnie to wkurza, że mnie dzianiny gryzą, mam do tego coraz mniej cierpliwości. Od dziecka musiałam nosić drapiące ubrania i jakoś sobie z tym radzić. Wtedy nie miałam wyboru. Raz, że takie po prostu były ubrania; dwa, jak Mama kazała nie wydziwiać i nie grymasić, to trzeba było nie wydziwiać i nie grymasić. Jej nic nie gryzło, więc nie była w stanie tego zrozumieć... 

Teraz jestem 50+, a dalej są czynniki, które sprawiają, że czuję, że nie mam wyboru. No bo skoro już wydałam pieniądze na włóczkę, poświęciłam czas na dzierganie... no to jak teraz nie nosić? A jeśli nie nosić, to co? Wyrzucić? Za duża strata, zresztą moja ekologiczna wrażliwość się buntuje przed takim marnotrawstwem. Poza tym - naprawdę lubię swoje dzianiny (te, których nie lubię pruję i przerabiam dotąd, aż polubię;-))

I tak wracam do punktu wyjścia - mam 50+ i nadal nie mam wyboru w kwestii gryzących ubrań...

Aaaaa, poczytam sobie;-)

Spokojnego weekendu!

16 komentarzy:

  1. Anonimowy11/04/2023

    Mam podobnie. Dopóki projekt jest w zamyśle, fascynuje mnie. Jak już zacznę i dzianina zaczyna nabierać kształtów, tracę zainteresowanie i najchętniej zaczęłabym nowy projekt.

    OdpowiedzUsuń
  2. Współczuję, mnie też wiele włóczek gryzie (czasem nawet akryl) więc doskonale rozumiem Twój problem. To szare całkiem fajne, ale do dziergania piekielnie nudne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, akryl też bywa gryzący.
      Karczek, dekolt i rękawy, nawet przerabiane samymi prawymi oczkami, nie są nudne, ale faktycznie korpus, gdy już nie trzeba nic liczyć i dodawać oczek, dłuży się niemiłosiernie;-)

      Usuń
  3. Obydwa sweterki ładne. Delikatny piórkowy zachęca do włożenia, a pasiasty wydaje mi się bardziej zimowy. Oj pamiętam noszenie gryzących dzianin: gryzły mnie zawsze (dawniej jakby mniej) - już jako trzy-czterolatka pamiętam fioletową bluzeczkę z białym paskiem i jakąś tam ozdóbką - gryzła nie do zniesienia, a ubranie jej było prawdziwą torturą. Potem po kolei gryzły mnie różne swetry z domieszką wełny. Nosiłam więc pod nie podkoszulki - co dzisiaj w takim zestawie się nie sprawdza, bo jest za gorąco w swetrze i podkoszulku z długim rękawem. Gryzą mnie wszelkie metki i nawet nici którymi są przyszyte , do tego stopnia, że na ciele, gdzie mnie ocierają robi się siniak. Więc i Tobie bardzo współczuję, zupełnie nie wiem jak unikać gryzienia swetrów, bo włóczka w motku przyłożona do twarzy lub szyi nie gryzie, a w dzianinie jest nie do zniesienia.
    Pozdrawiam, oby jak najmniej włóczek nas podgryzało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aaaa, udało mi się zalogować w sekcji komentarzy, nie wiem, co się zmieniło, ale się udało:-)
      Tak, podkoszulki, a najlepiej golfy z długim rękawem, albo koszule, ostatnio stawiam na koszule, cienkie z wiskozy - dają radę pod gryzące swetry i nie jest w nich tak gorąco. Metki - wszystkie odpruwam od razu po zakupie rzeczy. I właśnie odpruwam, nie odcinam;-D

      Usuń
  4. One są takie piekne, jednak jeśli drapią i nie znosisz tego, trudno.Popielaty przepiękny, pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zależy od nastroju, czasem mam więcej cierpliwości, by znosić drapanie, czasem mniej; najgorsze są zimowe poranki - człowiek wstaje z przytulnej, ciepłej pościeli i tego samego uczucia pragnie od ubrań, żeby się nimi miękko otulić - wtedy te drapiące wywołują największą niechęć.

      Usuń
  5. Anonimowy11/05/2023

    Odsprzedawaj! Robisz tak piekne rzeczy, ze b szybko znajda sie chetne na Twoje wyroby. Pare stowek wpadnie do portfela :) Nie warto tracic zycia na nienoszone ubrania w szafie, poczucie winy z tym zwiazane itd.
    Szary sama bym od Ciebie kupila, gdybysmy mialy ten sam rozmiar :P
    Ciesze sie, ze piszesz czesciej, bo lubie bardzo Twoj blog :)
    I.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję, miło mi ogromnie:-)
      Nie potrafię sprzedawać swoich dzianin, nie potrafię ich wyceniać... Czasami przychodzi mi do głowy, żeby zrobić taką dzianinową wyprzedaż garażową, bo brakuje miejsca na półkach w szafie, ale zwykle na pomyśle się kończy, upycham gdzie bądź, albo pruję... i tak to się kręci;-)

      Usuń
  6. Ach, znam dobrze tą ekscytację na początku i męczenia się gdzieś pośrodku, ale taki jest chyba schemat przeżywania twórczego procesu ;) Finał jest zwykle odetchnięciem, wyciszeniem. Ciekawe jaki będzie finał z Twoimi swetrami? Chociaż to gryzienie nie jest najlepszym prognostykiem. Może golfy bawełniane pod spód? Pozdrawiam i życzę przełamania impasu! :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bawełniane golfy, albo wiskozowe koszule... Ostatnio stawiam na wiskozowe koszule:-) Swetry... na pewno je skończę, ale jeszcze nie teraz, chwilowo przerzuciłam się na książki i nadrabiam pół roku nieczytania;-)

      Usuń
  7. Też znam to pozytywne uczucie na początku pracy nad projektem i negatywne dylematy, ocierające się o zwątpienie, gdzieś w połowie pracy, aż do uczucia ulgi na końcu. Znudzenie też nie jest mi obce.
    Niestety mam też tak, że jeśli odłożę projekt i zacznę coś nowego, to nie wracam do poprzedniego, kończy się pruciem i powrotem do stanu kłębkowego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ze swetrami jestem na takim etapie, że został mi tylko dół, więc raczej je skończę... tylko nie wiem kiedy, bo mam jakąś niechęć do dziergania, nie tylko do zakończenia prac w toku, ale w ogóle mam jakiś kryzys związany chyba w ogóle z nadmiarem swetrów na półkach. Na razie czytam. A na szafie od wiosny czeka obraz do malowania po numerach... Obawiam się, że to może być dłuższa przerwa w dzierganiu;-)

      Usuń
  8. Towarzysz mało zainteresowany:).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, bo padł wyczerpany zabawą, jak to kocie dziecię:-D. Ale gdy nie śpią (mamy aktualnie trójkę takich maluchów), to jest istny sajgon;-D

      Usuń