piątek, 3 stycznia 2014

Sylwestrowe noce się kończą, kreacje pozostają...

Jak na przykład suknia mojej mamy. Uszyta dla niej, na wymiar, z materiału kupionego w Pewexie, była produktem nie tylko wyjątkowym, ale też na swój sposób luksusowym. Mama oficjalnie wystąpiła w niej tylko jeden raz w życiu - w Pałacu Tyszkiewiczów, na balu sylwestrowym w 1973 r. Nie ma żadnych zdjęć upamiętniających to wydarzenie, ale jestem pewna, że w takich okolicznościach moja mama wyglądała zjawiskowo, prawdziwie po królewsku:)

Przez wiele lat, zupełnie nieużywana, wisiała sobie suknia w szafie i pobudzała moją dziecięcą wyobraźnię. Uwielbiałam się w nią przebierać...

Ale w końcu wyrosłam z przebieranek, a po którychś z kolei porządkach, niemodna, przebrzmiała i nikomu niepotrzebna sukienka trafiła na strych...

... gdzie przeleżała aż do Sylwestra 2013...

Nie, nie, wcale nie chcę powiedzieć, że w Sylwestra 2013 suknia znów poszła na bal. Nie poszła. Choć moim zdaniem mogłaby, jak najbardziej, bo moda zatoczyła koło i dziś zdaje się, że suknia miałaby szansę zrobić równie mocne wrażenie, jak czterdzieści lat temu...  Ale wcale nie o tym jest ta historia.

W Sylwestra 2013 mama zniosła swoją starą suknię ze strychu, bym mogła odrobić swoje fotograficzne zadanie domowe:

FOTO FASHION


Za modelkę posłużyła mi córka, która wykazała się naprawdę wielkim poświęceniem pozując, w stanie nieocieplonym, na wietrze i w temperaturze bliskiej zera.


A ja, wyrodna matka, tylko dyrygowałam: z wiatrem, z wiatrem, Misia! niech mi suknia na wietrze załopoce!


A ona, szczękając zębami, pociągając nosem i powstrzymując łzy wyciskane przez wiatr, pytała: jaka matka robi coś takiemu swojemu dziecku?


No cóż... chyba tylko matka z fotograficzną wizją:) Taka wizja to dla mnie rzadkie doświadczenie wiec kiedy już się pojawiła, to po prostu mus był zrealizować. Na szczęście mimo niedogodności zdjęcia wyszły idealnie, dokładnie tak, jak to sobie wyobrażałam! Mam nadzieję, że z taką sukienką i taką modelką fotografię mody uda mi się zaliczyć za pierwszym razem:)


Zdjęcia robiłam w miejscowym Skansenie, przy młynie nad stawem. A na wodzie dokładnie widać, że rzeczywiście było zimno - na jej powierzchni zaczęła tworzyć się cieniutka warstwa lodu.

A poza tym...

Dwa tygodnie bez pracy i bez internetu zleciało, jak biczem strzelił. Do pracy mi się nie śpieszy, ale do internetu, przyznaję, zaglądałam. Ale tylko kapeńkę, żeby pocztę sprawdzić lub znaleźć coś konkretnego. Co do blogowania znów miałam mieszane uczucia... Kontynuować, czy rzucić... Czy warta jest skórka wyprawki? Czy wnoszę coś do sieci??? Czy tylko czas i miejsce swoją pisaniną marnuję? Może lepiej by było spożytkować ten czas inaczej, zdrowiej, bardziej użytecznie...

I po raz kolejny, w samym środku rozważania tych dylematów przyszła do mnie wiadomość od Nieznajomej. Że ogląda, że podziwia, że też by chciała i prosi o schemat. Wysłałam. Nieznajoma podziękowała, a wieczorem przysłała zdjęcie, żeby pochwalić się postępami swojej pracy...

Więc jednak po coś się tu przydaję:) No to zostaję!

Przez ostatnie dwa tygodnie trochę się podziało, trochę poczytało, trochę zdekupażowało, moc sfotografowało. Po trochu, w odcinkach, będę prezentować:)

45 komentarzy:

  1. I bardzo dobrze, że zostajesz w blogowym świecie!
    Podziwiam i Ciebie i córkę, za zapał i chęć pokazania tak wartościowej,w sensie sentymentalnym dla mamy, sukni. Modelka sprawdziła się rewelacyjnie, a ja widzę w Tobie żyłkę do fotografowania. Więc może los otwiera Ci kolejne drzwi. Pozdrawiam i Szczęścia w Nowym Roku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, bardzo dziękuję za miłe słowa:)
      Właśnie mi dziś mama powiedziała, że ja mam chyba większy sentyment do tej sukienki, niż ona sama. Może i tak. Przez całe dzieciństwo marzyłam, żeby do niej dorosnąć, a gdy wreszcie dorosłam, to okazało się, że suknię przerosły czasy... Ale do tej sesji była po prostu wymarzona:) I z tego ogromnie się cieszę:)

      Usuń
  2. zupełnie jak suknia mojej mamy ale w odcieniach błękitu i fioletu... też materiał z pewexu i też szyta na wielki bal:-)))

    Pozdrawiam
    ma

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie w tamtych czasach nie był to aż tak wyjątkowy materiał, jak się teraz wydaje:)

      Usuń
  3. Tylko mi nie uciekaj z bloga, zwłaszcza teraz kiedy zaczynasz takie super zdjęcia zamieszczać. Zresztą nie możesz, przecież masz jeszcze sporo ciekawych rzeczy do zaoferowania.
    Zarówno modelka jak i suknia na niej wyglądają prześlicznie.
    Serdecznie pozdrawiam w Nowym Roku, życzę samych pogodnych, szczęśliwych dni, spełnienia marzeń i realizacji wszystkich, nawet najbardziej zwariowanych pomysłów.
    Dorota

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję!
      Zostanę:) Zrezygnować z prowadzenia bloga to jedno, ale olać tyle wspaniałych relacji, jakie dzięki blogowaniu nawiązałam, to już zupełnie inna sprawa. Na to nie chcę i nie mogę sobie pozwolić:)

      Usuń
  4. Reniu, pisz i pokazuj zdjęcia. Zdecydowanie masz coś do powiedzenia i pokazania :-) Zdjęcia modowe bardzo mi się podobają. Mają klimat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wielkie dzięki, naprawdę miło coś takiego czytać:)

      Usuń
  5. Kochana nie rób numerów ze znikaniem bo ja właśnie robię zapas rolek od kordonków do wykorzystania wg Twojego pomysłu a jeszcze Twój wzór na druty czeka na swoją kolej no przecież musisz to zobaczyć! A piękne zdjęcia dodają uroku blogowi i Twoi czytelnicy nauczą się czegoś na temat robienia zdjęć:) dostałaś tą białą trawkę? U mnie już rośnie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, białą dostałam od znajomej, rośnie mi w pracy, bo w domu nie mam już zupełnie miejsca na nowe doniczki:) Bardzo dziękuję i szalenie ciekawi mnie, co powstanie z Twoich rolek:)

      Usuń
  6. Renyu, ta sukienka jest ZJAWISKOWA, przepiękna! Naprawdę!
    A sesja wyszła super, dzielna modelka i efektywna fotografka. :)
    uściskuję, nie odchodź!
    dominika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy! Wspólnie z modelką:) Obie jesteśmy bardzo ze współpracy zadowolone:)

      Usuń
  7. Kochana, nawet sobie nie żartuj z porzucaniem pisania tutaj! Wiesz, że to jedno z moich ulubionych miejsc w sieci :) Ale dylematy doskonale rozumiem, bo w ostatnich miesiącach też dużo rozmyślałam, co z resztą widać w moim poprzednim wpisie.

    Modowa sesja bombobowa! Piękna córa, klimatyczna sukienka, ciekawe kadry... brawo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Bardzo sobie cenię Twoje zdanie - jestem przecież fanką Twoich fotografii:)
      Podejrzewam, że takie dylematy od czasu do czasu dopadają wszystkich niekomercyjnych blogerów... Bo jednak jest to czasochłonne i wymagające zajęcie. Choć dostarcza satysfakcji, to jednak w natłoku innych ważnych spraw czasem nachodzą człowieka wątpliwości. Przez ostatnie dwa tygodnie ciągle o tym myślałam. Ale skończyło się tylko na dwutygodniowym wyłączeniu się:) I to wystarczyło, by znów za blogosferą zatęsknić:)

      Usuń
  8. I suknia, i modelka, i zdjęcie są takie, że przyciągają i skupiają wzrok, piękne! Skojarzyło mi się z obrazami Klimta. Trzy pokoleniowy przekaz do tego. Więc praca z duszą i historią do tego. Aż chce się je mieć w swoim albumie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, motyw na sukience i poza Dominiki na pierwszym zdjęciu, rzeczywiście są klimtowskie:) Bardzo dziękuję za to skojarzenie, bo ja bardzo podziwiam twórczość Klimta. Ostatnio miałam okazję przeglądać jego album - chyba nie było w nim obrazu, przy którym nie zatrzymałam się na dłużej podziwiając kompozycję i dobór kolorów - genialne są jego prace!

      Usuń
  9. Fajna sesja a suknia piękna! Brawa dla córy za wytrwałość ;)

    Dobrze, że zostajesz!!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję! Cieszę się, bo mimo wszelkich rozterek i czasowych niechęci, jest mi z Wami bardzo dobrze:)

      Usuń
  10. Piękny materiał .Teraz takich nie ma. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja tam nie mam wątpliwości, że tylko się z nami przekomarzasz;)
    Sukienka owszem, ale głównie to zasługa jej pokazania przez modelkę:)
    Piękna sesja!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, Dominika świetnie się w tej roli spisuje, dlatego w ciągu dwóch tygodni jej pobytu w domu starałam się to wykorzystać ile tylko mogłam:) Aż miała chyba naprawdę dość, bo gdy wczoraj tylko zaczęłam: "musimy jeszcze...", to natychmiast przerwała: "mamo, nie!" A mnie chodziło jedynie o sałatkę do obiadu;)
      Dziękuję:)

      Usuń
  12. Zaliczysz na pewno!!! Wspaniałe zdjęcia!!! Ty się Reniu poważnie zastanawiałas, czy coś wnosisz do sieci, czy dalej blogować? To chyba żart, prawda? Ja tak chętnie do Ciebie zaglądam! Może nie jest to super regularnie, ale potem z wielką ochotą nadrabiam zaległości! Cieszę się bardzo, że nie znikasz, że zostajesz :):):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po dwutygodniowej blogowej abstynencji uznałam, że bez bloga może i miałabym więcej czasu, ale tęsknota za Wami byłaby nie do zniesienia:) Wielkie dzięki za miłe słowa:)

      Usuń
  13. Suknia zjawiskowa i zdjęcia... oczu oderwać nie mogę. I mogła spokojnie iść na ten kolejny bal, bo klimat wprowadza niepowtarzalny!!! Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak też mi się wydaje:) Nawet czterdziestoletnie suknie potrafią jeszcze czas dogonić. Bardzo dziękuję!

      Usuń
  14. No więc bloguj dalej, ku radości nieznajomych, znajomych i mojej. Lubię do Ciebie zaglądać:) Egzamin z fotografii modowej zaliczyłaś na piątkę. Ja , wójt, Ci to mówię. Pozdrawiam w Nowym Roku:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję! Takie słowa, to miód na duszę:)
      Mam nadzieję, że opinia naszego prowadzącego będzie równie przychylna, jak Twoja. Wczoraj popracowałam jeszcze z koleżanką i naprawdę czuję, że mam dobrze zrobione sesje - w sumie 7 stylizacji z dwiema modelkami, a do zadania potrzebowałam tylko 4:)

      Usuń
  15. Sesja fantastyczna i szczerze, podziwiam Twoją modelkę, bo stać na takim wietrze...
    Bloguj, bloguj, bo piszesz bardzo dobre teksty i z przyjemnością się je czyta

    pozdrawiam noworocznie!!!

    Anka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, bardzo Ci dziękuję!

      Usuń
  16. To ja niecierpliwie czekam na te odcinki. Muszę przyznać, że też miałam chwilę blogowego zwątpienia, rozpuściłam się, dyscyplinę odłożyłam gdzieś w kąt, i pomarudziłam, że blogowanie jest bez sensu. Ale jakąś ekspresję trzeba mieć, zapewnić sobie miejsce do wysławiania się ;)

    Już od pierwszego zdjęcia foto fashion widać wyraziście i z przytupem. Dobra ta modelka! Wycierpiała, ale dla sztuki! Bardzo fashion. Dobrze, że suknia się doczekała takiej chwili.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja tak myślę:) Należała się sukni ta chwila uwagi. Za sentymentalną przeszłość i nieprzemijające, choć zupełnie niepraktyczne na co dzień, piękno. Po tej sesji lubię ją jeszcze bardziej i żywię do niej jeszcze większe przywiązanie. Planuję zrobić z niej rodową pamiątkę:) O ile nie zdarzy się jakaś katastrofa, to suknia ma całkiem realną szansę przetrwania - nawet dla moli jest niejadalna z powodu swojego syntetycznego pochodzenia:)
      Blogowe zwątpienia opanowują mnie dość regularnie. Bo blogowanie to nie tylko przyjemność i satysfakcja z wyrażania się. To również zobowiązanie, które czasem mnie przytłacza, bo zupełnie tak samo, jak Ty, nie potrafię robić czegoś "po łebkach", a wśród codziennych powinności i permanentnego braku czasu tak łatwo o powierzchowność...

      Usuń
  17. Nie znikaj bo lubię do Ciebie zaglądać i prace podziwiać,zdjęcia są super i córcia wytrwała na takim zimnie pozować. Sukienka jakby kupiona w w obecnych czasach, kiedyś to były materiały.Mam spódniczkę przerobioną z sukienki mamy z początku lat siedemdziesiątych :) pozdrawiam Viola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Być może, gdyby suknia była młodsza, a byłaby jakaś konkretna potrzeba, też trafiłaby do przeróbki. Ale teraz, po czterdziestu latach, zaczyna mieć wartość muzealną wiec nie ma szans na pocięcie:) Choć córka wspominała, że gdyby sukienka była krótsza i miała większy dekolt, i inne rękawy... to może by nawet mogła ją nosić na jakieś okazje...
      Bardzo dziękuję za miłe słowa i przychylność:)

      Usuń
  18. To ja tu wpadam (pierwszy raz )co widzę ze chcesz uciekać
    no nie możesz tego Kochanie robić .Bloga masz fantastycznego i tak trzymaj .
    A ja się wpraszam i rozgaszczam u Ciebie
    Zdjęcia obłędne ,piękne ,rewelacja .
    A modelka tylko podziwiać ,śliczną córkę masz .
    Pozdrawiam i zapraszam ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za miłe słowa!
      Nie no, nie uciekam, czuję się absolutnie przekonana do pozostania:) Takie mnie tylko rozterki od czasu do czasu, z braku czasu, ogarniają...

      Usuń
  19. Kochana! Robisz cudowne fotki! :-) tak trzymaj!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak miło to czytać, dzięki!

      Usuń
  20. Właśnie weszłam i z zapartym tchem wertuję. Ta suknia jest zachwycająca, a na takiej modelce!!!- zjawiskowa! Śliczne rzeczy u ciebie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! W imieniu modelki również:)

      Usuń
  21. Długo do Ciebie nie zaglądałam podobnie jak wszędzie indziej i widzę jakięś moralne dylematy oczywiście poza świetną historią z sukienką. Ja też czasami myślę o sensie prowadzenia bloga żeby potem się rzucić w szalony wir czegoś tam. Wykonałaś ogrom pracy pod wieloma względami i nie wyobrażam sobie żeby Cię tu miało nie być. Twój blog jest mądry i co mi bardzo odpowiada nieprzesłodzony a w ogóle myślę sobie, że jakbyś przestała to by doszło do wybuchu tudzież eksplozji, bo co byś zrobiła z tym ogromem pomysłów w tylu dziedzinach?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomysły miałyby więcej czasu na realizację;) Tylko czy sama realizacja byłaby równie satysfakcjonująca bez publicznej prezentacji, to już nie jestem pewna:)
      Od czasu do czasu nachodzą mnie takie blogowe wątpliwości... Gdy człowiek zaczyna coś robić, to wydaje mu się, że robi to dla siebie, ale potem nawiązuje relacje i okazuje się, że staje się częścią jakiejś całości i wcale niełatwo się wycofać, bo to takie wypięcie się na swoich stałych gości i czytelników. Właśnie ta presja obecności i wzajemności czasem mnie przytłacza, szczególnie, gdy mam czegoś więcej na głowie...
      Bardzo Ci dziękuję za miłe słowa:)

      Usuń
  22. Aleś palnęła! Dopiero teraz doczytałam o tym szalonym pomyśle zniknięcia z sieci.
    Dobrze, żeś się opamiętała w porę!
    Nie mogłam się zebrać i napisać komentarze, ale ta sukienka śniła mi się po nocach.
    Jest świetna. Podoba mi się i wzrór i kolorystyka i modelka i zdjęcia :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję!
      W tyle zajęć się człowiek angażuje, że potem właśnie takie dylematy się w głowie rodzą, szczególnie w mojej głowie, bo ja nic na pół gwizdka robić nie potrafię - albo wchodzę w coś w całości, albo wcale. A żeby we wszystkim być na 100%, to czasem doby brakuje i trzeba wybierać...

      Usuń