Jakiś czas temu u
Magoty,
podczas wymiany komentarzy na temat książki, której opis szczególnie
mnie zainteresował, padła propozycja, bym napisała o swojej Liście
Książek Do Przeczytania. Chętnie podejmuję temat, bo po pierwsze: lubię
pisać o książkach, a po drugie: w tym wypadku chodzi o książki
nieprzeczytane, a więc tym ciekawsze, że jeszcze nieznane, a bardzo
oczekiwane. Zupełnie jak z rozpakowywaniem prezentu - niespodzianki,
któremu towarzyszy uczucie przyjemnej niepewności co do tego, cóż to za
atrakcje znajdziemy w środku.
No to zaczynam. Kolejność najzupełniej przypadkowa.
1. Zofia Kossak i jej cykl o wyprawach krzyżowych, obejmujący trzy tomy:
"Krzyżowcy",
"Król Trędowaty" oraz
"Bez oręża".
Fascynujące czasy i miejsca historyczne, ekspansja chrześcijaństwa,
konflikty religijne i oczywiście niezwykli bohaterowie. Dziś można
przeczytać o nich w encyklopediach, że żyli..., walczyli... i zginęli...
Ale na kartach powieści historyczne postaci nabierają charakteru i
naprawdę żyją, a wydarzenia z przeszłości stają się równie realne, jak
teraźniejszość. Podobno. Wyczytałam w Biblionetce. Bardzo chciałabym się
sama o tym przekonać.
2. Ken Follett,
"Filary Ziemi"; poleciła mi bratowa.
Według opisu z okładki jest to saga historyczna, opowieść o kilku
pokoleniach bohaterów żyjących w XII, których łączy budowa katedry w
Kingsbridge. Lubię sagi i lubię średniowieczne klimaty; z pewnością
książka w sam raz dla mnie.
3. Markus Zusak,
"Złodziejka książek" - tę pozycję znalazłam na
blogu Magoty
i niemal natychmiast zapałałam chęcią jej przeczytania. Z kilku
powodów. Po pierwsze, znów jest to książka osadzona w ciekawych czasach
historycznych, które dla wielu ludzi były sprawdzianem ich
człowieczeństwa; zawsze z wielką otuchą, czytam historie o tym, że nawet
w "czasach nieludzkich" jest miejsce na ludzkie odczucia i druchy, na
współczucie i pomoc prześladowanym. Po drugie główna bohaterka jest
miłośniczką książek; książki pozwalają jej dostrzec piękno i radość
życia pomimo tego, że żyje ona w ciężkich, pełnych strachu i terroru
czasach hitleryzmu.
4.
Dziennik, Anne Frank. Z podobnych powodów jak
wyżej, a także dlatego, iż jest to dziennik. Anne Frank zginęła, nie
udało jej się przetrwać w ukryciu do końca wojny, choć brakło tak
niewiele. Jakiś "życzliwy" sąsiad doniósł na ukrywających się Żydów. Ale
jej zapiski stanowią jedno z ważniejszych literackich świadectw
minionego czasu.
5. Warłam Szałamow,
"Opowiadania Kołymskie". Również
z podobnych powodów, jak wyżej. Przeczytałam już sporo literatury
łagrowej, ale i tak wciąż ciągnie mnie do tego tematu i za każdym razem
jestem równie wstrząśnięta tym, że to "ludzie ludziom zgotowali taki
los". Myślę, że potrzebna jest pamięć o tych wydarzeniach. Potrzebna
jest tym bardziej w bezpiecznych czasach, kiedy to zaskakująco łatwo
zapomina się o zagrożeniach. Potrzebna jest po to, by nie dopuścić do
powtórki.
6. Jochen Bohler,
"Najazd 1939. Niemcy przeciwko Polsce",
bo jestem ciekawa innej perspektywy kampanii wrześniowej, a ponadto w
opisie na Biblionetce można przeczytać, że jest to "rzetelna wiedza
historyczna i zarazem pasjonująca lektura". Nie mogę się doczekać, kiedy
się o tym przekonam. Tymczasem liczę na obniżkę ceny w księgarniach.
7. Łukasz Modelski,
" Dziewczyny wojenne", bo zawsze
jestem ciekawa kobiecych historii; tak mało ich jest w zbiorowej
świadomości. Historia ludzkości jest historią mężczyzn, a już opowieści
wojenne szczególnie. A tu właśnie jest inaczej. Dziewczyny wojenne to
nie tylko matki i żony żołnierzy. I właśnie o tym chcę przeczytać w tej
książce.
8. Ewa Kondratowicz,
"Szminka na sztandarze";
książka o kobietach, które pracowały w podziemnej "Solidarności". Z
podobnych powodów, jak wyżej. Kobiety stanowiły niemal połowę osób
zaangażowanych w działalność opozycyjną w Polsce. Trudno w to uwierzyć,
bo niemal jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki zniknęły one nagle
ze sceny politycznej w demokratycznej już Polsce. Dlaczego tak się
stało? Jak one same oceniają swoją pracę i swoją sytuację w strukturach
opozycyjnej organizacji? Jak ułożyło się ich życie w odrodzonej RP?
Bardzo chcę się tego dowiedzieć.
9. Tracy Chevalier,
"Dziewczyna z muszlą". Tracy
Chevalier to bardzo ciekawa autorka. Swoje fikcyjne historie opowiada
tak, jakby zdarzyły się naprawdę, a to dlatego, że w fabułę wplata
prawdziwe wydarzenia i historyczne postaci. Jej książki stanowią
wariację o tym, jak ludzie, z naszej perspektywy ważni dla rozwoju
różnych dziedzin kultury i nauki, wpływali na życie ich współczesnych.
Tym razem (wcześniej czytałam "
Płonął ogień twoich oczu",
w której jednym z bohaterów był William Blake) powieść osnuta jest
wokół wydarzeń z życia Mary Anning - jednej z pierwszych zbieraczy
skamieniałości i paleontologów. Ta książka jest dla mnie interesująca
także dlatego, że przedstawia kobietę podejmującą się nietypowych, w
tamtych czasach dla jej płci, zajęć, pełną pasji i niezależności. Wciąż
za mało się słyszy o takich kobietach i nigdy nie jest mi dość takich
historii.
10. Magdalena Samozwaniec,
"Maria i Magdalena".
Rodziny, w których występuje takie nagromadzenie osób utalentowanych
zawsze mnie fascynowały i budziły podziw, dlatego ze szczególną
ciekawością mam ochotę spojrzeć za kulisy życia sławnych sióstr,
dowiedzieć się czegoś jakby z "pierwszej ręki" o środowisku
intelektualnej bohemy Młodej Polski (w liceum była to moja ulubiona
epoka literacka), której przecież częścią były młode Kossakówny.
11. Dorota Terakowska,
"Córka czarownic"; to właśnie ta książka przyczyniła się do powstania tego wpisu. Przeczytałam o niej
u Magoty
i poczułam się mocno zaciekawiona. Z opisu wysnułam wniosek, że książka
ta wpisuje się w popularny od jakiegoś czasu nurt afirmacji kobiecych
wartości i cech, takich jak: m.in.: harmonia, miłość, instynkt..., które
przeciwstawione są groźnym, powszechnie utożsamianym z męskością
atrybutom: przemocą, nadużywaniem siły, zniewoleniem. Fajny New
Age-owski klimat:).
12. Małgorzata Musierowicz,
"McDusia". Tej książki
jeszcze nie ma. Ale na pewno będzie. Może za rok. Widziałam już nawet
okładkę. Jako fanka sagi rodu Borejków oraz wszystkich ich krewnych i
przyjaciół, czekam sobie cierpliwie:). A po "McDusi" z pewnością czekać
będę na kolejne
Jeżyckie historie.
13. Jacek Piekara i jego
cykl o Mordimerze Madderdinie
- polecił mi kolega, który był serią zachwycony (opisuje ona świat z
alternatywną wizją chrześcijaństwa), choć lojalnie uprzedził mnie, że
krew leje się tu strumieniami, a opisy okrucieństwa i brutalności
wyzierają z każdej niemal strony. Przyznam szczerze, że zaciekawia mnie
jego zainteresowanie przygodami okrutnego Inkwizytora Mordimera, lecz z
drugiej strony zniechęca pełna przemocy treść. Nie wiem, czy zdecyduję
się na czytanie... Wprawdzie ostatnio nie raz już usłyszałam, że zdrowo
jest wyjść czasem poza swoje strefy komfortu, żeby doświadczyć czegoś
nowego, co przypadkiem może okazać się dla nas bardzo pozytywnym
doświadczeniem, ale... Skoro jest tyle książek, które naprawdę chcę
przeczytać, to czy warto poświęcać czas na coś, do czego nie mam
przekonania? Nie wiem. W każdym razie nie mówię stanowczego NIE, dlatego
te pozycje nadal znajdują się mojej liście. Zobaczymy, co z tego
wyniknie.
Uff, wszystko. Na dziś. Bo jutro może pojawić się całkiem nowy tytuł,
który zawładnie moją wyobraźnią i sprawi, że te znajdujące się na
dotychczasowej liście staną się mniej pociągające. Tym niemniej jednak
warto było spisać te tytuły w jednym miejscu. Za rok o tej porze
spróbuję swoją listę zweryfikować. Ciekawe ile książek z niej uda mi się
przeczytać...
Ale jeszcze bardziej ciekawe, co pojawi się nowego:).
Komentarze