sobota, 17 września 2016

Państwo Młodzi w plenerze

Obiecałam, że pokażę zdjęcia ze ślubu i wesela Córki, ale na razie wciąż jeszcze ich nie mamy. Teledysku i filmu ślubnego również brak. Sama nie zrobiłam tego dnia ani jednego zdjęcia całkowicie zdając się na profesjonalnych weselnych dokumentalistów, którzy jednakowoż zastrzegają sobie mnóstwo czasu na oddanie swoich prac. Ale niech im tak będzie:-). Może właśnie tym większa będzie przyjemność z oglądania tego wydarzenia, gdy bieżące wspomnienia trochę zatrą się w pamięci;-).

Mogę jednak pokazać plenerową sesję ślubną, którą zrobiłam Młodym po ich powrocie z podróży poślubnej na naszym Skansenie (po kliknięciu w obrazek zdjęcia pokażą się w większym rozmiarze):












































 Aha, jest jeszcze dostępna krótka zapowiedź filmu ślubnego. Naprawdę po tych niespełna dwóch minutach bardzo jestem ciekawa całości:-)


Dominika & Rafał | Wedding Trailer from GENTLEMAN - Wedding Videos on Vimeo.

środa, 14 września 2016

Obrazki

Ostatnio było o ściance, to teraz o tym, co na niej zawisło:-).

Ażurowa ścianka działowa prócz funkcji, o których pisałam poprzednio, doskonale nadaje się też do ekspozycji obrazków. Umieściłam na niej swój pierwszy, ręcznie uszyty ze starych dżinsów, patchwork. Uszyłam go już dawno temu, ale brakło mi motywacji do wykończenia... Pewnie patchwork musiał poczekać na właściwą porę i miejsce. No to się doczekał:-).


Mąż skonstruował mi drewnianą ramkę, na której, za pomocą zszywek tapicerskich, umocowałam tkaninę. W celu zamaskowania nieciekawych "pleców", przypięłam odpowiednio skrojony kawałek tektury, który następnie pomalowałam na kolor ścian.


Patchwork spełnia jednocześnie funkcję dekoracyjną, jak też praktyczną - ze względu na kieszonki jest doskonałym organizerem. Bardzo dumna jestem z tej pracy:-).


Na ażurowej ściance stoi też obrazek kupiony od Krysztally. Tak mi się spodobały kolory i ich konstelacje, że po prostu musiałam go mieć. I mam, wisi na widoku, i co dzień na niego patrzę, a za każdym razem podoba mi się inaczej:-).


Na pozostałych, odmalowanych w kolorze jasnej szarości, ścianach, dużo lepiej prezentują się też moje stare obrazki:


Ale najbardziej zachwyca mnie zdjęcie, które dostałam od Leny. Już w wersji solo wyglądało niezwykle klimatycznie, ale po oprawieniu w srebrną ramkę z czarnym passe-partout tworzy wyjątkową ozdobę i na co dzień przypomina mi o wszystkich tych dobrych rzeczach, których doświadczam od naszego blogowego światka:-).

sobota, 10 września 2016

Sypialnia

Remont sypialni zaczęliśmy najwcześniej, bo początkiem czerwca, ale też najdłużej nam z nią zeszło. Wszystko za sprawą ścianki działowej, którą sobie wymyśliłam, żeby uczynić to miejsce przytulniejszym i bardziej ustawnym. Długo nie mieliśmy pomysłu, jak tę ściankę zrealizować. A ze ścianką związana była kwestia podłogi - zdzierać stare panele, czy może zamontować ściankę na nich, a na wierzchu położyć nową wykładzinę?... Wątpliwości było co nie miara. Chcieliśmy wszystko zrobić jak najniższym kosztem (finansowym i pracy) oraz jak najszybciej i jak najmniej demolując stan wyjściowy. Dodatkowym utrudnieniem dla naszych planów był fakt, że w naszym mieszkaniu żadna ściana i żaden kąt nie są proste... Nawet wysokość pokoju jest inna przy ścianie i na środku... W końcu zdecydowaliśmy się na ażurową ściankę z drewnianych listewek.


Nasza ścianka składa się z listewek przybitych do trzech słupków, do których zamocowane zostały rozporowe stopki, dzięki czemu ścianka jest całkowicie mobilna.


Ze wszystkich rzeczy, które w ostatnim czasie zrobiłam, z tego rękodzieła jestem dumna najbardziej! Każdy słupek, oraz każda z 43 poziomych listewek (w rzeczywistości było ich więcej, bo przecież trzeba było zrobić z zapasem) została przez mnie osobiście pokryta warstwą lakierobiejcy (przeszlifowana), farby akrylowej - metodą suchego pędzla (przeszlifowana), oraz lakieru bezbarwnego. Gdy już wszystkie poszczególne elementy ścianki były gotowe, na całej powierzchni pokoju, na starych panelach, położyliśmy nową wykładzinę dywanową i dopiero wówczas zajęliśmy się montażem ścianki. Na leżąco. Moment jej stawiania był ogromnie stresujący. Ręce mi się trzęsły, a serce mało nie wyskoczyło z piersi - czy będzie pasować???? Czy się odpowiednio zaklinuje pomiędzy podłogą a sufitem? Czy na pewno wszystko dobrze odmierzyliśmy?


Ufffff, udało się! Ścianka stanęła jak trzeba, dzieląc nam długą, nieustawną przestrzeń na dwie strefy: sypialnianą i garderobianą. Drewniane listewki doskonale sprawdzają się jako miejsce, gdzie można tymczasowo przywiesić cokolwiek - świeżo uprasowaną koszulę, czy sukienkę, opaskę na włosy, chustkę, czy bransoletkę. Przed ślubem wisiały na niej wszystkie weselne kreacje domowników:-). Dodatkowo, z pozostałych listewek, zrobiliśmy dwie wąskie półeczki na różne bardziej lub mniej potrzebne rzeczy.


Remontowaliśmy sypialnię przede wszystkim z myślą o zapewnieniu intymności weselnym gościom, których chcieliśmy w niej zakwaterować, bo do tej pory nasza sypialnia - zrobiona z pokoju dziennego - nie miała nawet drzwi, a jedynie prowizoryczną zasłonkę, którą zawiesiliśmy w przejściu. Ale teraz mogę powiedzieć, że uwielbiam to miejsce i mogę tylko żałować, że nie zdecydowaliśmy się na tę zmianę wcześniej:-). Niesamowicie przytulnie mi się w niej śpi. I nawet nie przeszkadza mi, że moją stronę łóżka ogranicza teraz ściana. Z drewnianej deseczki zmajstrowałam sobie półeczkę, którą mąż umocował mi do boku łóżka i teraz mam pod ręką wszystko, co może mi być w nocy potrzebne:-)


Idąc za ciosem zrobiliśmy drzwi. Takie bardziej symboliczne, bo w żaden sposób nie chronią przed hałasem. Ale na pewno chronią przed niechcianymi zwierzętami, które bez pytania gramolą się do łóżka;-). I to był ich główny cel. Co prawda nam zwierzęta w łóżku nie przeszkadzają (szczególnie, że są to nasze zwierzęta), ale dla gości taka bezczelność z ich strony mogłaby być irytująca;-).

Składane, lekkie drzwi powstały z ażurowych frontów, które znów własnoręcznie lakierobejcowałam i szlifowałam. Fronty mocowane są na gotowym zestawie, który nabyliśmy w sklepie dla bohaterów domu.


Fronty zresztą również stamtąd pochodzą. Resztę niezbędnych do remontu materiałów kupowaliśmy w najróżniejszych źródłach, kierując się głównie ich ceną. Ale i tak, patrząc co dzień na efekty swojej pracy, czujemy się jak prawdziwi bohaterowie domu:-).

czwartek, 8 września 2016

Wracamy

Ja i mój blog. Choć dziwnie się czuję. Po tak długiej przerwie nie wiem od czego zacząć....

Skończył się czas wyczekiwania i przygotowań do wielkiego wydarzenia - ślubu i wesela Córki. Przeminęło wesele i poprawiny, którymi tak bardzo się stresowałam. Dom pełen gwaru i gości znów jest oazą ciszy i spokoju... Czekałam na tę chwilę. W całym tym gorącym okresie bez przerwy powtarzałam sobie - oby do września! Myślałam, że poczuję ulgę, gdy już będzie po wszystkim. I faktycznie czuję ulgę. Ale też smutek... Bo było naprawdę fajnie. Gorączkowo i intensywnie, ale twórczo i efektywnie. Nerwowo i niepewnie, ale wzruszająco i ciekawie. Ciasno i wyczerpująco, ale też rodzinnie i wesoło...

Strasznie mi pusto teraz. I nie wiem co robić. Nie wiem czym się teraz zająć. Bo już nic nie muszę. A jeszcze nie wiem co chcę...

To może zacznę od powrotu do blogowania... Pokażę co działo się w czasie trzech miesięcy mego niebytu. A ponieważ działo się naprawdę sporo, to będzie w odcinkach.


Do zobaczenia wkrótce:-).