Zmieniałam koncepcję, prułam i poprawiałam... nawet nie wiem ile razy. Przeszło mi przez myśl, by go porzucić i czekać na nowe olśnienia. Albo spruć do zera i porzucić pomysł w ogóle. Ale bardzo chciałam połączyć te włóczki w jedną rzecz - gdy leżały razem w koszyku wydawały mi się stworzone do wspólnego dzieła. Nie mogłam uwierzyć, jak to możliwe, że taka fajna włóczkowa kompozycja nie chce współpracować w swetrze... Ostatecznie wyszło tak, a ja jestem całkiem zadowolona z efektu:-)
Sweter przerabiałam bezszwowo od góry, drutami 5 mm. Góra jest bardziej miękka i puszysta, na dole nitka była cieńsza, więc wybrałam ścieg francuskim, żeby wyrównać mięsistość. Zużycia poszczególnych włóczek nie pamiętam, z resztek oczywiście powstała czapka:-). Sweter trochę gryzie. Nie wiem dokładnie która włóczka za to odpowiada, ale stawiam na Kid Silk, bo moher zawsze mnie gryzł. Ale na koszulę da się nosić:-)

































