… tyle dzianin powstało w czasie, gdy nie blogowałam, akurat tyle, ile słupków na światełka wokół ogniska, więc dziś sesja wieszakowa na słupkach:-)
1. Bawełna z bambusem, uwielbiałam wiosną, nosi się świetnie, bardzo udany;-)
2. Len, bawełna, akryl. Gdy go skończyłam, zrobiło się już za ciepło. Mierzyłam, więc wiem, że na człowieku wygląda lepiej jak na wieszaku, ale jeszcze nie było okazji ponosić.
3. Bawełna, wiskoza, len, czyli Bella z Dropsa - ufok zaczęty chyba 3 lata temu, uff, wreszcie powstał. Co więcej - noszony z przyjemnością i satysfakcją:-)
4. Bawełna, len, akryl - podobny fason jak powyżej i podobnie mógłby zostać ufokiem, bo dał mi w kość. Robiłam, prułam, zmieniałam kolory i koncepcje. Ostatecznie jest, jak jest, jestem zadowolona, choć irytuje mnie, że się skręca. Pomarańczowa włóczka, głównie len, myślałam, że przerabiana w rzędach będzie ok, ale nie - nadal się skręca
5. Bambus. Wyrób spontaniczny. Ani raz nie noszony. Dziwny. Oczekiwałam, że będzie lejący, ale jest chyba za bardzo… Nie wiem czy przetrwa.
6. Akryl, len, bawełna. Z opisu z Dropsa. Ładny, podoba mi się fason, ale gryzie, szczególnie pod szyją. Jeszcze nienoszony, więc nie wiem, czy tak zostanie, czy znajdę sposób na zmianę problematycznego dekoltu.
7. Akryl, dralon, wiskoza. Cudownie miękki i milusi, zrobiłam go w tydzień, na drutach 6,5 mm i nie mogę się doczekać, by ochłodziło się na tyle, bym mogła zacząć go nosić:-)
A w ramach podsumowania zapraszam na krótki filmik😁















