sobota, 5 grudnia 2015

Uzdatnianie niechodzonych udziergów #2

Sweter z kwadratu bardzo mi się podobał. Naprawdę. Ale fason zupełnie się na mnie nie sprawdził. Miałam wrażenie, że zsuwa mi się z ramion. Bez przerwy go poprawiałam. No i te zwisające poły... Efektownie wyglądają na zdjęciach, jednak w praktyce nie potrafiłam sobie z nimi poradzić. Nie podobały mi się ani puszczone luźno, ani spięte.

No to sprułam! Aż do otworów na rękawy, czyli prawie cały. Początkowo planowałam, że zrobię z niego  TAKIE wdzianko (znalazłam go u Żaby i zakochałam się od pierwszego wejrzenia). To prosta sprawa. Trzeba było tylko kontynuować kwadrat aż do długości boku około 100 cm. Gdy wreszcie ją uzyskałam, zszyłam zgodnie z instrukcją i... Nieeeeeee! Ten fason też mi nie leży! A może 100 cm to dla mnie za dużo? Bo ja mała jestem... 

Postanowiłam, że kiedyś jeszcze potestuję taką formę, a tymczasem dla swojej robótki znalazłam inne rozwiązanie. Żeby już nie pruć kwadratu po obwodzie (bo ileż można?!, szczególnie, że każde okrążenie, to odcięta nitka) - wyprułam środek. Na otwór na głowę. I taki fason wreszcie mnie zadowolił:-). Boki połączyłam szydełkowym sznureczkiem, dorobiłam rękawy i dolną plisę i oto wreszcie jest jak trzeba. Drugi niechodzony udzierg został uzdatniony:-). Czapka do kompletu pozostała bez zmian z pierwszej wersji:-).

 

Włóczka:


W pierwotnej wersji zużyłam 1 motek Soni, 2 Belli i 3 Baśki. Nowa wersja jest trochę lżejsza i to też jest jej zaletą:-).
Szydełko nr 4,5 mm.

73 komentarze:

  1. Sweterek jest bardzo udany i fajnie pomyślany. Ciekawie pomieszane kolory i ładnie się układa. Wyszedł super!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję! Teraz mogę potwierdzić, że równie dobrze jak wygląda - się nosi:-)

      Usuń
  2. Lubię niebieski, ale sweterek nie dla mnie ja wolę wygodnie i luźno (no chyba, że golf) szkoda, że nie mam nikogo w rodzinie, kto by potrafił dziergać takie cuda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To wdzianko jest zdecydowanie luźne i wygodne:-) Też preferuję takie rzeczy. I zimą koniecznie golfy:-)

      Usuń
    2. Jestem ciekawa czy było by mi wygodnie. Bo może się mylę i rzeczywiście tak by było? A skoro Ty lubisz luźne rzeczy i Tobie odpowiada.To pewnie masz rację, i tym sposobem mnie zachęciłaś. Dziękuję.

      Usuń
    3. Cała przyjemność po mojej stronie:-)

      Usuń
    4. Nie no, nie bądź taka zostaw, proszę trochę dla mnie :)
      Serdeczności.

      Usuń
  3. Świetny pomysł z tym uzdatnianiem, a efekt zachwycający. Kolejnej rzeczy nadałaś nowe, efektowne życie, szalenie mi się to poncho podoba. Gorąco pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam jeszcze całe pudło rzeczy do uzdatnienia, może ta zima upłynie mi właśnie na takiej działalności:-)
      Dziękuję!

      Usuń
  4. Nie powiem bo ciekawie się prezentuje:) I wcale się nie dziwię że pożegnałaś ogoniastego - ja nawet nie będę takiego robić bo te przody by mnie denerwowały:)) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, skusiłam się, bo wydawała się taka prosta i atrakcyjna forma... Teraz juz wiem, że to zupełnie nie dla mnie.
      Dzięki:-)

      Usuń
  5. bardzo fajny pomysły, teraz wdzianko wygląda wyśmienicie! pierwsza wersja też był bardzo ładna ale jak nie czułaś sie w niej komfortowo to dobrze zrobiłaś :)

    http://lamodalena.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niełatwo jest zdecydować o pruciu, zwłaszcza, gdy rzecz się podoba... Ale cieszę sie, że się zdecydowałam, bo teraz podoba mi się jeszcze bardziej:-)
      Dziękuję!

      Usuń
  6. Najważniejsze, to czuć się dobrze w danym ciuszku. Ale czasem tak jest, że pomimo zachwytu na zdjęciu, zupełnie nie czujemy tego cuda na sobie. Dobrze, że zmieniłaś sobie wdzianko na takie, które nosić będziesz :) Prezentuje się bardzo ciekawie. Tez miałam w moim zrobić dziurę na głowę, w środoku, ale już moja córka pierwotną wersję sobie zabrała i mam spokój :)
    Pozdrawiam Reniu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak! Sądząc po moich udziergach często wpadam w taką pułapkę i robię coś, co pięknie prezentuje się na zdjęciach, ale do mnie nie pasuje... Kiedyś zrobiłam też sweter z koła, który również bardzo mi się podobał, ale miałam z nim taki sam problem jak z tym z kwadratu. I też mnie córka od niego uwolniła:-)
      (a przy okazji muszę spytać, czy nadal w nim chodzi...)

      Usuń
  7. Mnie się bardzo podobał pierwszy sweterek, szkoda, że był nie praktyczny:( ten drugi, który miałaś zrobić super wygląda, zwłaszcza w tej zieleni. A ten, który ostatecznie zrobiłaś na Tobie wygląda naprawdę pięknie. W ogóle jest śliczny:)) jednak jak dla mnie zbyt szeroki fason.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, szeroki jest, ale dość miękki więc spokojnie mieści się pod kurtką:-)
      Granny shrug jeszcze wypróbuję - w końcu specjalnie na niego kupiłam sobie melanżową włóczkę:-). Może mniejszy kwadrat będzie na mnie lepiej leżał, bo w tym strasznie go dużo zwisało (podwijając się) na wysokości pośladków i to nie wyglądało dobrze.

      Usuń
  8. Fantastyczny pomysł na przeróbkę ! Świetnie wyglądasz w swoim ponczo :-) Bardzo mi się podobasz w nim.
    Kolory doskonałe :-)
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, wszystkie trzy włóczki idelanie mi spasowały kolorystycznie. I z powodu tych kolorów właśnie tak bardzo mi się sweter podobał i nie mogłam odżałować, że w ogóle go nie noszę... Za to teraz zadowolona jestem:-)
      Dzięki!

      Usuń
  9. Piekny jest ten nowy komplet, i cudnie pstryknięte zdjęcia w złocistym jesiennym plenerze (że znalazłaś jeszcze taki...:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życzyłam sobie pięknej pogody na weekend i proszę - spełniło się:-D, a słońce potrafi wydobyć te złociste kolory nawet z bylejakiego pleneru:-)
      Dzięki!

      Usuń
  10. Wspaniały komplecik ,pięknie dobrane kolorki ,a końcowy efekt powala na kolana .

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetnie go uzdatniłaś:)))bardzo twarzowy komplecik:))

    OdpowiedzUsuń
  12. Fajnie wychodzi Ci Reniu to uzdatnianie:) Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, strasznie się w to uzdatnianie wkręciłam:-)

      Usuń
  13. Reniu cóż mogę powiedzieć? Jak widzę Twoje pomysłowe prace, Twoje stylizacje i zdjęcia, do głowy przychodzi mi tylko jedno słowo - genialne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak człowiek zadowolony z efektu, to i ubrać się łatwo i zapozować:-) Wielkie dzięki!

      Usuń
  14. Świetny pomysł, taka forma jest moim zdaniem bardzo funkcjonalna. Chyba się skuszę na taki fason czapki.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czapka bardzo prosta do roboty - to zwykły prostokąt zszyty, a potem ściągnięty górą szydełkowym sznureczkiem, bardzo lubię taki fason:-)
      Dziękuję.

      Usuń
  15. Wyszło niebanalne wdzianko w fajnych kolorach, pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  16. W tym wydaniu udzierg wygląda równie dobrze; bardzo podobają mi się te sznureczkowe łączenia boków. kiedy o tym wspomniałaś, zastanawiałam się, jak to wygląda.
    A wdzianko na bazie kwadratu, czy też prostokąta, które tak Ci się spodobało, ja właśnie dziergam, tylko zupełnie innym wzorem. Mam nadzieję, że się nie zawiodę, bo włóczka niespruwalna!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zatem życzę, by efekt spełnił Twoje oczekiwania! A jeśli nie spełni, to zawsze możesz zostawić niezszyty kwadrat i podarowć komuś jako mały kocyk:-).
      Sznureczkowe łączenia zrobiłam, bo nie mogłam się zdecydować na jaką długość zszyć boki, a ze sznurkami łatwo to regulować:-).

      Usuń
  17. Tak się kiedyś zastanawiałam, jak się nosi te kwadratowe swetry, przypuszczałam, że mogą zsuwać się z ramion. Dobrze, że przerobiłaś - ten sweter jest rewelacyjny!!!!!
    Pozdrawiam,
    Asia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dorota ze Swetrów Doroty pisała kiedyś, że takie swetry trzeba umieć nosić... Ja po prostu nie umiem;-). Za to taki fason nosi mi się doskonale. Wiem, bo już niejeden raz go na sobie miałam, nawet przed sesją zdjęciową, choć zazwyczaj nie noszę żadnych udziergów przed blogową premierą;-)
      Dziękuję!

      Usuń
  18. Właśnie miałam zamiar zrobić sobie takie swetrzysko z kwadratu.Bardzo podobała mi się Twoja wersja skoro jednak była niezbyt "noszalna" to rozumiem, że musiałaś go przerobić - to co teraz prezentujesz również mnie zachwyca ;-) Kapitalny pomysł ! Ja spróbuję tego wdzianka nr 2 - zobaczymy czy na mnie będzie leżał - piszesz, że jesteś niewysoka - pewnie dlatego duże formy Ci nie pasują ;-) Ja mam 172 cm - może u mnie ten model sprawdzi się lepiej... Buziaki ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdroszczę tych centymetrów! Ja mam całe 10 mniej i czuję się strasznie krótka;-).
      Fason granny shrug bardzo mi się podoba, ale na tym kwadracie źle się prezentował - strasznie go dużo zwisało na wysokości pośladków (na dodatek podwijając się), może gdyby kończył się na biodrach... Na pewno go jeszcze wypróbuję, bo specjalnie dla niego kupiłam sobie melanżową włóczkę:-)
      Dziękuję!

      Usuń
  19. Świetne przetworzenie wykombinowanie nowego fajnego i przydatnego poncza :) A czapeczka mnie urzekła czy dobrze myślę ona na prosto stworzona i u góry zebrana :)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak ją robiłam:-) To bardzo prosty fason, a ja się dobrze w nim czuję.
      Dzięki!

      Usuń
  20. Pierwotny ogoniasty też mi się podoba :-). Uwielbiam takie nieposłuszne formy. Właśnie w tym stylu skończyłam kolejny. Pelerynka tez fajna. Podobają mi się zasznurowane boczki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozostaję fanką ogoniastych, ale tylko na zdjęciach:-) I jak ładnie je nazwałaś - nieposłuszne formy:-)
      Boczki najpierw zaczęłam zszywać, ale to mi nie wygladało, dopiero z tymi troczkami poczułam, że to jest to:-)

      Usuń
    2. Przemyślałam temat oraz na podstawie własnych doświadczeń z jednym ogoniastym, stwierdzam, że najważniejszy w tym modelu jest wymiar pleców. Nie mogą być za szerokie. Dopasowana szerokość pleców = posłuszny ogoniasty :-). Czyli nie zrażaj się do tej formy, zrób np. od boku do boku z otworami na rękawy, dobierając prawidłowo szerokość pleców i będziesz zadowolona. Inna kwestia to zmieszczenie takiego swetra pod kurtką/płaszczem, ale ja daję radę ;-).

      Usuń
    3. Zgadza się, też do tych pleców doszłam;-) W bezrękawniku jest OK, ale w swetrze z rękawami... Jeśli dopasuję plecy, to trzeba by je robić z główką, a to już dla mnie zbyt skomplikowane...
      No i tak, pod kurtką fatalnie się ten ogoniasty mieścił. Teraz jest dużo łatwiej:-)

      Usuń
  21. Bardzo fajna przeróbka. Super w nim wyglądasz

    OdpowiedzUsuń
  22. Bardzo pomysłowy sposób przerobienia, muszę przyznać. I efekt całkiem całkiem :D Wygląda świetnie, chociaż w wersji pierwotnej też mi się podobał. Ale jeżeli poziom użyteczności się podniósł, to jeszcze lepiej.
    Lubię Twoje dziergadła. Zawsze potrafisz czymś zaskoczyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z prutą włóczką mam poczucie, że nie mam nic do stracenia więc jakoś łatwiej mi się z nią fantazjuzje i samą mnie zaskakują efekty tych fantazji:-)
      Dziękuję!

      Usuń
  23. Muszę przyznać Ci rację, że w tym wydaniu ten sweter - poncho bardziej mi się podoba.
    Ale napracowałaś się porządnie. Super!
    Serdecznie pozdrawiam:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Napracowałam się i nakombinowałam w różny sposób składając ten metrowy kwadrat... Ale wreszcie zadowolona jestem z efektu i ta wersja naprawdę bardziej mi się podoba. Cieszę sie, że nie tylko mi:-)
      Dziękuję!

      Usuń
  24. Drugie życie sweterka zdecydowanie bardziej mi się podoba :) Świetnie się prezentuje! Masz głowę pełną pomysłów :) Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Wdzianko w tej wersji stało się jednym z moich ulubionych, bardzo jestem zadowolona z tej przeróbki:-)

      Usuń
  25. Przefajny ten sweterowdzianek:)I kolorystycznie i fasonowo!!

    OdpowiedzUsuń
  26. Podoba mi się to sznurowanie pod rękawami! Genialne roawiązanie! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, troczki super się sprawdziły, dzięki!

      Usuń
  27. i zajefajne ponczko z rękawami masz :-D
    super utalentowana Renya! ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z rękawami koniecznie, rzeczy bez rękawów w zimie się u mnie w ogóle nie sprawdzają:-)
      Wielkie dzięki!

      Usuń
    2. rękawy! bez też nie naszam, bo zimno :-D ale znam ludzi, którym np. marznie ino kadłubek, a ręce już nie i pojąć nie mogę, jak to w ogóle możliwe :-D

      Usuń
  28. Świetnie sobie z tematem "przeróbkowym" poradziłaś. Bardzo przyjemnie wygląda ten komplecik;- lubię taką kolorystykę.
    O ile wszelkie ogoniaste sweterki lubię, o tyle te zsuwające się z ramion też mnie denerwują.
    Serdecznie pozdrawiam Dorota

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, ale kto wiedział, że się będzie zsuwać? Dopiero w noszeniu się okazało. Dlatego rzadko nosiłam, a szkoda mi było, bo sam wzór i kolorystyka też bardzo mi się podobała:-)
      Dziękuję:-)

      Usuń
  29. A ja się tak zastanawiam ... kiedy Ty te wszystkie udziergi nosisz?!
    Bo jak spojrzeć na archiwum bloga, podzielić te lata przez sześć (ubrania, recenzje, decoupage, zazdrostki/kocyki, zdjęcia i inne - tak z grubsza biorąc), to wychodzi, żeś chyba ze 300 już udziergała.
    Niemalże po jednym na każdy dzień roku (a latem, to chyba raczej w wełnach nie chadzasz).
    Przyznaj się, ile masz szaf? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ile szaf? Za mało, przyznaję;-) Ale córka się wyprowadziła, to zagospodarowałm jej szafę. Oraz kilka półek i wieszaków mężowskiej;-) No i właśnie dlatego nie robię nic nowego, tylko przerabiam stare, niechodzone:-). I od roku szykuję wpis podsumowujący prezentowane na blogu udziergi. Tylko że teraz mam wątpiliwości, czy te sprute też uwzględniać? A może tylko te ulubione, noszone? A na lato jest specjalna etykieta z dzianinami na lato:-)

      Usuń
  30. Fidrygauko, Ty tutaj?!
    Renya, jasne, że uwzględniać (chyba, że to za dużo kłopotu...)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo blogosfera to jedna wielka rodzina, nawet na dalekich stronach znaleźć można swoich ziomków;-). A z Fidrygauką, co nie bez dumy stwierdzam, już od lat jesteśmy w blogowej zażyłości:-).

      Ten wpis podsumowujący... już niby skończyłam, ale na podglądzie wygląda nie tak, jak w edytorze, znaczy opublikowany wyglądałby źle, a nie potrafię tego poprawić... Tak że... jeszcze zobaczę , jak ten problem rozgryźć:-)

      Usuń
    2. Starałam się przypomnieć w jakich okolicznościach do Ciebie trafiłam, i nie wiem. Nie umiem. Nie pamiętam. Przejrzałam sobie linki u Ciebie, dziękuję.

      Usuń
    3. Myślę, że Szepty w metrze miały z tym coś wspólnego, bo pojawiłaś się u mnie niedługo po tym, jak Fidrygauka przedstawiła Cię na swoim blogu... Znając już mniej więcej tematykę, którą się zajmujesz, byłam ogromnie zdziwiona, że do mnie trafiłaś. A jeszcze bardziej, że zostałaś na dłużej:-).

      Usuń
    4. Nie wykluczone, a nawet bardzo prawdopodobne! :-)
      Nie bywam na wszystkich blogach, abstrahując od tego, że było by to niewykonalne, a zostaję na nielicznych.
      Dla mnie to, że tu trafiłam nie jest zaskoczeniem, ale to, że zostałam już tak. Mogę mieć oczywiście jakieś tam intuicje, ale pozostaje to jedyny blog, który za temat przewodni ma dzierganie, na którym jestem. Za Twoją sprawą zwiedziłam te, które masz w szpalcie pt. "Inspirują mnie", zaglądam tu.
      :-)

      Usuń
    5. Bardzo dumna jestem z Twojej obecności:-)

      Usuń
    6. Ależ miło jest mi to czytać. :-)
      Dziękuję.
      Nie wiem, czy czytałaś, ale szykuje się "mała przerwa" w moich internetach. Niemniej, sądzę, że już teraz nie potrzebujesz zaproszenia by wejść na "Listy..."

      Usuń
    7. Wchodzę regularnie, miło mi z Tobą porozmawiać:-)
      Też będę miała przerwę. W Święta (oraz inne urlopy) odpoczywam od internetu.

      Usuń
    8. Wiem, że bywasz, czytasz i komentujesz.
      Mnie także jest miło.
      :-)

      Usuń