Trylogia Millennium zrobiła na mnie swego czasu ogromne wrażenie. To była powieść zdecydowanie inna niż wszystkie. Chciałam więcej. Tymczasem okazało się, że więcej nie będzie, bo autor zmarł nagle. Z braku innych możliwości skupiłam się na biografii Stiega Larssona, a także historii i polityki Szwecji w tych wszystkich tematach, którymi zajmował się pisarz. Przez dobrych parę tygodni byłam pod urokiem. Obejrzałam
szwedzką, a później
hollywoodzką adaptację filmową...
A potem brakło mi już paliwa i moje zainteresowanie wygasło. Aż w lecie ubiegłego roku dotarła do mnie informacja, że jednak Trylogia będzie kontynuowana. Tylko kto inny ją napisze. Nie mogłam nie przeczytać, choć zajęło mi to zaskakująco dużo czasu. Może podświadomie bałam się rozczarowania? Jeśli tak, to zupełnie niepotrzebnie.
Kontynuacja trylogii Millennium Stiega Larssona napisana przez Davida Lagercrantza.
Mikael Blomkvist przechodzi kryzys i rozważa porzucenie zawodu
dziennikarza śledczego. Lisbeth Salander podejmuje duże ryzyko i bierze
udział w zorganizowanym ataku hakerów. Ich drogi krzyżują się, kiedy
profesor Balder, ekspert w dziedzinie badań nad sztuczną inteligencją,
prosi Mikaela o pomoc. Profesor posiada szokujące informacje na temat
działalności amerykańskich służb specjalnych. Mikael zaczyna pracę nad
sensacyjnym artykułem, który może uratować jego karierę.
"Co nas nie zabije" (bardziej podoba mi się oryginalny tytuł „The Girl in the Spider's Web”, bo lepiej oddaje temat książki i nawiązuje do poprzednich pozycji) nie jest doskonała i nie robi aż tak wielkiego wrażenia jak książki Larssona, ale to dobra powieść i doskonale się ją czyta. Nawet mimo bardzo wolno rozkręcającego się początku. Nawet mimo tematu związanego z nowoczesnymi technologiami, na których zupełnie się nie znam więc niewiele mogłam zrozumieć z długich i skomplikowanych branżowych wywodów... Ale sama intryga doskonale zawiązana! Przede wszystkim krew w żyłach mrożą możliwości cyberinwigilowania. To nie tylko fikcja literacka. To się dzieje naprawdę! Sama nie raz nieswojo się poczułam, gdy szukając czegoś w internecie, dostawałam wyniki ze swojej okolicy. Google dokładnie wie, gdzie jestem. Zna moje preferencje w sieci. Gromadzi informacje na mój temat. Za sprawą bloga przechowuje moje zdjęcia. Co jeszcze mogą o mnie wiedzieć sieciowi szperacze, czy hakerzy? I jakie to może mieć dla mnie konsekwencje? Aż strach pomyśleć!
Wydaje mi się, że autorowi dobrze udało się odtworzyć styl i atmosferę oryginalnej Trylogii. Bez trudu można tu znaleźć ślady larssonowskich sympatii i jego etyczny patos, które tak bardzo podobały mi się w pierwszych powieściach. Może bohaterowie są nieco inni (Blomkvist trochę zbyt zniechęcony i znudzony, w Lisbeth za dużo wściekłości, a za mało zimnej analizy sytuacji i detektyw Bublański ma jakby nową twarz) i może nieco razi fakt, że opierając się na przeczuciach i domysłach, udaje im się właściwie odgadywać kolejne elementy spisku (och, to było naprawdę irytujące!)... Ale poza tym jest w tej powieści wszystko co trzeba - emocje, napięcie, zwroty akcji... Podczas czytania poobgryzałam sobie wszystkie skórki przy paznokciach;-).
Wiadomo, że Lagercrantz to nie Larsson, jego kontynuacja siłą rzeczy musi się trochę różnić od oryginału, ale nie mam zamiaru się na tych różnicach skupiać. Cieszę się, że jego książka pozwoliła mi wrócić do jednych z moich ulubionych bohaterów literackich, z Lisbeth Salander w szczególności. Sprawił mi przyjemność fakt, że Lisbeth nadal potrafi utrzeć nosa wielkim tego świata, którzy wykorzystują swoją władzę nie zawsze w dobry sposób, a Blomkvist nie cofnie się przed niczym, by te niegodziwości wytropić i ujawnić światu:-).