poniedziałek, 18 kwietnia 2011

Uwaga na Bucikowo.pl

Zabierałam już na swoim blogu głos jako pasjonatka rękodzieła, matka, żona i obywatelka, a dziś odezwę się jako konsumentka. A konkretnie nabita w butelkę konsumentka.

Historia nabijania w butelkę zaczęła się na początku stycznia kiedy to zachorowałam na te botki:


Niestety, w czasie, gdy postanowiłam je sobie kupić, okazały się być towarem niedostępnym, co spowodowało gwałtowne zaostrzenie mojej choroby. Wymarzonych butów szukałam wszędzie i wszędzie spotykałam ten sam opis: "niedostępne". Już prawie zwątpiłam w sukces i zdawałoby się powoli zaczęłam wracać do zdrowia, gdy nieoczekiwanie znalazłam je - blisko, bliziuteńko, prawie na wyciągnięcie ręki - w polskim sklepie internetowym Bucikowo.pl. Mój model, kolor, rozmiar i opis: dostępne. To były dla mnie wówczas jedyne ważne informacje.

Z wykształcenia jestem ekonomistką ze specjalizacją z marketingu. Wiem jak działa ten mechanizm - towar jest tym bardziej pożądany, im bardziej niedostępny. Uczyłam się o nim. Sama niejednokrotnie stosuję go w swojej pracy. Dlatego naprawdę nie wiem, jakim cudem sama mogłam tak ogłupieć?! - gdy tylko zobaczyłam "swoje" buty na Bucikowie bez wahania kliknęłam "do koszyka" po czym bezzwłocznie wysłałam przelew. Bez sprawdzenia podstawowych informacji o sklepie: adresu, możliwości kontaktu z obsługą i opinii na temat ich działalności.

Na drugi dzień dostałam maila zwrotnego, w którym zawiadamiano mnie, że pieniądze zostały zaksięgowane, a paczka z moimi butami jest już w drodze. Cała uszczęśliwiona niecierpliwie oczekiwałam na dostawę. Tymczasem minęły dwa dni, a paczka nie nadeszła. Zaniepokojona zadzwoniłam, by zapytać co się stało. (Jak się później okazało był to mój jedyny udany kontakt telefoniczny z obsługą sklepu. Później zawsze już tylko słyszałam w słuchawce, że abonent jest nieosiągalny, i że mogę zostawić wiadomość.) Bardzo miła pani poinformowała mnie, że moje buty co prawda były dostępne, ale nie w Polsce, tylko u dostawcy w USA i na moje zamówienie zostaną one stamtąd sprowadzone. Transport, sprawy celne,... itp. mogą zająć do 28 dni roboczych. Poirytowana zwróciłam uwagę, że dla mnie opis "dostępne" nie znaczy wcale, że towar jest dostępny gdzieś na świecie, tylko w tym konkretnym miejscu, w którym składam zamówienie, na co pani udzieliła mi dalszych wyjaśnień, że dostępne w Polsce jest tylko to obuwie, przy których nazwie pisze "w Polsce". Przy nazwie moich botków oczywiście nic takiego nie pisało. Nie tłumaczyłam już pani, że przecież nie przeglądałam oferty całego sklepu, żeby zobaczyć tę "drobną" różnicę w dostępności, że widziałam tylko ten jeden interesujący mnie model z opisem "dostępny", i że byłam tak zaślepiona chęcią zakupu, że nie przeczytałam nawet regulaminu.

Podziękowałam za informację i pomyślałam, że skoro w tak nieodpowiedzialny sposób dokonałam zakupu, to teraz nie pozostaje mi nic innego, jak tylko uzbroić się w cierpliwość i czekać. Ale umówiony termin minął, a moje botki nie nadeszły. Próbowałam dodzwonić się do sklepu, ale bezskutecznie. Wysłałam mail. Dostałam grzeczną odpowiedź, że sklep przeprasza, za niezależne opóźnienie, i że zamówiony towar dotrze do kilkunastu dni. Poczekałam kolejne kilkanaście dni i wysłałam kolejny mail. Znów dostałam grzeczną odpowiedź z przeprosinami. Wtedy dopiero zaczęłam szukać w sieci informacji o Bucikowie. Okazało się, że całe mnóstwo osób jest niezadowolonych z transakcji. Niektórzy czekają po pół roku i dłużej na zamówione obuwie i bezskutecznie domagają się zwrotu zapłaconej kwoty. Wielu osobom przychodzą buty zupełnie niezgodne z zamówieniem, jakby jakiś pijany sklepikarz siedział i pakował w paczki co popadnie z magazynu. Z firmą nie ma kontaktu. Podany jest tylko adres w USA, numer skrzynki pocztowej w Sieradzu i numer infolinii, który nie odpowiada. Co prawda jest kontakt mailowy, ale co ludziom po kolejnych grzecznych przeprosinach, gdy mają poczucie wtopionej gotówki? Tak jak ja.

Wysłałam kolejny mail z pytaniem o możliwość zwrotu zapłaconej kwoty. Dostałam grzeczną (a jakże!) odpowiedź z prośbą o podanie numeru konta. Podałam. Minęło kolejne dwa tygodnie ciszy w temacie. I nagle, kilka dni temu, całkiem nieoczekiwanie zadzwonił kurier, że ma dla mnie przesyłkę. A jednak uczciwi - pomyślałam z ulgą. Może i niesolidni, ale przynajmniej uczciwi. Jednak moja radość trwała jedynie do momentu otworzenia paczki, kiedy to okazało się, że z zamawianego przeze mnie modelu, koloru i rozmiaru zgadza się tylko model.

Tak więc u progu wiosny udało mi się zostać właścicielką zeszłosezonowych jesienno-zimowych botków w nieswoim rozmiarze (o niewłaściwym kolorze już nie wspomnę). Oczywiście mogę botki zwrócić. Oczywiście na swój koszt. I oczywiście już poniesiony koszt dostawy nie zostałby mi zwrócony, mimo, że pomyłka leży po stronie sklepu - to oni przysłali mi towar niezgodny z zamówieniem. Jednak, po tych wszystkich doświadczeniach, nie zdecyduję się na egzekwowanie swojego prawa do zwrotu źle wydanego towaru. Nie chcę brnąć w dalsze koszty związane z tą transakcją. Mam zresztą spore i uzasadnione wątpliwości, czy w przypadku odesłania przeze mnie botków, sklep rzeczywiście zwróciłby mi pieniądze. Z dwojga złego wolę już mieć niepasujące buty, niż nic. Posiadanie towaru daje wszak nadzieję, że będzie go można jesienią spieniężyć.

Ale tak naprawdę, to już nie o te pieniądze mi się rozchodzi. Dawno już je odżałowałam i pogodziłam się ze stratą. Chodzi o to dojmujące uczucie bezradności i palący wstyd, że sama dałam tak się nabić w butelkę. Nie jestem zwolenniczką obwiniania ofiar za nieszczęścia, które im się przytrafiają, ale w moim przypadku trudno nie zauważyć, że przy odrobinie rozsądku nie byłabym dziś kolejną, wystrychniętą na dudka klientką Bucikowa.


Komentarze

2011/04/18 20:35:43
Zawsze można zgłosić sprawę do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Dodać do tego dokumentację również cudzego niezadowolenia. Poza tym sklep internetowy ma obowiązek zwracania kosztów przesyłki. Nie można puszczać płazem, bo to tylko podbudowuje ich uczucie bezkarności. A wątpię w nagłe wyrzuty sumienia, skruchę i zmianę postępowania.
Tak już trochę dookoła tematu dodam, że właściwie zamiast w szkołach marnować czas na "podstawy przedsiębiorczości", powinno się wbijać prawa konsumenta i uczyć pisania donosów na sklepy (stacjonarne i internetowe). A numer 800 007 707 powinien być powszechnie znany, jak alarmowe.

2011/04/18 21:20:33
Doskonale Cię rozumiem, bo też tak mam jak się bardzo na coś napalę a szkolna wiedza...Tak ja też coś o tym wiem, ale jesteśmy przede wszystkim ludźmi. Masz jeszcze kilka możliwości i możesz też pomyśleć ile dobrych transakcji w życiu zrobiłaś. Internet to świetna sprawa, ale takie sytuacje to jego minus. A buty są bardzo ciekawe i odważne i podziwiam za taki wybór.
Pozdrawiam
Grażyna

2011/04/19 15:49:57
Rebecca.fierce - masz rację, jesteśmy słabo wyedukowani w swoich prawach konsumenckich, ale też mamy małe zaufanie do instytucji, które naszych praw powinny bronić, bo często są one zwyczajnie wydolne. Nawet policja nie może pomóc - osoby, które skarżyły się tam na działalność Bucikowa dowiadywały się, że szkoda jest zbyt mała, by uzasadniała wszczęcie jakiegoś postępowania.
Sprawa jest jeszcze o tyle skomplikowana, że tak naprawdę nie wiem, czy ten sklep jest w ogóle gdziekolwiek zarejestrowaną działalnością gospodarczą. To wygląda tak, jakby osoba prywatna gdzieś w USA zwyczajnie kupowała obuwie w miejscowym sklepie i wysyłała do Polski pod zamówienia. Za takim wnioskiem przemawia fakt, że w mojej przesyłce nie było paragonu.

Grażyno - rzeczywiście robię dużo zakupów przez internet i są to z reguły udane transakcje, zwłaszcza jeśli chodzi o sklepy internetowe. A moja wpadka z Bucikowem... no cóż... nauka kosztuje. Dostałam przykrego prztyczka w nos i na przyszłość zapamiętam, że trzeba sprawdzić nawet najsolidniej wyglądający sklep internetowy. Zwłaszcza, gdy jedyną opcją płatności jest przedpłata.
A co do botków, to ilekroć spojrzę na ich zdjęcie, to czuję, że wciąż mi ich brakuje;).

2011/04/20 08:02:11
Dopiero teraz zauważyłam błąd w swojej wypowiedzi (i dopiero teraz zauważyłam, że w bloxie nie można edytować komentarzy - co za głupota!). Powinno być "mamy małe zaufanie do instytucji, które naszych praw powinny bronić, bo często są one zwyczajnie niewydolne."

2011/04/24 14:25:07
Przykra sytuacja. Dotychczas udało mi się takich uniknąć, ale ja z drugiej strony jestem nadmiernie ostrożna i z tego powodu zdarzało mi się też zaprzepaścić fajne okazje. O bucikowie czytałam już na blogach, właśnie podobne do Twojej historie. Mimo wszystko warto w takich sprawach interweniować, niezmiernie irytuje mnie poczucie bezkarności niektórych sprzedawców w internecie. Znajoma ostatnio kupiła od "zawodowego" sprzedawcy na allegro torebkę która, delikatnie mówiąc, nie odpowiadała opisowi i zdjęciu. Po oświadczeniu drogą mailową, że odstępuje od umowy (ma na to 10 dni) ponieważ towar jest niezgodny z umową, otrzymała maila, w którym oprócz obraźliwych insynuacji była wiadomość, że zwrotów nie ma, a o prawie odstąpienia od umowy sprzedający nie słyszał bo (cytuję) "takiego głupiego prawa w Polsce nie ma " ... Zobaczymy co z tym allegro pocznie.

Gość: Magda, apn-77-114-136-107.dynamic.gprs.plus.pl
2011/05/07 17:52:07
witam wszystkich poszkodowanych przez bucikowo.pl
Ja również zostałam przez nich oszukana. Zamierzam zwrócić się do policji/prokuratury. Będzie łatwiej coś załatwić, w tym ewentualne odszkodowanie jeśli wystąpimy z pozwem zbiorowym. Dlatego proszę wszystkich zainteresowanych o kontakt na:
magdagirl@hotmail.com

2011/06/04 09:24:48
Doskonale Cię rozumiem, bo również zostałam oszukana przez bucikowo.
Jestem studentką prawa i chcę Ci powiedzieć, że prawda jest taka, że (jeżeli masz czas na toczenie sporu) możesz dochodzić swoich uprawnień na podstawie instytucji "niezgodności towaru z umową", przede wszystkim procedura wymiany obuwia w tym przypadku nie powinna odbywać się na Twój koszt. Dodatkowo sprawa się bardziej komplikuje, bo jeżeli żądałaś zwrotu pieniędzy przed wysłaniem obuwia przez bucikowo które nie dochowało terminu realizacji zamówienia, powinnaś otrzymać zwrot pieniędzy. To jest wg mnie ekwiwalent odstąpienia od umowy z powodu niezachowania zastrzeżonych w umowie terminów realizacji zamówienia. Czy nie napisałaś im słów "odstępuję od niniejszej umowy i żądam zwrotu poniesionych kosztów w postaci ..... zł - koszty obuwia i ..... zł - kosztów wysyłki, łącznie ..... zł,( bez/z należnych odsetek ustawowych")??? Szkoda, że w ogóle odebrałaś tę przesyłkę i nie zdążyłaś sprawdzić jej zawartości przy kurierze. Zostałaś oszukana w sposób bardzo bezczelny i nie jako jedyna, bo przejrzałam już wiele opinii o tym sklepie. To jest najwyraźniej codzienna praktyka tej firmy, dlatego tym bardziej jestem zmotywowana do działania w sprawie złożenia pozwu,i to najlepiej zbiorowego oraz przychylam się do poniższego komentarza zamieszczonego przez magdagirl (do której już wysłałam maila). Pozdrawiam serdecznie

Gość: , dzb64.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/07/23 02:04:59
OSZUŚCI !!!! Zamawiałam tam dwa razy, za pierwszym razem wszystko było OK, chociaż długo czekałam na przesyłkę. Za drugim razem naciągnęli mnie na 400 zł ! Odzyskałam pieniądze po dwóch latach walki, tylko dzięki dziennikarzowi, który robił reportaż do gazety. Pisał o niezadowolonych klientach i przekrętach bucikowa. Znam ich taktykę, za pierwszym razem zdobywają zaufanie klienta, przy kolejnym zamówieniu,oszukują. Dziwi mnie tylko, że jeszcze prosperują i że znane, wydawało by się, poważne gazety reklamują złodziei. MAM NADZIEJĘ, ŻE SPLAJTUJĄ.

Gość: , 093105181243.bialystok.vectranet.pl
2011/10/09 11:03:20
Ludzie, trzeba to zakończyc, piszcie maile do redakcji gazet, w których były te buty. Może to dobry temat na poranny program m.in. DDTVN, który oglądają mamy nie mające czasu na zakupy w sklepach. Im tego więcej tym większe szanse na zrobienie czegoś z tą OSZUSTKĄ !!!!!!!! TO NASZE PIENIĄDZE I NIE MOŻEMY TEGO TAK ZOSTAWIĆ !!!!!!!!!

2011/10/11 17:15:36
Kiedyś jakiś portal, w odpowiedzi na skargi oszukanych klientów, poprosił Bucikowo o wyjaśnienia. Pani stwierdziła, że to klientki oszukują, źle zamawiają, źle składają reklamacje i nie mają cierpliwości do czekania na zamówione obuwie, choć przecież wiedzą, że towar jest sprowadzany z zagranicy....
Eh, szkoda czasu, żeby się z nimi awanturować... i tak odwrócą kota ogonem.
Musimy po prostu bardziej zwracać uwagę na to, gdzie kupujemy. Brak możliwości zakupu za pobraniem i skrytka pocztowa zamiast adresu, powinno dyskwalifikować sprzedawcę, niezależnie od tego, jak cudny towar w atrakcyjnej cenie oferuje.

Gość: , ivd75.internetdsl.tpnet.pl
2011/10/18 23:21:23
Witam,
ja też należe do grona osób oszukanych przez ten sklep internetowych. Czekałam rok czasu na zamówine buty badź zwrot pieniędzy. NIC! CISZA! brak odpowiedzi na maile, telefon nie odpowiada. Dzisiaj wreszcie się zebrałam i złożyłam na Policji zawiadomienie o prawdopodobieństwie popełnienie przestępstwa. Mam juz w nosie te 188zł które wpłaciłam, interesuje mnie tylko to że może wreszcie weźnie sie ktoś za dupsko pani Moniki i ta "ŚWIĘTA KROWA" nauczy sie uczciwego traktowanie swoich klientów.

2011/10/19 08:41:55
Ja myślę, że pani Monika zanim nauczy się uczciwego traktowania swoich klientów, to prędzej ich wszystkich straci. Czego jej z całego serca życzę;)
A Tobie życzę oczywiście powodzenia w dochodzeniu swoich praw.

Gość: , acbd133.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/12/28 17:02:39
A ja od siebie życzę, aby pani Monice ktoś połamał nogi za jej "piękne buciki"

Gość: , ksm.net.pl
2012/01/17 16:48:54
proszę napisać jak się do nich dodzwonić czy jst jakiś telefon w Polsce czy tylko w stanach jaki

2012/02/01 12:37:08
Ja też jestem przez nich poszkodowana. Czekam na buty lub zwrot pieniędzy od czerwca ub. roku! Zapraszam wszystkich poszkodowanych na stronę: www.pozywamy-zbiorowo.pl/

2012/02/01 13:15:25
ja mam teraz drobny dylemat z producentem wózków dziecięcych. Rzecz się rozchodzi o drobne 10 złotych :) w sumie bym to olała, ale potraktowali mnie w taki sposób, że zamierzam się upominać o swoje (no powiedzmy bez ponoszenia kosztów - a pisanie maili nic nie kosztuje :)

2012/02/01 13:24:27
Dovera3, ten adres warto zapamiętać. Dzięki.

Czy jest, no to powodzenia:)

Gość: tunia, host-86-111-112-26.tvk.torun.pl
2012/05/11 11:41:38
Kurczę, za późno znalazłam wszystkie te komentarze...też się dałam zrobić na 200 zł jak mała dziewczynka...

2012/05/13 19:14:24
Tunio, przykro mi:(
Ale jak mówi przysłowie: złodziej tylko raz przez wieś przejdzie;)

Gość: nela, public30971.xdsl.centertel.pl
2012/07/08 16:30:42
Teraz oszukuja pod nazwa STYLE UP!! uwazajcie! do tego aktywnie oglaszaja sie i promuja na Facebooku! dlaczego nic nie da sie z tym zrobic? jak mozna tak bezkarnie oszukiwac ludzi!! www.facebook.com/donelmario - obecny wlasciciel tak mi sie wydaje, i znana juz nam wszystkim pani monika wiela www.facebook.com/monika.wiela i strona www.facebook.com/Styleup.me i www.facebook.com/styleupgirl.footwear UWAZAJCIE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

2012/07/08 17:20:00
Dzięki za informację. Najwyraźniej prawo jest bezradne wobec tak kreatywnych oszustów, którzy zawsze znajdą sobie jakąś lukę... 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz