poniedziałek, 14 września 2015

Mamusiu, kochasz mnie?

Jak się okazało, pytanie było podchwytliwe, a odpowiedź twierdząca poskutkowała takimi zakupami:


Bo jeśli kocham, to przecież nie odmówię zrobienia takiej czapki:

Źródło

...tylko bez pompona i żeby na głowie leżała tak:

Brak źródła

Oraz do kompletu szal, taki jak ten komin:

Źródło

.... ale nie komin, tylko właśnie szal, żeby był długi i szeroki, wiotki, i miękki...

I wszytko to ma być w kolorze bordo, chyba jedynym, którego nie mam w swoich zasobach...

Ale czy którakolwiek kochająca, dziergająca mama odmówiłaby takiej prośbie???? Oczywiście, że nie! Błyskawicznie zajrzałam do swojego ulubionego sklepu internetowego, gdzie akurat były ostatnie cztery motki Tiftika w odpowiednim odcieniu i poczyniłam niezbędne zakupy. A przy okazji kupiłam też inne motki i w ten sposób wzbogaciłam swoje (wcale nie małe) zasoby o kolejne 1,5 kg włóczki, którą nie wiem kiedy przerobię. Ale nic to. To w ramach profilaktyki przed depresją jesienno-zimową;-). W końcu zdrowie jest bezcenne!

Same akryle, ale przemiłe w dotyku, mięciutkie i w bajecznych, kocykowych kolorkach (bo w planie na koniec roku jest również kocyk dla chłopczyka):

 

Ale zanim zabiorę się za nowe włóczki, muszę skończyć ostatnie dwie letnie rzeczy. A potem w kolejce czeka komin z włóczki od Leny, którym miałam zainaugurować sezon jesienno-zimowy.

A jeśli już o zakupach mowa, to dziś dostałam zamówione książki:


Szczególnie intryguje mnie kontynuacja trylogii Larssona. W Polityce tak napisali na ten temat:

"David Lagercrantz w „Co nas nie zabije” kontynuuje historię trylogii „Millennium” w duchu Larssona, ale jednocześnie nie próbuje go naśladować i nadaje swojej powieści indywidualny charakter. David Lagercrantz przedstawia dalsze losy Mikaela Blomkvista, Lisbeth Salander i kilku innych bohaterów znanych czytelnikom. Wprowadza także nowe postaci, a przede wszystkim tworzy zupełnie nową historię w oparciu o wątki z poprzednich części.

Z taką baterią antydepresyjnej broni liczę, że w zdrowiu i choćby umiarkowanie dobrym humorze przetrwam kolejną mrożącą krew w żyłach i mój naturalny optymizm porę chłodów...

A w międzyczasie przypomnieć sobie muszę decoupage, bo... Albo nie, innym razem o tym napiszę;-)

52 komentarze:

  1. Uuułaaa, jakie piękne pomysły włóczkowe będziesz realizować! a tytuły frapujące i bardzo ciekawy zwiastun.... no tak, od jesiennej depresji tak oto szczęśliwie się oddaliłaś:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby odległość okazała się wystarczająca aż do wiosny;-)

      Usuń
  2. No, no cudowne zaopatrzenie na jesienno zimowe dni:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, na widok tych zasobów jakoś tak cieplej myślę o zbliżających się chłodach;-)

      Usuń
  3. Tyle włóczkowych dobrości! To się będzie działo! Ten bordo ma piękny odcień.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aha, aż się sobie dziwię, że wcześniej mnie bordo nie pociągało, tylko ciągle te niebieskości, szarości i różowości;-)

      Usuń
  4. Z niecierpliwością czekam na efekt. A i na opinię o 4 części Millenium też:).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem w połowie jednej ksiażki i jak tylko ją skończę zabieram się za Milleniium:-)

      Usuń
  5. Przy takiej gamie kolorów depresja na pewno Ci nie grozi :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby tak było!
      No i mam jeszcze Mańka (kota) - on też jest dobrym antydepresantem:-)

      Usuń
  6. na razie to żadnych chłodów nie ma :-P
    działaj działaj! :-D i pokazuj udziergi! ja "prawie" skończyłam torbacza (znaczy ten sweter co w torbie tak sobie wisiał od sprucia ;-) pasuje mu torbacz very much :-P)
    buziam! ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak nie ma, jak od tygodnia już śpię w skarpetkach?! A będzie tylko gorzej... Lada chwila dodatkowy koc będę musiała z pawlacza wyjąć.
      Ty też działaj, bo ciekawa tego torbacza jestem:-)

      Usuń
    2. no nie ma, ciepło, okna pootwierane, za ciepło wciąż :-P ale ja od lipca chcę listopad, to wiesz :-D

      Usuń
    3. Wiem, wiem, a tymczasem wrzesień daje każdemu po trochu - były chłody, teraz znów zapowiada się gorąc. To może ściągnę te skarpetki;-)

      Usuń
    4. *prgnie założyć skarpetki* na razie wciąż śpi pod prześcieradłem, bah!

      Usuń
    5. Ha, ha:-) Ja przez 4 pory roku pod wełnianą kołdrą. Zazwyczaj zakopana po czubek nosa łącznie z głową. I tylko latem się trochę odkrywam;-)

      Usuń
  7. Jak ja dobrze Cię rozumiem...tak to już jest z tymi córkami:D
    Na tą niespodziewaną kontynuacje Millenium jestem zapisana w bibliotece. Mam nadzieję, że się nie zawiedziemy, bo rożne opinie czytałam.
    Pozdrawiam:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Potrafią nas podejść, bestyjki, prawda?:-D. Ale to wielka frajda robić dla kogoś, komu się podoba i kto to docenia:-)
      U nas w bibliotece jeszcze nie ma tej książki (a jak by była, to pewnie z rok bym musiała na nią czekać, bo u nas w kolejce niby wszyscy równi, ale niektórzy równiejsi;-)), dlatego postanowiłam kupić. Zresztą mam na półce wcześniejsze części więc uznałam, że warto mieć całość. Liczę na dobre wrażenia i liczę, że się nie przeliczę:-)

      Usuń
  8. Reniu - oczywiście, że zdrowie jest najważniejsze! A takie "lekarstwo" jest po prostu najlepsze na wszystko! Ten Tiftik jest prześliczny, a czapka, którą córka wybrała - super! Będzie śliczny komplet :) Ja na razie wyrabiam włóczki zalegające (wiadomo - wrzesień...). Ale to też cieszy, a to jest najważniejsze :)
    Miłego dziergania!
    Asia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W porównaniu z innymi kosztami leczania i tak mi tanio wyszło:-)
      Na zalegające u mnie też przyjdzie pora...

      Usuń
  9. Ale[ż] "zazdraszczam", pozytywnie, taakich umiejętności. U mnie względem dziergania tylko ości i [zł]ości i się ostały. "Zapomniane" miałam nawet zakupić, ale przeczytawszy, dowiedziawszy się, że to nie takie znów zapomniane, ochota "mię" przeszła, [od]eszła i nie wróciła.Simony jestem ciekawa, czy to nie humbug jaki, ale polecam również wydaną w tym samym wydawnictwie, o ile się nie mylę, "Striptiz neurotyka" o Mrożku. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie, może nie całkiem zapomniane, ale część z nich z pewnością wyszła już z użycia. Ciekawa jestem ile wśród nich byłoby całkowicie obcych dla mojej córki (rocznik 94). Założę się, że jednak sporo.
      Simonę polecała blogerka, do której mam pełne zaufanie w tej kwestii, a poza tym interesują mnie losy rodziny Kossaków więc chętnie czytam wszelkie materiały na ich temat:-)
      O Mrożku postaram się pamiętać, neurotycy zawsze mnie fascynowali:-)

      Usuń
    2. Myślę, ale może się mylę, że "Zapomniane" to niestety humbug.
      Do książki o Mrożku podchodziłam jak do jeża, ale warta uwagi, chyba to samo wydawnictwo nawet wydało ją co książkę o Simonie.
      Mam nadzieję, że napiszesz coś jak już przeczytasz--- wszystkie trzy.

      Usuń
    3. Pewnie, że napiszę, lubię o ksiażkach pisać. Szczególnie, gdy mi się podobają:-)
      Zapomniane... zobaczymy. Lubię słowa, dlatego ksiażka o słowach bardzo mnie intryguje:-)

      Usuń
    4. PS. I dzięki za "humbug", nie znałam tego słowa wcześniej:-)

      Usuń
    5. Proszę, ja też lubię słowa!
      Pewną mięsistość, geometrię, rytm, nie zawsze rym.
      Chętnie porozmawiam z Tobą o książkach, mogę coś polecić jeśli lubisz czytać i sobie życzysz, by coś polecić. :)
      U siebie o książkach piszę rzadko, w pojęciu klasycznych recenzji, ale i tak bywa.
      Nie umiem dziergać, ale imponuje mi ta umiejętność u kogoś.

      Usuń
    6. Mnie imponuje, gdy ktoś potrafi dziergać słowami:-)

      Usuń
    7. Mnie także to imponuje. :-)

      Usuń
  10. No tak, zimowy zapas prezentuje się okazale. Czytałam Millenium i też jestem ciekawa dalszej części, ale chwilowo mam inne czytelnicze plany. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja, gdy tylko skończę bieżącą lekturę, natychmiast biorę się za Millenium, choć zastanawiam się, czyby nie przypomnieć sobie ostatniej części Larssona, bo trochę mi się treść zakurzyła w pamięci;-)

      Usuń
  11. Fajne zakupy :) Wcale Ci się nie dziwię. Takie "Mamusiu kochasz mnie? " zawsze mnie rozczula.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I zawsze skutkuje! No, prawie zawsze;-)

      Usuń
  12. Wspaniałe zakupy :-) Cudne moteczki w pięknych kolorach.
    Książki bardzo ciekawe... sama z przyjemnością bym je przeczytała :-)
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będę się dzielić wrażeniami, a spodziewam się samych dobrych:-)

      Usuń
  13. Reniu, zimno-szara chandra Ci nie grozi przy takich zapasach :))))) Będą piękne dziergotki i juz czekam na oglądanie ich.
    U mnie pytanie brzmiało mniej więcej tak: mamusiu, zapytam cię o coś tylko mi obiecaj, że się zgodzisz.
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Obiecaj, że się zgodzisz" miało u mnie małą skuteczność, natomiast takie emocjonalne rozmiękczanie działa doskonale:-)
      Mam właśnie nadzieję, że mnie chandra ominie. Póki jeszcze świeci słońce, jest w porządku, nieprzyjemnie zrobi się dopiero, gdy zacznę wracać po pracy po ciemku, naprawdę tego nie znoszę!

      Usuń
  14. Włóczki i książki to też raj dla mojej duszy. Bez tych rzeczy nie umiałabym się już obejść w życiu. " Simonę" bym pożarła na dzień dobry.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja dopiero na dobry wieczór;-) Bo muszę skończyć to, co teraz czytam. A czytam bez presji, bo to też bardzo dobra lektura. Mam nadzieję, że dobre wrażenia utrzymają się do końca:-)

      Usuń
  15. Słyszałam o kontynuacji Millenium. Ponieważ bardzo podobała mi się trylogia Larssona, to nie omieszkam przeczytać ciągu dalszego. Tylko czy rzeczywiście odnajdzie się w niej jego "duch"- okaże się po przeczytaniu tej książki. Czytałam już kilka kontynuacji znanych utworów, chociażby "Przeminęło z wiatrem", "Trylogii" Henryka Sienkiewicza czy wcześniejsze losy Ani z Zielonego Wzgórza. Nie zawsze dobrze wypadają takie książki, te pierwsze dwie nie przypadły mi do serca, natomiast "Droga do Zielonego Wzgórza" Budge Wilson już bardziej.
    Piękny zakup dokonałaś - będą wspaniałe robótki! Dobrze, że Twoja córcia lubi włóczkowe rzeczy.
    Serdecznie pozdrawiam:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kontynuacja "Przeminęło z wiatrem" też mi się nie podobała, choć ja nie książkę czytałam, tylko serial oglądałam... A jak będzie z Millenium? Zobaczymy, ale mam dobre przeczucia:-)

      Usuń
  16. Wow ile cudownych włóczek ! Bankowo cudne dodatki z nich wyczarujesz ;-) Również jestem ciekawa kontynuacji Millenium, część I i II podobała mi się ale ostatnia III mocno mnie niestety znużyła. Pozdrawiam ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie chyba najbardziej podobała się pierwsza część, choć była tylko przygrywką do kolejnych... Ale całą serię też bardzo dobrze oceniam, czytało się rewelacyjnie:-) Nie wiem, czy przed kontynuacją nie przypomnieć sobie, tak na szybko, tych poprzednich...
      A włóczki.... może przerobię je w ten długi sweter z kwadratów, który pokazałaś u siebie, mam na niego chrapkę:-)

      Usuń
  17. No nie powiem całkiem spoko zapasy:) Ciekawe ile masz kg zachomikowane;) Dzisiaj mój wuja przyniósł mi ponad kg różnych wełenek - będzie co robić:) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy nie liczyłam więc nie wiem, ile mam wszystkich włóczek, ale wydaje mi się, że w porównaniu z innymi dziergaczkami, które znam z blogów, to moje zasoby nie są jeszcze aż takie wielkie:-)
      Wujo zrobił Ci fantastyczny prezent!

      Usuń
  18. Dziecku nie mogłaś odmówić, a to, co przy okazji kupiłaś wygląda zachęcająco i na pewno wyczarujesz z tych moteczków coś pięknego. Gorąco pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli o moje rękodzieło chodzi, to nigdy dziecku nie odmawiam:-)
      Ściskam!

      Usuń
  19. Super włóczki... wyczarujesz z nich świetne rzeczy

    OdpowiedzUsuń
  20. Moja córa jak chciała żebym jej ekspresowo kieckę nad morze wydziergała użyła innej karty przetargowej " to ja będę sprzątać i gotować w tym czasie" - no i jak tu nie ulec :D
    Ciekawe książki, ta najgrubsza interesuje mnie najbardziej, zwłaszcza, że jestem w połowie III części trylogii "Millennium" Larssona.
    Fajne niteczki zakupiłaś mają cudne kolorki, takie jak lubię. Ciekawe co z nich powstanie.
    Pozdrawiam słonecznie Dorota

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twój układ z córką jest zdecydowanie korzystniejszy! Ja w zamian dostaję tylko uściski i uśmiechy;-).
      Kontynuację Millenium mogę Ci przywieźć na październikowe spotkanie, chyba, że do tej pory ksiażka trafi do Ciebie w inny sposób:-)

      Usuń
  21. Takie pytania zawsze są podchwytliwe :D
    Kolorystycznie jestem na tak. Bardzo satysfakcjonujące zestawienie. Powodzenia w pracy!

    I te książki! Bardzo dobry wybór! (Kontynuacji trylogii nie czytałam, więc wypowiadam się tylko o Simonie i słowach.)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Simonę od razu zabrała mi Mama. Ona czyta teraz Opowieści Kołymskie (rzecz o łagrach) więc Simona przyda jej się na ocieplenie nastroju. Ja przeczytałam tylko pierwszą stronę i obejrzałam zdjęcia, i naprawdę ciekawie się zaczyna. A Słowa... czytam sobie wyrywkowo, w tak zwanym międzyczasie i też dzięki temu ostrzę sobie na nie apetyt. "Co nas nie zabije" leży sobie na widoku jak deser, który kusi, a człowiek sobie odkłada przyjemność zjedzenia na później. A to wszystko dlatego, że moja bieżąca lektura też jest bardzo dobra, ciepła i wzruszająca, choć rzecz się dzieje w śniegach Alaski...
      I naprawdę nie wiem, co bardziej mnie cieszy: włóczki, czy książki...

      Usuń