W
ferworze wydarzeń dnia codziennego umknęła mi jedna książka, którą
ostatnio przeczytałam. Była krótka i „połknęłam” ją w zaledwie jeden
dzień. To trochę usprawiedliwia fakt, że o niej zapomniałam. Ale zrobiła
na mnie wrażenie.
Na
okładce przeczytałam również, że jest to powieść kobiety o kobiecie dla
kobiet wyłącznie. Hm, pomyślałam zaintrygowana. Czyli, że co? O miłości
będzie? Sądząc z użytego w tytule słowa „parszywy”, może o
nieszczęśliwej miłości? Tak, czy inaczej postanowiłam to sprawdzić i
wypożyczyłam tę lekturę. Jej treść była dla mnie wielkim zaskoczeniem. W
najprostszych słowach jest to historia o przemianie ofiary w
drapieżnika. Czytając ją wyraźnie czułam bunt, gniew i desperację
głównej bohaterki, a także mściwą satysfakcję, gdy agresorzy orientowali
się, jak mylne było ich przekonanie o słabości i bezbronności swojej
ofiary.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz